Drugi atom w Polsce: Bełchatów czy Konin? Dowiemy się w 2027

W 2027 roku rząd ma wskazać drugą lokalizację elektrowni jądrowej w Polsce. Jak zapowiedział minister energii Miłosz Motyka, na krótkiej liście są dziś dwa miasta z długą historią energetyczną: Bełchatów i Konin. Stawka jest wysoka, bo atom ma stać się filarem transformacji energetycznej i ekonomicznej stabilizacji wybranego regionu.

- Rząd ma wskazać drugą lokalizację elektrowni jądrowej w 2027 roku, a na krótkiej liście dziś najbardziej wysuwają się tylko dwa miasta: Bełchatów i Konin.
- Pierwsza polska elektrownia jądrowa powstanie na Pomorzu (gmina Choczewo, lokalizacja Lubiatowo–Kopalino), a budowa ma ruszyć w 2028 roku przy deklarowanym pełnym finansowaniu.
- Kluczowym argumentem w rywalizacji jest woda do chłodzenia reaktorów: Konin podkreśla atut zasobów wodnych, a Bełchatów musi zmierzyć się z deficytem wody, mimo świetnej infrastruktury sieciowej i zaplecza kadrowego.
Atom coraz bliżej?
Zapowiedź wyboru drugiej lokalizacji elektrowni jądrowej wpisuje się w szerszy kontekst aktualizacji Krajowego Planu w dziedzinie Energii i Klimatu. Rola atomu w polskim miksie energetycznym ma w nim wyraźnie rosnąć. Rząd nie ukrywa, że bez energetyki jądrowej trudno będzie pogodzić dekarbonizację, bezpieczeństwo dostaw i akceptowalne ceny energii dla odbiorców. Minister Energii Miłosz Motyka potwierdził, że druga elektrownia jądrowa w Polsce powstanie. Co do preferowanych lokalizacji bez zmian, wciąż cała rozgrywka przebiega pomiędzy Koninem a Bełchatowem. Zwycięży tylko jedna, najlepsza lokalizacja. W grę wchodzi nie tylko bezpieczeństwo ekologiczne, ale też stabilny dostęp do wody do chłodzenia reaktorów. Przypomnijmy, że na terenie obu tych lokalizacji obecnie działają elektrownie konwencjonalne.
Pierwsza elektrownia jądrowa powstanie na Pomorzu
Zanim zapadnie decyzja o drugiej lokalizacji, Polska jest już na dobrej drodze do realizacji pierwszej inwestycji jądrowej. Elektrownia powstanie na Pomorzu, w gminie Choczewo, w lokalizacji znanej jako Lubiatowo–Kopalino. Budowa ma ruszyć w 2028 roku, a rząd deklaruje pełne finansowanie projektu.
Według ministra energii w 2025 roku na inwestycję zabezpieczono 5 mld zł, a w całym cyklu realizacyjnym nakłady mają sięgnąć 60 mld zł. Cena energii z pierwszej elektrowni ma wynieść poniżej 500 zł za MWh, co rząd uznaje za bardzo konkurencyjny poziom. To stawka porównywalna z ostatnio rozstrzygnięta aukcją offshore, gdzie kontrakty różnicowe ustalono na poziomie od 476,88 zł/MWh do najwyższej wynoszącej 492,32 zł/MWh.
Bełchatów i Konin na czele wyścigu
W projekcie aktualizacji „Programu polskiej energetyki jądrowej” spośród 27 analizowanych lokalizacji wybrano cztery, a dwie wcześniej wspomniane uznano za priorytetowe: Bełchatów i Konin. W obu przypadkach mowa o regionach silnie związanych z energetyką węglową, stojących dziś u progu głębokiej transformacji.
Bełchatów to największy kompleks energetyczno-węglowy w Polsce, należący do PGE. Konin z kolei przez lata opierał się na węglu brunatnym wydobywanym przez ZE PAK, który jednak kończy już eksploatację swoich złóż. Dla obu miast atom jawi się jako szansa na nowe otwarcie.
Konin: atut wody i koniec węgla
Konin jest dziś o krok dalej w analizach lokalizacyjnych. To właśnie tam wcześniej rozważano budowę elektrowni jądrowej, m.in. we współpracy z koreańskim KHNP. Choć ten projekt ostatecznie nie doszedł do skutku, kompetencje i doświadczenie pozostały. Najważniejszym argumentem Konina jest dostęp do zasobów wodnych. Elektrownia jądrowa potrzebuje ogromnych ilości wody do chłodzenia reaktorów, a to jeden z kluczowych czynników lokalizacyjnych. Zwolennicy Konina wskazują również na gotową infrastrukturę energetyczną, wykwalifikowaną kadrę oraz poparcie lokalnej społeczności. Nie bez znaczenia jest też fakt, że energetyka węglowa w regionie dobiega końca. Ostatnie bloki węglowe mają zakończyć pracę najpóźniej w pierwszej połowie 2026 roku. Bez nowej dużej inwestycji Konin może stanąć przed poważnym problemem gospodarczym.
Bełchatów: energetyczna stolica z problemem
Bełchatów również mocno walczy o atom. Władze miasta i regionu podkreślają, że przez dekady zapewniał on bezpieczeństwo energetyczne całemu krajowi i nie może zostać pominięty w nowym modelu energetyki. Elektrownia i kopalnia dają dziś pracę ponad 12 tysiącom osób. Problemem Bełchatowa są jednak zasoby wodne. Region od lat zmaga się z deficytem wody, a elektrownia jądrowa wymaga jej ogromnych ilości do chłodzenia. Eksperci zwracają uwagę, że kwestia dostępności wody może być jednym z najtrudniejszych wyzwań dla tej lokalizacji i będzie musiała zostać bardzo dokładnie przeanalizowana. Z drugiej strony Bełchatów ma doskonałe połączenia z krajową siecią elektroenergetyczną, rozbudowaną infrastrukturę techniczną i doświadczoną kadrę. Jednak zwolennicy Konina zaznaczają, że czasu na rozwój infrastruktury w ich regionie jest dużo, bo przecież dostarczenie drugiej elektrowni jądrowej zajmie dekady. Samorządy w regionie przyjmują kolejne uchwały intencyjne, popierające budowę elektrowni jądrowej właśnie tam.
Co dalej z drugą elektrownią jądrową?
Eksperci podkreślają, że proces wyboru miejsca pod elektrownię jądrową jest skomplikowany i długotrwały. Nie chodzi o konkretną działkę po starej elektrowni węglowej, lecz o cały region, jego uwarunkowania geologiczne, środowiskowe, hydrologiczne i społeczne.
Harmonogram rządowy zakłada rozpoczęcie budowy drugiej elektrowni jądrowej w 2032 roku, a uruchomienie wszystkich trzech bloków w 2043 roku. W 2026 roku mają ruszyć właściwe badania lokalizacyjne i środowiskowe, a w 2027 roku zapadnie kluczowa decyzja dotycząca technologii reaktora.
Do dialogu zaproszono m.in. USA, Francję, Kanadę i Koreę Południową. Rząd zapowiada konkurencyjny wybór, w którym liczyć się będą nie tylko cena energii, ale też udział polskich firm i wpływ inwestycji na rozwój krajowego przemysłu.
Źródła: własne, gov.pl, fakty po faktach










