Rozkwit farm fotowoltaicznych w Polsce dopiero przed nami. Energetyka słoneczna w Polsce jest obecnie zdominowana przez mikroinstalacje fotowoltaiczne, na punkcie których oszaleli mieszkańcy naszego kraju. Pomogły rządowe programy dofinansowujące inwestycje w niezależne źródła energii. Wiceminister Klimatu i Środowiska oraz Pełnomocnik ds. OZE Ireneusz Zyska poinformował, że w Polsce jest już dokładnie 457 443 prosumentów (stan na 31 grudnia 2020 r.). W efekcie wzrosła moc zainstalowana w obszarze fotowoltaiki do poziomu 3960 MW.

Początki budowy farm fotowoltaicznych w Polsce nie były jednak takie owocne. Pierwszą farmą fotowoltaiczną w Polsce była instalacja mocy 1 MW, zlokalizowana na terenie gminy Wierzchosławice. Projekt rozwijała spółka Energia Wierzchosławice Sp. z o.o. Budowa zakończyła się 30 września 2011 r. Nastąpiło uroczyste jej otwarcie, nawet z udziałem ówczesnego wicepremiera i ministra gospodarki Waldemara Pawlaka. Dziś spółka i farma generuje straty. W 2017 r. zostało wszczęte postępowanie przez CBA w sprawie generowanych strat. – W tej chwili nie wiem, czy jest warta 3 mln zł. Powstające dziś podobne elektrownie budowane są z wykorzystaniem dużo lepszych modułów – zaznaczał w komentarzu z 2017 r. dla GazetyKrakowskiej.pl Wójt Wierzchosławic. Czarę goryczy przelał fakt, urządzenia nie były w stanie pracować z pełną mocą.

Bariery

Dziś farmy słoneczne w Polsce i na świecie są budowane ze znacznie lepszych komponentów, a sam proces inwestycyjny został usprawniony. Eksperci zauważają, że w celu osiągnięcia unijnych założeń w zakresie udziału produkcji energii elektrycznej w OZE w ogólnej generacji, należy postawić na rozwój m.in. dużych farm słonecznych, które przyspieszyłby przyrost mocy. Inwestorzy wskazują, że dalej istnieją bariery. Pytamy eksperta Kancelarii CCLaw. Witold Chmarzyński wskazuje, że barier rozwoju farm fotowoltaicznych jest w praktyce wiele. Największą z nich jest kwestia przyłączania farm fotowoltaicznych do sieci elektroenergetycznej.

– Niemożność uzyskania szybkiej informacji o możliwości przyłączenia planowanej instalacji, czas oczekiwania na warunki przyłączenia oraz coraz częstsze (bezzasadne) odmowy przyłączania instalacji PV do sieci. Przepisy prawa nie pozwalają na „zmobilizowanie” operatorów sieci do sprawniejszego i szybszego działania – tłumaczy Chmarzyński.

Problemem również są coraz częstsze odmowy przyłączenia do sieci, wydawane niezgodnie z art 7 Prawa energetycznego. Ekspert CCLaw dodaje, że widać to w liczbie skarg kierowanych do Prezesa URE, które kancelaria kieruje w imieniu klientów w sprawie odmowy przyłączenia danej instalacji do sieci. Zauważa, że zdecydowaną większość z tych skarg Prezes URE uznaje za słuszne.

Kolejnym problemem są przepisy prawne, a raczej ich ilość. Partner CCLaw tłumaczy, że aby przejść bezpiecznie przez proces inwestycyjny należy mieć wiedzę z wielu dziedzin prawa – administracyjnego, cywilnego, energetycznego, prawa ochrony środowiska, zagospodarowania przestrzennego i wielu innych. – Doskonale jest znać jedną z najgorzej napisanych ustaw – tj. ustawę o odnawialnych źródłach energii – dodaje Chmarzyński.

Co należy ulepszyć?

Czy są obszary, które można usprawnić, w efekcie przekładając to na sprawny proces decyzyjny? Chmarzyński informuje, że według niego jest kilka kwestii. Pierwsza z nich to wyłączenie instalacji fotowoltaicznych spod wymogu ubiegania się o decyzję środowiskową, która zajmuje określoną powierzchnię np. do 10 ha. Kolejnym usprawnieniem może być skrócenie terminu dla operatorów sieci w sprawie wydawania warunków przyłączenia, maksymalnie do 60 dni.

Chmarzyński dodaje, że przydałoby się także ujednolicenie zapisów dotyczących gospodarki przestrzennej w celu wyeliminowania rozbieżności w interpretacji przepisów przez różne organy, a także przez zakłady energetyczne.

– Te ostanie próbują wykorzystać przepisy o gospodarce przestrzennej w celu odmowy wydania warunków przyłączenia, co często okazuje się nieudolną próbą – tłumaczy ekspert.

Farmy fotowoltaiczne już dziś powstają bez wsparcia publicznego

Rynek farm słonecznych w Polsce o mocy do 1 MW rozwija się w szczególności dzięki systemowi aukcyjnemu. Instytut Energetyki Odnawialnej poinformował, że w „małym koszyku” aukcyjnym w 2020 r. dla projektów wiatrowych i fotowoltaicznych o mocy do 1 MW konkurencja była ogromna. Do aukcji przystąpiło 590 wytwórców, którzy złożyli 1618 ofert dotyczących instalacji fotowoltaicznych.

Czy aukcje OZE będą jeszcze długo potrzebne jako system wsparcia dla projektów fotowoltaicznych? Chmarzyński zauważa, że część farm słonecznych, zwłaszcza tych dobrze usytuowanych, które np. nie wymagają dużych inwestycji w urządzenia elektroenergetyczne, już teraz nie potrzebują pomocy publicznej i powstają bez subsydiów państwowych.

– Niemniej utrzymanie systemu aukcyjnego jeszcze przez kilka lat np. do 2025 r. pozwoliłby rynkowi energii wytwarzanej z instalacji słonecznych na osiągnięcie dojrzałości i samodzielności – wyjaśnia prawnik CCLaw.

Konflikty wokół farm

Podróżując po Polsce można zaobserwować pojawiające się farmy fotowoltaiczne na obszarach wiejskich. Wraz z ich rozrostem, można spotkać obawy ze strony społeczności lokalnych. Czy mieszkańcy są chronieni jako „sąsiedzi” farm słonecznych i czy obawy są uzasadnione? Chmarzyński mówi, że obawy społeczności należałoby łagodzić przede wszystkim edukując i wskazując, czym jest instalacja fotowoltaiczna, jak działa, jakie zagrożenia niesie za sobą.

– Sąsiedzi farm słonecznych są chronieni tak jak inne podmioty, które znajdują się w sąsiedztwie inwestycji budowlanej. Sąsiad uznany za stronę postępowania w sprawie wydania decyzji zatwierdzającej projekt budowlany i udzielającej pozwolenia na budowę ma wpływ na przebieg tego postępowania, może m.in. w toku całego postępowania wnosić swoje uwagi i zastrzeżenia na piśmie – konstatuje Chmarzyński.

 

 

 

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom