“Elektrownia Północ – symboliczny koniec epoki węgla”, “To koniec inwestycji”, “Elektrownia Północ nie powstanie. Mieszkańcy i aktywiści wygrali”, “Ekooszołomy wbiły gwóźdź do trumny Kulczyka” – takie nagłówki czytamy ostatnio na temat inwestycji, która miała powstać w gminie Pelplin (powiat tczewski) w północnej Polsce.

Czy cały szum medialny jest uzasadniony, a fakt, że inwestycja nie powstanie jest rzeczywiście “symbolicznym końcem epoki węgla”? Postanowiliśmy sprawdzić u źródła!

Zacznijmy od początku!

Udokumentowane plany rozpoczęcia budowy Elektrowni Północ pochodzą z 2011 roku. Z założeń, elektrownia miała być jedną z największych w Polsce, w jej skład miały wchodzić dwa bloki o mocach po 800 MW spalające spalać ok. 4,5 mln ton węgla rocznie. Projekt miał na celu zmniejszyć braki energii elektrycznej w regionie i dostarczać energię elektryczną do Krajowego Systemu Elektroenergetycznego na podstawie długoterminowej umowy PPA.

Projekt budowy elektrowni węglowej w obszarze powiatu Tczewskiego mógł się mieszkańcom nie podobać. W końcu finalizacja inwestycji wiązałaby się z istotną ingerencją w krajobraz i z pewnością, mimo iż z założeń miała być niskoemisyjna i ekologiczna, jak każda elektrownia konwencjonalna zdecydowanie pogorszyła by jakość życia mieszkańców. W protestach przeciwko tej inwestycji brali udział okoliczni mieszkańcy oraz koalicja organizacji społecznych Stop Elektrowni Północ.

Projektem zajmowała się spółka Polenergia, która w międzyczasie przeszła rekonstrukcję, a strategia firmy w związku ze zmianami wewnętrznymi bardzo się zmieniła.

Już w 2015 roku Polenergia zrezygnowała z realizacji projektu

Z informacji, jakie udało nam się uzyskać od spółki wynika, że już w 2015 roku Polenergia informowała o braku przesłanek ekonomicznych do realizacji projektu Elektrowni Północ.

W październiku 2017 roku w oparciu o uwarunkowania rynkowe i ekonomiczne projektu oraz z uwagi na toczące się postępowania administracyjne, spółka podjęła decyzję o odpisie aktualizującym wartość środków trwałych związanych z projektem Elektrowni Północ i tym samym zaprzestała jego realizacji.

Wygląda na to, że dla Polenergii już od kilku lat sprawa z Elektrownią Północ wydaje się być zakończona.

Energetyka odnawialna, szczególnie wiatrowa i fotowoltaiczna – to są priorytety Polenergii na dzisiaj i jutro, tym bardziej, że spółka ma bogate doświadczenie oraz kompetencje na tym polu. – czytamy w oficjalnej odpowiedzi na nasze redakcyjne zapytanie.

Na krajowym rynku Polenergia jest od kilku lat znana z rozwijania morskich projektów wiatrowych na Bałtyku o mocy 3000 MW. Jest też ważnym graczem z dużym portfelem lądowych farm wiatrowych o łącznej mocy 448 MW (249 MW – istniejące farmy wiatrowe, 199 MW – projekty czekające na realizację).

Wydaje się, że rezygnacja z inwestycji w elektrownię węglową była posunięciem słusznym i zgodnym ze strategią firmy i z trendami panującymi na rynku energetyki, ale upatrywanie w tym przypadku “końca epoki węglowej” jest chyba stwierdzeniem mocno na wyrost.

Chociaż rzeczywiście, gdyby tak było, Polska byłaby czystsza, społeczeństwo zdrowsze, a trawa… bardziej zielona.

Tylko jeśli rzeczywiście ten przypadek miałby zdecydować o przyszłości polskiej energetyki, to myślę, że nagłówki artykułów w kierunku “ekologów” były jeszcze mocniejsze. Niestety.

Anna Będkowska

Redaktor prowadzący GLOBEnergia