Energetyczni giganci mają zwrócić miliony do URE. Już teraz planują rezerwy

Urząd Regulacji Energetyki domaga się od największych spółek energetycznych w Polsce dopłaty setek milionów złotych, które – zdaniem regulatora – powinny były trafić do Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny (FWRC) w czasie obowiązywania mechanizmu mrożenia cen energii. Decyzje administracyjne uruchomiły lawinę rezerw finansowych w sprawozdaniach spółek.

- Urząd Regulacji Energetyki nakazał największym spółkom energetycznym dopłatę środków do Funduszu Wypłaty Różnicy Ceny, uznając że wcześniej wpłacone odpisy były zbyt niskie.
- Regulator domaga się wpłat m.in. od spółek z grup PGE, Energa, Tauron i Enea.
- Spółki mogą odwołać się od decyzji URE do sądu, co oznacza, że ostateczne rozstrzygnięcie sporu może jeszcze potrwać.
Kolejne decyzje URE przyspieszają finał sporu
Postępowanie prowadzone przez Urząd Regulacji Energetyki stopniowo zmierza do rozstrzygnięcia wielomiesięcznego sporu dotyczącego sposobu rozliczania odpisów na Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny. Regulator wydał decyzje zobowiązujące spółki obrotu energią z największych grup energetycznych do uzupełnienia wpłat na fundusz.
Zdaniem URE przedsiębiorstwa energetyczne w okresie obowiązywania mechanizmu mrożenia cen energii przekazały na fundusz zbyt niskie kwoty. W związku z tym regulator nakazał wyrównanie różnicy pomiędzy wpłatami dokonanymi przez spółki a tymi, które – według obliczeń urzędu – powinny zostać odprowadzone. Spółki mają na przekazanie środków 30 dni od momentu doręczenia decyzji, a do należnych kwot doliczane są również odsetki ustawowe.
Setki milionów złotych w rezerwach finansowych
Decyzje regulatora oznaczają dla spółek energetycznych konieczność utworzenia znaczących rezerw finansowych w wynikach za 2025 rok. Największe obciążenie dotyczy spółek z grupy PGE i Energa. W ich przypadku rezerwy sięgają odpowiednio około 605 mln zł oraz ponad 550 mln zł. Mniejsze, choć nadal znaczące kwoty dotyczą pozostałych podmiotów:
- Enea – około 139,9 mln zł,
- Tauron Sprzedaż i Tauron Sprzedaż GZE – łącznie około 277 mln zł.
Łączna wartość środków, których dopłaty domaga się regulator, przekracza 1,5 mld zł. Tak duże obciążenia finansowe bezpośrednio wpływają na wyniki finansowe koncernów energetycznych, ponieważ utworzone rezerwy pomniejszają ich wskaźniki rentowności, w tym EBITDA.
Geneza problemu: mechanizm mrożenia cen energii
Źródłem sporu są rozwiązania wprowadzone w czasie gwałtownego wzrostu cen energii po rosyjskiej agresji na Ukrainę. W odpowiedzi na kryzys energetyczny państwo zdecydowało się na zastosowanie nadzwyczajnych mechanizmów ograniczających ceny energii dla gospodarstw domowych i części odbiorców instytucjonalnych.
Jednym z filarów tego systemu był właśnie Fundusz Wypłaty Różnicy Ceny, z którego finansowano rekompensaty dla sprzedawców energii. Fundusz miał pokrywać różnicę pomiędzy ceną rynkową energii a ceną maksymalną stosowaną wobec odbiorców.
Aby zapewnić środki na ten mechanizm, ustawodawca wprowadził obowiązek przekazywania comiesięcznych odpisów na fundusz przez wytwórców energii i przedsiębiorstwa prowadzące obrót energią elektryczną. System obowiązywał dla energii wytworzonej i sprzedanej w okresie od 1 grudnia 2022 r. do 31 grudnia 2023 r.
Jak liczyć przychody?
Sedno konfliktu między regulatorem a spółkami energetycznymi dotyczy sposobu obliczania przychodów wykorzystywanych do ustalania wysokości odpisu na fundusz. Według interpretacji URE średnioważona cena sprzedaży energii powinna być określana na podstawie wartości wynikających z umów sprzedaży lub taryf zatwierdzonych dla 2023 roku. Takie podejście – zdaniem regulatora – pozwala prawidłowo określić wysokość należnych wpłat.
Spółki energetyczne prezentują jednak odmienną interpretację przepisów. Ich zdaniem przy kalkulacji odpisu nie można uwzględniać hipotetycznych przychodów wynikających z cen wyższych niż maksymalne stawki stosowane wobec odbiorców objętych ochroną. W praktyce oznaczałoby to naliczanie wpłat od kwot, które nigdy nie trafiły do przedsiębiorstw. Rozbieżność w interpretacji przepisów doprowadziła do kontroli przeprowadzonych przez regulatora i obecnych decyzji administracyjnych.
Sprawa może jeszcze trafić do sądu
Mimo wydanych decyzji spór nie musi się jeszcze zakończyć. Spółki energetyczne mają prawo zaskarżyć decyzje prezesa URE do sądu, co może znacząco wydłużyć ostateczne rozstrzygnięcie.
Co ważne, analiza systemu rozliczeń nie musi ograniczyć się wyłącznie do największych grup energetycznych. Pod lupą mogą znaleźć się także mniejsi sprzedawcy energii, którzy w czasie obowiązywania mechanizmu mrożenia cen również uczestniczyli w systemie odpisów na fundusz.
Źródło: komunikaty spółek










