Dotacja na magazyny energii – czy pieniędzy wystarczy dla wszystkich? Analizujemy

Pół miliarda złotych na magazyny energii robi wrażenie i wygląda na wyraźny sygnał wsparcia dla prosumentów. Im dłużej jednak przyglądamy się możliwym zasadom nowego programu, tym więcej pojawia się wątpliwości. Czy każdy zainteresowany będzie miał realną szansę z niej skorzystać?

- Budżet wygląda solidnie, ale ma swoje granice. Pół miliarda złotych to wyraźnie mniej niż ostatni Mój Prąd, a przy określonych założeniach może wyczerpać się szybciej, niż wielu się spodziewa.
- Okres przejściowy budzi największe wątpliwości. Możliwość dotacji wstecznej na magazyn energii i fotowoltaikę może uprzywilejować jednych inwestorów kosztem innych.
- Ryzyko chaosu zamiast stabilizacji. Przy spowolnionym rynku i dużym popycie na wsparcie źle zaprojektowany program może doprowadzić do szybkiego wyczerpania środków i frustracji branży.
Paulina Hennig-Kloska podzieliła z opinią publiczną informacją o budżecie nowej dotacji na magazyny energii, która ma ruszyć w I kwartale 2026 roku. Pół miliarda złotych brzmi dobrze. Bardzo dobrze. Zwłaszcza w zestawieniu z wcześniejszymi przeciekami, które mówiły raczej o 300-350 mln złotych. Na tym tle 500 mln wygląda jak realny sygnał, że nowy program ma mieć ciężar gatunkowy, a nie być jedynie symbolicznym gestem. Rzeczywistość jednak jest bezlitosna.
Jak podkreśla Bogdan Szymański, prezes Fundacji Instytut Trendów, to wciąż znacznie mniej niż ostatni budżet Mojego Prądu, który sięgał niemal 1,85 mld złotych. Ale jako start nowego programu, w dodatku w trudnym momencie przejściowym, taka kwota może robić wrażenie. Szczególnie jeżeli faktycznie udało się ją znaleźć i zabezpieczyć. Nie wszystko jednak wygląda tak różowo, o czym więcej w najnowszym odcinku Energetycznego Talk Show redakcji GLOBENERGIA.
Okres przejściowy, czyli magazyn energii + fotowoltaika?
A co znajdziecie w najnowszym wydaniu? Otóż nasze spekulacje na temat budżetu nowego programu. Bowiem problem zaczyna się wtedy, gdy spojrzymy na konstrukcję programu. A dokładniej na to, co nieoficjalnie nazywane jest okresem przejściowym. Wiele wskazuje na to, że osoby, które zainstalują magazyn energii jeszcze przed formalnym startem programu, mogłyby po jego uruchomieniu otrzymać dotację wstecznie. Co więcej, nie tylko na magazyn, ale również na instalację fotowoltaiczną. Bogdan Szymański uważa, że to właśnie tutaj zapala się czerwona lampka. Po zakończeniu okresu przejściowego dotacja miałaby obejmować już wyłącznie magazyn energii. Oznacza to, że ci, którzy zainstalują system wcześniej, znaleźliby się w znacznie lepszej sytuacji niż ci, którzy poczekają na oficjalne zasady.
Bogdan Szymański uważa, że trudno nazwać to inaczej niż uprzywilejowaniem. I faktycznie – trudno uznać to za sprawiedliwe. Szczególnie że mówimy o rynku, który już teraz spowolnił po zakończeniu programu Mój Prąd, co nastąpiło w pierwszej połowie września. Wprowadza to jedynie dodatkowy chaos i niepewność – zarówno u przedsiębiorców, jak i inwestorów.
- Zobacz również: Koniec programu Mój Prąd, nadchodzi nowa dotacja na magazyny energii. Co wiemy, a czego się domyślamy?
Spowolnienie na rynku PV = eksplozja dotacji na wiosnę?
Przed jego zamknięciem w Polsce instalowano od 8 do 10 tys. mikroinstalacji miesięcznie. Oczywiście nie wszystkie kwalifikowałyby się do dotacji, ale zdecydowana większość była realizowana przez osoby fizyczne. Po wrześniu tempo wyraźnie spadło. Październik, listopad i grudzień to już raczej 4-5 tys. instalacji miesięcznie, które potencjalnie spełniałyby warunki dofinansowania.
“Jeszcze przed zakończeniem programu Mój Prąd w Polsce instalowano 8-10 tys. mikroinstalacji każdego miesiąca. [...] Przyjmując takie założenie, że rynek spowolnił, to w okresie październik, listopad, grudzień, to będzie 4-5 tys. mikroinstalacji miesięcznie, które będą miały prawo do dofinansowania” – tłumaczy Bogdan Szymański.
Ekspert dodaje również, że jeżeli przyjmiemy, że program ruszyłby 1 marca, to w tej „dziurze” przed jego uruchomieniem mogłoby powstać nawet 25 tys. instalacji kwalifikujących się do dotacji w ramach okresu przejściowego. To nie są liczby wzięte z powietrza, tylko ostrożne szacunki. Teraz dołóżmy do tego poziom wsparcia. Jeżeli warunki byłyby zbliżone do programu Mój Prąd 6.0, czyli około 23 tys. złotych łącznie na magazyn energii i fotowoltaikę, matematyka staje się bezlitosna. 25 tys. instalacji razy 23 tys. złotych daje ponad 575 mln złotych!
Budżet 500 mln złotych znika więc niemal natychmiast. Program rusza, wnioski składają ci najlepiej przygotowani, z kompletem dokumentów, i po miesiącu kasa jest pusta. Dla jednych to świetna wiadomość. Dla innych sygnał, że na wsparcie już nie ma miejsca. I właśnie dlatego pół miliarda, choć brzmi imponująco, może okazać się zarówno szansą, jak i źródłem poważnego chaosu. Wszystko zależy od tego, jak zostanie zaprojektowany okres przejściowy. I czy ktoś w porę policzył to, co da się policzyć już dziś.
Opracowanie własne.
Polecane
Awaria fotowoltaiki? Sprawdź, czy grozi Ci zwrot dotacji z programu Mój Prąd!

Polska elektrownia atomowa, czyli projekt odległej przyszłości. Czy zdążymy na czas?









