Emilewicz: Odideologizowaliśmy dyskusję na temat energetyki odnawialnej

Jadwiga Emilewicz, posłanka na Sejm oraz była wicepremier, była gościem tegorocznej edycji Kongresu Trendy Energetyczne 2021 , organizowanego przez redakcję GLOBEnergia.pl. W trakcie jednej z debat odniosła się do pytań na temat przyszłości energetyki rozproszonej w Polsce oraz procedowanych zmian systemu prosumenckiego.

Zdjęcie autora: Patrycja Rapacka

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom

Posłanka Emilewicz zwróciła uwagę na dwa aspekty związane z energetyką prosumencką w Polsce, która rozwijała się dynamicznie w szczególności w ostatnich dwóch lat. Pierwszym z nich jest niebagatelny efekt promocyjny. Żaden z programów lub polityk energetycznych na rzecz promocji energetyki odnawialnej, nie zadziałał w taki sposób, jak regulacje ułatwiające inwestycje w prosumpcję w Polsce. Kilka lat temu rząd dyskutował o niemożności osiągnięcia celu OZE na przełomie 2019 i 2020 roku. Emilewicz zauważyła, że cel stał się możliwy do osiągniecia dzięki 700 tys. prosumentów, którzy zainstalowali na swoich dachach w 5,6 GW mocy, co odpowiada 11 TWh energii i 4 proc. energii wytwarzanej w energetyce konwencjonalnej.

 – Jest to absolutna rewolucja energetyki w głównym nurcie przemian. Wydarzyło się to na marginesie zainteresowania dużej energetyki (..). Odideologizowaliśmy dyskusję nieco na temat energetyki odnawialnej, ponieważ Polacy poczuli w kieszeni, że ta energetyka im się opłaca – powiedziała Emilewicz.

Kolejny aspekt dotyczy szerszego, gospodarczego spojrzenia na energetykę prosumencką. Mowa o 100 tys. specjalistów zatrudnionych w nowym sektorze PV w długim łańcuchu wartości. Rynek tworzą nie tylko montażyści z odpowiednimi certyfikatami, ale także hurtownicy, sprzedawcy i wreszcie producenci, w tym dwóch dużych, lokalnych producentów, którzy stawiają dzielnie czoła chińskim producentom – wskazała była wicepremier. Podkreśliła rolę polskich informatyków, którzy programują systemy zarządzania energią z OZE. 

Kolejny aspekt uwzględnia dyskusję o taniej energii w dobie rosnących cen. Mikroinstalacja prosumencka nie jest instalacją przemysłową, ale daje do myślenia przedsiębiorcom, czy w ich działalności fotowoltaika sprawi, że koszty świadczonych usług spadną.

System prosumencki

Emilewicz powiedziała, że duże systemy energetyczne zauważyły co dzieje się w sieciach w związku z tak gwałtownym wzrostem mikroinstalacji i postanowiły zaciągnąć hamulec ręczny. To, że OZE są wyzwaniem dla sieci jest truizmem, tego nie musimy mówić – podkreśliła. Pytanie dotyczy tego, czy Polska przyjmuje do wiadomości, że następują zmiany i że niestabilne źródła energii będą pojawiać się w sieci. W opinii Emilewicz szeroko rozumiany system elektroenergetyczny w Polsce powinien zaakceptować takie zjawisko.

- Wydaje się, że dziś jesteśmy w położeniu, gdzie zwłaszcza sieci elektroenergetyczne nie traktują tego zjawiska jako rzecz oczywistą. Żyjemy w dwóch paradygmatach. Pierwszy wskazuje, że energetykę będziemy opierać na dużych blokach sterowanych centralnie, dziś napędzanych węglem, później energią atomową. W drugim modelu uznajemy, że źródeł niestabilnych będzie więcej w Polsce. Pewną deklarację polityczną do rynku złożyliśmy na początku 2021 roku, przyjmując ustawę specjalną pod budowę wiatraków na morzu. Oznacza to, że inwestycje w sieci elektroenergetyczne muszą wyglądać trochę inaczej – powiedziała Emilewicz.

Wyjaśniła, że poselski projekt zmiany systemu prosumenckiego, który procedowała w Sejmie (ostatecznie został wycofany – przyp. red.), brał po uwagę to, co się dzieje na rynku. Ludzie w wielu przypadkach przewymiarowywali instalacje fotowoltaiczne i zdecydowanie nie byli tylko prosumentami, ale producentami energii, którą magazynowali w sieci. Net-metering (1:1) przy jednoczesnym nałożeniu wszystkich opłat (dystrybucyjnej, OZE, kogeneracyjnej), zmitygowałby wielkości instalacji oraz sprawiłby, że inwestycje w fotowoltaikę byłyby dalej opłacalne. Inwestycja sięgałaby poziomu 30-40 tys. zł, w zależności od zapotrzebowania domu, i zwróciłaby się w horyzoncie około 8 lat.

System net-billingowy jest wielką niewiadomą – powiedziała Emilewicz. Wprowadza bałagan legislacyjny, gdyż w przyszłym roku w Polsce będą obowiązywać trzy systemy: opustowy, przejściowy oraz net-billingowy. Ten ostatni docelowo ma rozliczać się rynkowo, kiedy Centralny System Informacji Rynku Energii (CSIRE) będzie dostępny od 1 lipca 2024 roku. Eksperci na posiedzeniach sejmowych komisji wskazywali, że stopa zwrotu w nowym systemie sięgnie 15 lat, więc opłacalność inwestycji właściwie nie istnieje – wyjaśniła Emilewicz. W Polsce tworzone są warunki, w których prosumenci są osobami średniozamożnymi. Aby instalacje rozwiązały problem smogu np. w Obwarzanku Krakowskim, z całą pewnością system net-billingowy na to nie pozwoli. Inwestycje w fotowoltaikę będą dostępne dla osób bardziej zamożnych. 

Posłanka wskazała, że „będzie to modowa sytuacja, a nie realna i transformacyjna”. Dodała, że prosument według dyrektywy unijne RED II i rynkowej nie jest traktowany jako producent energii elektrycznej.

- Urynkowienie następuje z terapią szokową i jest rzeczą niezrozumiałą. Co najmniej roczny okres przejściowy byłby do udźwignięcia dla polskich sieci elektroenergetycznych, dystrybutorów i producentów energii elektrycznej. Wymagałoby to oczywiście inwestycji, które są i tak nieuchronne. Magazyny energii, smart metering są niezbędne w energetyce przyszłości – powiedziała Emilewicz.

Dyskusja publiczna już wkrótce. Zaprasza Emilewicz 

Jadwiga Emilewicz zapowiedziała, że chce zorganizować dyskusję na temat rozwoju energetyki prosumenckiej i rozwoju sieci w Polsce podczas posiedzenia parlamentarnego zespołu ds. sprawiedliwej transformacji. Przypomniała, że podczas jednej z dyskusji przedstawiciel PSE opowiedział o modelu rozwoju sieci w Niemczech. U naszych zachodnich sąsiadów stworzono dwa obiegi sieciowe – dla energii konwencjonalnej i niestabilnej z OZE. Dziś Niemcom łatwiej jest bilansować system.

Dodała, że świat podążą za neutralnością klimatyczną i rozwojem OZE. Chciałaby, aby Polska nie pozostała w tyle. Jeśli Polska będzie negować taki stan rzeczy, to nasz kraj pozostanie tylko biorcą technologicznym.

Zobacz również