Nadchodzi sezon grzewczy. Ciepło sieciowe w wielu miastach będzie droższe. Prawdopodobnie stało się tak za sprawą wyższych cen węgla (w związku ze zwiększonym popytem) oraz potrzeb inwestycyjnych. Na szczęście, podwyżki nie dotyczą wszystkich miast – w niektóre nawet obniżą opłaty za ciepło.

60% mieszkańców miast korzysta z ciepła sieciowego

Sieć ciepłownicza zaopatruje w ciepło blisko 15 milionów Polaków. Na obszarze kraju działa 480 firm ciepłowniczych. 75% ciepła sieciowego w Polsce powstaje z węgla. Rozwiązaniem pomagającym przełamać trend węglowej dominacji na rynku sieciowego ciepłownictwa mogłyby być kogeneracyjne spalarnie odpadów lub rozwiązania geotermalne. Obecnie polskie ciepłownictwo oparte jest głównie na węglu. Co prawda w zeszłym roku ceny ogrzewania spadły o ok. 1%, jednak tegoroczny skokowy wzrost cen węgla może przyczynić się do gwałtownego wzrostu cen ciepła – przynajmniej w części miast.

 

Ciepło drożeje wraz z węglem

Jak podaje portal Forsal.pl, węgiel podrożał w tym roku o kilkadziesiąt procent. Mimo to ciepłownictwo oparte na węglu nie może pozwolić sobie na znaczny wzrost opłat, ponieważ musi pozostać konkurencyjne wobec innych źródeł ciepła. Potrzebę podniesienia taryf zauważa Urząd Regulacji Energetyki, jednak jego prezes zapewnia, że nie pozwoli na skokowy wzrost cen ciepła sieciowego. Jako przyczyny wskazuje rosnące ceny paliw oraz potrzeby inwestycyjne. Uspokaja, że podwyżki będą rozłożone w czasie. Według danych portalu Forsal.pl zaakceptowane przez URE podwyżki mogą wynosić ok. 9-10%.

 

W których miastach ciepło podrożeje?

Podwyżki cen ciepła zapowiadane są m.in. w Nysie, Łowiczu i Ustce. Ciepłownicy z Ustki wyjaśniają, że węgiel dostępny teraz na rynku jest o 65% droższy, niż zakontraktowany w 2016 roku. Ponieważ udział opału w kosztach spółki stanowi 34%, całkowite koszty produkcji ciepła mogą wzrosnąć nawet o jedną czwartą.

 

Nie wszędzie ogrzewanie będzie droższe

Sporym pocieszeniem wydaje się fakt, że podwyżki cen ciepła sieciowego nie będą dotyczyć wszystkich polskich miast. Wiadomo już, że ciepło nie będzie droższe np. w Ostrowcu Świętokrzyskim. Jest to zasługą dywersyfikacji paliw używanych w tamtejszym ciepłownictwie: wprowadzenia gazu i biomasy. Było to możliwe dzięki grantowi w wysokości 100 mln złotych otrzymanemu z Banku Światowego. Z przyznanych pieniędzy w 2000 roku zamontowano instalację gazową. Ze względu na gwałtowny wzrost cen węgla, w tym roku po raz pierwszy spółka komunalna w Ostrowcu Świętokrzyskim po raz pierwszy zastosuje węgiel wyłącznie jako paliwo uzupełniające. Taka decyzja ma na celu utrzymanie opłacalności wytwarzania ciepła w obliczu drożejącego węgla.

 

W których miastach ciepło będzie tańsze?

Ceny ciepła mają spaść o 2% w Poznaniu oraz o 1% w Siedlcach. Spółka PEC Siedlce w poprzednim sezonie grzewczym aż 76% ciepła i 100% energii elektrycznej wyprodukowała z gazu. Cytowany przez portal Forsal.pl wiceprezes Veolia Energia Poznań wyjaśnia, że obniżenie cen ciepła powodowane jest chęcią zachowania konkurencyjności – chce, aby ciepło z sieci było bardziej opłacalne dla klienta od innych opcji. W Poznaniu ciepło produkowane jest w systemie kogeneracji (wraz z energią elektryczną) z następujących źródeł: biomasy, termicznego przekształcania odpadów, oleju opałowego i węgla. Wykorzystywany jest również odzysk ciepła z fabryki Volkswagena. Spółka deklaruje, że wzrost kosztów wytwarzania ciepła weźmie na siebie – tak, aby odbiorca nie odczuł zmiany. Dzięki powiększaniu całego systemu może obniżyć się taryfa za przesył ciepła.

 

Źródło: Forsal.pl

Redakcja GLOBEnergia