Elektrociepłownia Będzin – tych problemów można było uniknąć

System EU ETS jest jednym z najważniejszych narzędzi klimatycznych Unii Europejskiej. To mechanizm, który ma skłonić największych emitentów do inwestowania w czystsze technologie i stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych. W przypadku Elektrociepłowni Będzin przez pięć lat nie zadziałał jednak ani bodziec ekonomiczny, ani regulacyjny, a dopiero teraz, po gigantycznych zaniedbaniach, przychodzi moment rozliczeń i to w cieniu sukcesu finansowego, którym chwalili się na początku roku.

System EU ETS jest jednym z najważniejszych narzędzi klimatycznych Unii Europejskiej. To mechanizm, który ma skłonić największych emitentów do inwestowania w czystsze technologie i stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych. W przypadku Elektrociepłowni Będzin przez pięć lat nie zadziałał jednak ani bodziec ekonomiczny, ani regulacyjny, a dopiero teraz, po gigantycznych zaniedbaniach, przychodzi moment rozliczeń i to w cieniu sukcesu finansowego, którym chwalili się na początku roku.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

System EU ETS jest jednym z najważniejszych narzędzi klimatycznych Unii Europejskiej. To mechanizm, który ma skłonić największych emitentów do inwestowania w czystsze technologie i stopniowego odchodzenia od paliw kopalnych. W przypadku Elektrociepłowni Będzin przez pięć lat nie zadziałał jednak ani bodziec ekonomiczny, ani regulacyjny, a dopiero teraz, po gigantycznych zaniedbaniach, przychodzi moment rozliczeń i to w cieniu sukcesu finansowego, którym chwalili się na początku roku.
  • Elektrociepłownia Będzin przez pięć lat nie płaciła za emisje CO₂, mimo jasnych przepisów i obowiązujących mechanizmów.
  • Kara za 2020 rok wynosi 247 mln zł, a brak zakupu uprawnień może podnieść całkowite sankcje do nawet miliarda złotych.
  • Jednocześnie spółka chwaliła się najlepszymi wynikami od lat, w tym 86 mln zł przychodu i propozycją wypłaty dywidendy.

EU ETS – jak działa i po co istnieje?

Unijny system handlu uprawnieniami do emisji to rynek, którego zadaniem jest ograniczanie emisji gazów cieplarnianych poprzez nadanie im realnej ceny. Każda elektrociepłownia, elektrownia czy zakład przemysłowy musi posiadać określoną liczbę uprawnień odpowiadających ich emisjom CO₂. Uprawnienia te można kupować, sprzedawać albo otrzymywać w ograniczonej puli od państwa, a ich liczba stopniowo maleje, co z roku na rok podnosi koszty utrzymywania wysokoemisyjnej działalności. ETS nie jest więc karą samą w sobie, lecz bodźcem, który ma skłonić firmy do modernizacji i przechodzenia na mniej emisyjne technologie. To system, który w całej Europie działa od lat, zmieniając strukturę energetyki i wymuszając inwestycje tam, gdzie od dawna były potrzebne.

Dlaczego elektrociepłownie muszą płacić?

Elektrociepłownie należą do najbardziej emisyjnych instalacji w krajowych systemach energetycznych, bo wciąż opierają się głównie na węglu. Ich obowiązek zakupu uprawnień do emisji jest więc naturalnym elementem systemu, który ma z jednej strony ograniczać emisje, a z drugiej wspierać modernizację. Przedsiębiorstwa energetyczne w całej Europie od lat dostosowują się do ETS, wdrażając nowe technologie, zwiększając efektywność i redukując emisje. 

Pięć lat bez opłat i bez działań

Na tym tle zachowanie Elektrociepłowni Będzin jest zjawiskiem szczególnie rażącym. Spółka od 2020 roku nie płaciła za emitowane zanieczyszczenia, mimo że przepisy były oczywiste i identyczne dla wszystkich podmiotów. Główny Inspektor Ochrony Środowiska uznał, że firma uchylała się od obowiązków i działała na szkodę budżetu państwa, z którego finansowane są programy termomodernizacji czy rozwój technologii przyjaznych środowisku. Samo rozliczenie roku 2020 oznacza dla spółki ponad 247 mln zł kary, a to dopiero początek. Jeśli przedsiębiorstwo nie ureguluje zaległości i nie wykupi brakujących uprawnień, kolejne kary mogą sięgnąć nawet miliarda złotych. Trudno mówić tu o zaskoczeniu, zasady ETS są od lat jasne, a instytucje unijne i krajowe dają przedsiębiorstwom wiele czasu na przygotowanie się do nowych wymagań. Będzin miał tego czasu aż nadto – podatku nie zapłacili w pełni świadomie.

Straszenie mieszkańców a rzeczywistość

Narracja spółki, która przekonuje, że 247 mln zł kary to „wyrok dla mieszkańców Zagłębia”, wzbudziła wiele emocji. Pracownicy protestują, a na terenie zakładu pojawiają się hasła ostrzegające przed „zimnymi kaloryferami”. Problem w tym, że sytuacja została przedstawiona w sposób czysto emocjonalny, pomijający podstawowy fakt: obowiązki wynikające z ETS dotyczą wszystkich przedsiębiorstw energetycznych w kraju, a większość z nich nie miała najmniejszych problemów z ich realizacją. Ignorowanie systemu przez pięć lat trudno usprawiedliwiać troską o mieszkańców, szczególnie że alternatywą było inwestowanie w nowe technologie, które w dłuższej perspektywie zmniejszyłyby koszty działalności elektrociepłowni. Nie wspominając już o tym, że troską o mieszkańców jest również zmniejszenie emisji zanieczyszczeń do powietrza, którym oddychają.

Świetne wyniki finansowe?

Tym bardziej zaskakuje fakt, że spółka w oficjalnych komunikatach chwali się najlepszymi wynikami finansowymi od wielu lat. Rok 2024 zakończyła stabilnym wzrostem, 86 mln zł przychodów, ponad 16 mln zł zysku operacyjnego i 9 mln zł zysku netto. Po raz pierwszy od 14 lat zaproponowano nawet wypłatę dywidendy. Spółka podkreśla swoją dobrą kondycję, uporządkowaną strukturę i pozytywną opinię biegłego rewidenta. Te deklaracje trudno pogodzić z jednoczesnym twierdzeniem, że opłaty ETS były rzekomo zbyt dużym obciążeniem. Finansowa stabilizacja powinna raczej być impulsem do modernizacji i ograniczenia emisji, niż pretekstem do ich ignorowania.

Ostatnie lata były dla europejskiej energetyki czasem dynamicznych zmian. Wiele przedsiębiorstw rozpoczęło modernizacje, wymianę urządzeń i transformację w kierunku technologii niskoemisyjnych. Będzin zamiast tego trwał w bezruchu, a brak inwestycji teraz odbija się w postaci gigantycznych kar. To nie system ETS jest problemem, ale fakt, że spółka przez lata nie próbowała się dostosować. Zamiast szukać dróg rozwoju, wybrała drogę najmniejszego oporu, ignorowanie przepisów i liczenie, że konsekwencje nie nadejdą.

Narzekanie na system nie ograniczy emisji, nie poprawi wizerunku spółki i nie zabezpieczy jej przyszłości i bezpieczeństwa mieszkańców regionu.

Źródła: ecbsa, tvp.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia