SolarCity to spółka zajmująca się usługami związanymi z energią słoneczną, z siedzibą w San Mateo w Kalifornii. W 2016 roku Elon Musk, za pośrednictwem Tesli, nabył udziały w spółce SolarCity i ogłosił, że wprowadzi nowy produkt o nazwie Tesla Solar Roof, w którym fotowoltaiczne urządzenia do generowania energii elektrycznej będą stanowiły całą powierzchnię dachu, a nie tylko zamontowane panele słoneczne. Swój produkt skomentował słowami: „To nie jest coś na dachu. To dach”.

Teraz Tesla ma zintensyfikować współpracę z odbiorcą końcowym i rozpocząć dzierżawę instalacji fotowoltaicznych. Według Muska nowy program „przypomina posiadanie drukarki pieniędzy na dachu”.

Spadek znaczenia SolarCity

Odkąd SolarCity zostało częścią Tesli znaczenie firmy w branży zaczęło spadać. W momencie przejęcia spółka była liderem rynku, obecnie zajmuje trzecie miejsce. Aktualny lider – SunRun, dostarczył w drugim kwartale 2019 roku instalacje o łącznej mocy 103 megawatów, znajdujący się na drugim miejscu Vivint Solar – 56 MW. Dla porównania, Tesla tylko 29 megawatów.

W związku z pogarszaniem się sytuacji, Tesla postanowiła zmienić model funkcjonowania firmy. Działalność ma zacząć opierać się na odbiorcach końcowych, zamiast na pośrednikach. Według Muska nowy program „przypomina posiadanie drukarki pieniędzy na dachu” dla potencjalnych klientów, którzy mieszkają w stanach o wysokich kosztach energii. Jednocześnie miliarder zdaje sobie sprawę, że lepszą ofertą dla klienta jest zakup własnej instalacji.

Zasada działania

Pokrótce zasady dzierżawy wyglądają następująco: biorący w dzierżawę podpisuje przez internet stosowną umowę na czas nieokreślony. Wysokość “abonamentu” wynosiłaby od 65 do 195 dolarów, w zależności od wielkości instalacji. Oprócz tego, klient miałby obowiązek uiścić jednorazowo kaucję zwrotną w kwocie 100 dolarów.

Odstąpienie od umowy? Owszem, jest możliwe, dzierżawca ma prawo wypowiedzieć umowę w każdym momencie. Jednak opłata za demontaż urządzeń w wysokości 1500 dolarów ma odstraszać przed rezygnacją…

Elon Musk, źródło: whatnext.pl

Jak powiedział Elon Musk nowy program „przypomina posiadanie drukarki pieniędzy na dachu”. Z drugiej strony mówi, że zdaje sobie sprawę, że własna instalacja jest bardziej opłacalna. Oprócz tego, za rezygnację z umowy ma być doliczona opłata za demontaż w wysokości 1500 USD.

Tesla i Elon Musk mają bardzo silną pozycję na rynku. Wielu klientów może się skusić na udział w dzierżawie choćby ze względu na markę. I pojawia się pytanie: komu ta drukarka w posaci fotowoltaiki będzie drukowała pieniądze i czy faktycznie klientowi?

 

Źródła: tabletowo.pl; techcrunch.com

Redakcja GLOBEnergia