Europejskie elektryki poniżej 100 tys. zł. Czy to wystarczy na konkurencję z Chin?

Europejskie marki szykują tańsze samochody elektryczne, które mają zatrzymać rosnącą konkurencję z Chin. Cena poniżej 100 tys. zł brzmi jak przełom, ale diabeł może tkwić w wersjach, bateriach i wyposażeniu. Czy nowe elektryki Volkswagena, Skody i Cupry faktycznie będą dostępne dla masowego klienta?

- Skoda Epiq, Cupra Raval i Volkswagen ID. Polo mają powalczyć o rynek tanich elektryków. Ceny bazowe mają zejść w okolice 100 tys. zł.
- Europejskie samochody elektryczne wreszcie zbliżają się do poziomu masowego klienta. Problem w tym, że wersje z większą baterią i lepszym wyposażeniem są już dużo droższe.
- Chińskie elektryki nadal mają mocne argumenty cenowe i wyposażeniowe. Wyjaśniamy, czy Europa naprawdę jest gotowa sprzedawać tanie auta elektryczne.
Europejscy producenci próbują odpowiedzieć na coraz mocniejszą konkurencję z Chin. Stawką jest najważniejszy segment rynku, czyli relatywnie niedrogie samochody elektryczne dla masowego klienta. Granica została ustawiona symbolicznie: poniżej 25 tys. euro, czyli w Polsce w okolicach 100 tys. zł. Właśnie w tym miejscu mają pojawić się nowe modele Grupy Volkswagena: Skoda Epiq, Cupra Raval i Volkswagen ID. Polo.
Trzy modele na jednej platformie
Wszystkie trzy auta powstają na platformie MEB Plus i mają być produkowane w hiszpańskiej fabryce Volkswagena. To samochody segmentu B, czyli miejskie i podmiejskie elektryki, ale już z zasięgami pozwalającymi myśleć nie tylko o dojazdach do pracy.
Skoda Epiq ma mierzyć około 4,17 m długości, mieć rozstaw osi 2,6 m i bagażnik o pojemności 475 litrów. To parametry, które mogą być atrakcyjne dla osób szukających pierwszego rodzinnego elektryka. Auto ma być dostępne z dwoma akumulatorami: mniejszym o pojemności 38,5 kWh oraz większym, mieszczącym 55 kWh energii. Zasięg ma wynosić około 315 km dla mniejszej baterii i około 440 km dla większej.
Cena poniżej 100 tys. zł, ale z gwiazdką
Najważniejsza pozostaje cena. Cupra Raval w bazowej wersji z baterią 37 kWh, silnikiem 116 KM i zasięgiem około 300 km ma kosztować 99 900 zł. Volkswagen ID. Polo w podstawowej odmianie również ma zejść poniżej 100 tys. zł, ale najtańsze wersje mają być dostępne dopiero później.
W przedsprzedaży mocniej promowane są droższe konfiguracje, z większym akumulatorem i wyższą mocą. Tu ceny rosną już znacznie: Cupra Raval Endurance z baterią 52 kWh i zasięgiem około 440 km kosztuje niecałe 143 tys. zł, a topowa wersja VZ około 155 tys. zł. Volkswagen ID. Polo w bogatszej wersji z baterią 52 kWh, zasięgiem około 450 km i mocą 211 KM to już wydatek bliski 171 tys. zł.
To pokazuje, że hasło „tani elektryk” wymaga doprecyzowania. Bazowa cena poniżej 100 tys. zł wygląda dobrze w komunikacji marketingowej, ale realnie wielu klientów będzie patrzeć na wersje z większą baterią, lepszym wyposażeniem i wyższą mocą ładowania. A tam europejskie modele robią się znacznie droższe.
Chińska konkurencja nadal ma argumenty
Chińscy producenci nie czekają bezczynnie. BYD Dolphin Surf kosztuje promocyjnie niecałe 93 tys. zł i oferuje akumulator 43 kWh oraz zasięg około 320 km. Dongfeng Box za około 99 tys. zł daje baterię 42 kWh i podobny deklarowany zasięg.
Do tego chińskie auta często oferują bogate wyposażenie już w niższych wersjach: nawigację, aluminiowe felgi czy elektrycznie sterowane fotele. W europejskich modelach wiele dodatków może wymagać dopłaty, co szybko podnosi cenę końcową.
Europa musi udowodnić, że chce sprzedawać tanie auta
Europejscy producenci wreszcie schodzą z cenami do poziomu, który może zainteresować szerszą grupę klientów. Pytanie brzmi, ile tych najtańszych egzemplarzy faktycznie trafi do salonów i czy nie okażą się jedynie wersją „od”, podczas gdy większość sprzedaży będą robiły warianty droższe o kilkadziesiąt tysięcy złotych. Na razie Europa pokazuje, że potrafi zbudować tańszego elektryka. Teraz musi jeszcze udowodnić, że naprawdę chce go sprzedawać.
Źródło: Motoenergia
Polecane
Nikt nie chce samochodów elektrycznych? Sprawdźmy, co mówią statystyki

Shell zbudował lekkiego elektryka. Mniej baterii, mniej masy i dużo niższe zużycie energii









