Na początku nie mogliśmy w to uwierzyć, większość z nas myślała, że to chyba jakiś żart. Wszystko mieliśmy już gotowe do spakowania, pracownicy nastawieni na wyjazd a tu nagle taki news. Niestety, stało się, wirus dopadł nas na samym początku, może wówczas nie dosłownie ale każdy z nas już wtedy zaczął odczuwać skutki tego, co „urodziło się” w miejscu, które miało być dla naszej firmy szczególnie ważne. To, co zadziało się i postępowało (zamrożenia, obostrzenia, coraz więcej osób zakażonych itd., itd.) tak szybko postępowało, że każdy z nas miał obawy, o siebie, o swoje rodziny, o pracę.

Początkowo wszyscy zadawaliśmy mnóstwo pytań: Jak mamy pracować, skoro każdy się boi? Jak mamy spotykać się z Inwestorami? Jak montażyści mają przeprowadzić montaże?
Odpowiadaliśmy sobie więc na wszystkie pytania tak, że przecież mamy sporo umówionych realizacji, ludzie na nas liczą, czekają, każdy miał jakieś plany i oczekiwania co do nas. Nie możemy ich zawieść, są dla nas ważni.

Mimo szczerych chęci w początkowym okresie nie wszystko było możliwe do wykonania, jednak nauczyliśmy się radzić sobie w tej nagłej i jakże trudnej sytuacji. Żyć trzeba dalej, podobnego zdania byli wszyscy nasi pracownicy. Uznaliśmy, że nie możemy zamknąć się w domach i przestać kontaktować się całkowicie z ludźmi, nie możemy dać się zwariować. Tylko, jak?

Wprowadziliśmy takie zasady pracy, żeby każdy był bezpieczny: inwestor, my, nasi współpracownicy i oczywiście nasze rodziny i najbliżsi.

Przykład maszynowni zrealizowanej przez firmę Budotom (Fot. Budotom)

#zostańwdomu poleceniem służbowym

Szef wydał polecenie służbowe: #zostańwdomu i każdy, kto mógł pracować zdalnie był zobowiązany do tego, żeby nie wychodzić z domu i właśnie tam pracować (wiadomo, że nie 24/h ).
Na początku 90% naszej załogi przeniosła się do swoich domów, mieszkań i zaczęliśmy pracować właśnie tam. Niektórzy nie wiedzieli, czy dadzą radę, czy odnajdą się w tej nowej sytuacji ale jak się później okazało –„Dla chcącego nic trudnego”. W domu też można pracować, a szef zawsze ma rację i polecenie pracy zdalnej to nie był zły pomysł.

Czasem podczas rozmowy z Klientem w oddali pojawiał się głos dzieci. Podobne, sytuacje zdarzały się nie tylko nam – inwestorzy również urządzili sobie biura w domach a dzieciom zorganizowali w nich szkołę.

Z Klientami łączyliśmy się również online przy wykorzystaniu różnorodnych narzędzi, mogliśmy dzięki temu rozmawiać z nimi widząc się „twarzą w twarz”. Często podczas  połączeń pojawiali się bohaterowie drugiego planu, a czasem wzrastali nawet do rangi pierwszoplanowych. Były to przeróżne sytuacje – ludzkie. Nikt nie miał do nikogo pretensji, takie wydarzenia były normą bo przecież jesteśmy tylko ludźmi i właśnie takie ludzkie sytuacje przytrafiają się w domu każdemu. Nikt się tego nie wstydził.

Jak już wiadomo sporo dotychczasowych czynności załatwialiśmy online: spotkania z klientami, doradztwo w wyborze urządzeń, omawianie ofert, wyjaśnianie zagadnień branżowych, pomoc w uzyskaniu dofinansowania albo kredytu na montaż, czy wreszcie umawianie montaży i wszelkie formalności. Wszystko, co było możliwe do zrealizowania zdalnie, właśnie tak realizowaliśmy.

Przykład instalacji fotowoltaicznej zrealizowanej przez ATN Energy (Fot. ATN Energy)

Nasi bohaterowie

Montaż jednak nie może zostać przeprowadzony online. Tu działania wirtualne nie były możliwe. Na szczęście nasze ekipy pojawiały się u Inwestorów by przeprowadzić zaplanowane montaże i realizowały je z zachowaniem najwyższych norm bezpieczeństwa (maseczki, przyłbice, rękawiczki, środki dezynfekujące).

Dla nas koledzy z ekip montażowych to dla nas bohaterowie. W czasie epidemii dali z siebie wszystko. To im przede wszystkim należą się brawa, bo w naszej codzienności to właśnie oni tak naprawdę walczyli „na pierwszej linii frontu”.
Szefowie ekip dbali o to, by każda brygada była odpowiednio zaopatrzona w cały ekwipunek ochronny. Wszystko w trosce tak naprawdę o wszystkich. Dbaliśmy nawzajem o swoje bezpieczeństwo.

Dziękujemy więc naszym ekipom montażystów, którzy dzielnie pojawiali się na montażach i zgodnie z planem czynili to, co ustalaliśmy z Inwestorami. Czasem zdarzały się sytuacje, że Inwestorzy prosili nas o przełożenie montażu na inny termin, wówczas dogadywaliśmy nowy termin realizacji. Instalacje fotowoltaiczne, czy montaż pompy ciepła, albo ogrzewania podłogowego często odbywa się w budynkach niezamieszkanych, w trakcie budowy. Właśnie w takich miejscach, na tzw. budowach, w czasie realizacji kontakt z właścicielem był niemalże niemożliwy.

Nasza działalność to nie tylko Dział Techniczno Handlowy, czy dział Realizacji Montaży. Budotom oferuje kompleksowe usługi związane z doborem, montażem i serwisem pomp ciepła, instalacji wodno kanalizacyjnych, elektrycznych, ogrzewania podłogowego, klimatyzacji, czy rekuperacji. Jesteśmy niewielką firmą ale posiadającą sporo różnych działów, Projektu, Magazyn oraz Serwis. Osobom pracującym w tych działach również należą się DUŻE BRAWA.

BUDOTOM posiada również spółkę „córkę”, chodzi o firmę ATN Energy Fotowoltaika, która od kilku lat kompleksowo zajmuje się instalacjami fotowoltaicznymi, z powodzeniem realizuje montaż paneli fotowoltaicznych. Na szczęście każdy zaplanowany przed epidemią montaż paneli fotowoltaicznych odbył się zgodnie z ustaleniami. W czasie pandemii, mimo licznych utrudnień spotykaliśmy się z Klientami wirtualnie, doradzaliśmy im, projektowaliśmy dla nich instalacje oraz pomagaliśmy w obsłudze, czy tłumaczyliśmy, jak zdalnie działa aplikacja do sterowania instalacją.

Wracamy do normy?

W trakcie epidemii każdy głęboko wierzył w to, że jeszcze będzie pięknie i jeszcze będzie normalnie. Od jakiegoś czasu zaczęliśmy wracać do „normalności”, spora część pracowników powróciła już do tradycyjnej formy swojej pracy. Brakowało nam i nadal brakuje spotkań twarzą w twarz, ale również tradycyjnego, ludzkiego uścisku dłoni.

Ta nowa sytuacja zmieniła coś w każdym z nas, każdy po powrocie będzie starał się żyć i pracować jak dawniej (a może lepiej niż dawniej!?) ale z pewnym dystansem.

Małgorzata Jakób

Specjalista ds. Marketingu i PR, Budotom