Dwutlenek węgla z cementowni trafi pod dno morza

Cement należy do najtrudniejszych sektorów do dekarbonizacji, bo emisje powstają nie tylko z energii, ale też z samego procesu produkcji. Norweski projekt CCS ma pokazać, czy dwutlenek węgla z przemysłu można skutecznie wychwycić i trwale schować pod dnem morza. To ważny test dla całej Europy. Czy technologia CCS stanie się realnym sposobem na ograniczenie emisji z cementowni?

Cement należy do najtrudniejszych sektorów do dekarbonizacji, bo emisje powstają nie tylko z energii, ale też z samego procesu produkcji. Norweski projekt CCS ma pokazać, czy dwutlenek węgla z przemysłu można skutecznie wychwycić i trwale schować pod dnem morza. Czy technologia CCS stanie się realnym sposobem na ograniczenie emisji z cementowni?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Cement należy do najtrudniejszych sektorów do dekarbonizacji, bo emisje powstają nie tylko z energii, ale też z samego procesu produkcji. Norweski projekt CCS ma pokazać, czy dwutlenek węgla z przemysłu można skutecznie wychwycić i trwale schować pod dnem morza. To ważny test dla całej Europy. Czy technologia CCS stanie się realnym sposobem na ograniczenie emisji z cementowni?
  • Norweska cementownia Brevik uruchomiła instalację CCS do wychwytywania CO2. Docelowo ma przechwytywać około 400 tys. ton dwutlenku węgla rocznie.
  • CCS może pomóc w dekarbonizacji cementu, bo emisje powstają nie tylko ze spalania paliw. Duża część CO2 pochodzi z samego procesu wypalania wapienia.
  • Projekt Brevik pokaże, czy wychwyt i składowanie CO2 da się wdrożyć w normalnie działającym przemyśle. Wyjaśniamy, dlaczego prawdziwym testem będą koszty, niezawodność i dłuższa praca instalacji.

CCS w cementowni w Norwegii ruszył, ale najważniejszy test dopiero przed nim

Norweska cementownia Brevik miała stać się jednym z najważniejszych przykładów zastosowania technologii CCS w europejskim przemyśle. Heidelberg Materials uruchomił tam instalację wychwytywania CO₂, która docelowo ma przechwytywać około 400 tys. ton dwutlenku węgla rocznie, czyli mniej więcej połowę emisji zakładu. Projekt jest częścią norweskiego programu Longship, obejmującego wychwyt, transport i składowanie CO2 z trudnych do zdekarbonizowania gałęzi przemysłu.

Co to jest CCS?

CCS, czyli Carbon Capture and Storage, oznacza wychwytywanie i składowanie dwutlenku węgla. W takim modelu CO₂ jest oddzielany ze spalin lub procesu przemysłowego, sprężany, transportowany, a następnie zatłaczany do struktur geologicznych, na przykład pod dnem morza.

W przypadku cementowni ma to szczególne znaczenie. Produkcja cementu emituje CO2 nie tylko przez zużycie paliw i energii, ale także w reakcji chemicznej zachodzącej podczas wypalania wapienia. Dlatego samo przejście na czystszą energię nie usuwa całego problemu.

Brevik ma pokazać, czy CCS działa w przemyśle

Instalacja w Brevik jest przedstawiana jako pierwszy na świecie przemysłowy projekt wychwytu CO2 w cementowni na taką skalę. W maju 2025 roku system osiągnął ważny kamień milowy: wychwycono, skroplono i czasowo zmagazynowano pierwsze 1000 ton CO2 w fazie rozruchu. Docelowo instalacja ma dojść do poziomu 400 tys. ton rocznie.

Dalsza część łańcucha jest równie istotna jak sama instalacja w cementowni. Wychwycony CO2 ma być transportowany statkiem do terminalu w Øygarden na zachodnim wybrzeżu Norwegii, a potem przesyłany rurociągiem do magazynu pod Morzem Północnym. Norweski rząd podał, że pierwszy transport CO2 z Brevik trafił do infrastruktury Northern Lights w czerwcu, a zatłaczanie do podmorskiego złoża zaplanowano na sierpień.

Technologia obiecująca, ale nie tania i nie prosta

CCS jest często wskazywany jako rozwiązanie dla przemysłu cementowego, stalowego czy chemicznego, czyli sektorów, w których trudno całkowicie uniknąć emisji. Jednocześnie Brevik pokazuje, że nie jest to technologia “podłącz i zapomnij”. Trzeba zbudować cały łańcuch: instalację wychwytu, sprężania, skraplania, transportu, terminalu i trwałego składowania.

To oznacza wysokie koszty i zależność od regulacji, cen uprawnień do emisji oraz wsparcia publicznego. Financial Times opisywał norweski Longship jako projekt wart miliardy dolarów i silnie wspierany przez państwo. Z kolei Washington Post zwracał uwagę, że opłacalność takich inwestycji będzie zależeć od ostrzejszych regulacji, wyższych cen emisji albo popytu na niskoemisyjne produkty.

Europa będzie patrzeć na wyniki

Brevik jest ważny nie dlatego, że sam rozwiąże problem emisji z cementu. Skala globalnego wyzwania jest znacznie większa. To raczej test, czy CCS da się wdrożyć w normalnie działającym zakładzie przemysłowym i czy taki model można później powielić w innych krajach.

Na razie projekt ma za sobą pierwsze uruchomienia i pierwsze transporty CO2. Prawdziwym sprawdzianem będą jednak dane z dłuższej pracy: dostępność instalacji, rzeczywisty poziom wychwytu, koszty, bezpieczeństwo i tempo dochodzenia do pełnej mocy. Dopiero wtedy będzie można ocenić, czy CCS w cemencie jest realną ścieżką dekarbonizacji, czy raczej drogą bardzo kosztowną, wymagającą silnego wsparcia państwa.

Źródła: Blackout News, Heidelberg Materials, Brevik CCS, SLB Capturi, rząd Norwegii, Financial Times, Washington Post.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia