Elektrownia w kształcie pływających kwiatów? Korea Południowa właśnie uruchomiła 47 MW mocy

Na wodach Imha Dam w Korei Południowej właśnie zakończono budowę pływającej elektrowni fotowoltaicznej o mocy ponad 47 MW. To projekt, który zwraca uwagę nie tylko skalą, ale również pomysłowym połączeniem energii ze słońca i wody oraz silnym akcentem lokalnym z korzyściami dla mieszkańców.

- Na zbiorniku Imha ukończono budowę pływającej elektrowni PV o mocy ponad 47 MW.
- Farma PV działa komplementarnie z 50 MW elektrownią wodną, dostarczając energię za dnia, gdy hydroelektrownia przejmuje pracę nocą.
- Elektrownia ma produkować około 61 GWh energii rocznie, co wystarcza dla ok. 22 tys. gospodarstw.
Pływająca farma PV, która pracuje razem z elektrownią wodną
Imha Dam już od lat zasila okolicę dzięki 50-megawatowej elektrowni wodnej. Teraz obok niej działa nowy element systemu – pływająca farma fotowoltaiczna rozwinięta na spokojnej tafli zbiornika. Obie instalacje tworzą wspólny układ, w którym w ciągu dnia prąd pochodzi z paneli PV, a nocą zastępuje je stała generacja z hydroelektrowni. Ten naturalny podział pracy pozwala na równomierne zasilanie sieci i pełniejsze wykorzystanie możliwości zapory.
Prace nad projektem formalnie ruszyły w 2021 roku, kiedy miejsce zostało wybrane jako pierwszy w kraju zintegrowany kompleks energetyczny oparty na odnawialnych źródłach. Pozwolenia uzyskano dwa lata później, a budowę dokończono we wrześniu 2024 roku. Całość pochłonęła nieco ponad 50 mln USD (ok. 182 mln PLN).
Energia z lokalnych technologii i w narodowym rytmie
Twórcy instalacji postawili na myśl technologiczna z rodzimym akcentem. Sercem projektu są platformy zaprojektowane przez jednego z koreańskich pionierów pływających konstrukcji solarnych. To na nich zamontowano moduły wyprodukowane także w Korei, co dodatkowo podkreśla krajowy charakter inwestycji.
Co ciekawe, farmę rozplanowano w sposób odbiegający od typowych prostokątnych kształtów. Zamiast zwykłej siatki paneli powstało 16 połączonych platform ułożonych tak, by z lotu ptaka przypominały elementy flagi Korei Południowej – Taegeukgi – oraz narodowego kwiatu Mugunghwa. Zbiornik Imha stał się więc nie tylko miejscem produkcji energii, ale też nietypową wizytówką lokalnej tożsamości, a nawet atrakcją turystyczną.

Produkcja energii dla tysięcy domów
Nowa elektrownia solarna, współpracując z istniejącym systemem wodnym, ma wytwarzać około 61 GWh energii elektrycznej rocznie. To poziom odpowiadający zapotrzebowaniu około 22 tysięcy gospodarstw domowych. W przypadku miasta Andong oznacza to pokrycie energii potrzebnej dla ponad jednej czwartej wszystkich domów.
To również kolejny krok w budowanej od lat pozycji Korei jako ważnego rynku dla fotowoltaiki. Tylko w ubiegłym roku kraj dołożył około 2,5 GW nowych mocy, przekraczając łączną instalację 29,5 GW.
Projekt, który dzieli zyski z mieszkańcami
Na tle wielu podobnych inwestycji wyróżnia się jeszcze jeden element – sposób, w jaki korzyści z elektrowni wracają do społeczności. W przedsięwzięcie zaangażowały się aż 33 okoliczne wsie, a możliwość uczestnictwa finansowego otrzymali mieszkańcy z obszaru o promieniu jednego kilometra. Łącznie skorzysta z tego ok. 4,5 tysiąca osób.
Zgodnie z założeniami operatora, przez najbliższe 20 lat do społeczności ma trafić ponad 55 mln PLN przychodów z działalności elektrowni. W praktyce oznacza to stały, choć niewielki, dopływ środków dla lokalnych rodzin i wzmocnienie więzi między mieszkańcami a inwestycją powstałą tuż obok ich domów. To model, który pomaga zwiększać akceptację dla projektów energetycznych, zwłaszcza tych ulokowanych bezpośrednio przy terenach mieszkalnych.
Źródła: Imha Dam, Scotra.
Polecane
Już ponad tysiąc wniosków na magazyny energii, fotowoltaikę i biogazownie – znamy szczegóły naboru

To ma być odrodzenie europejskiej PV, ale czy jedna fabryka wystarczy?









