Fotowoltaika na amerykańskich wysypiskach śmieci

Zamknięte wysypiska śmieci rzadko kojarzą się z nowoczesną energetyką. W Stanach Zjednoczonych coraz częściej stają się jednak miejscem budowy farm fotowoltaicznych. Czy tereny uznawane za bezużyteczne mogą stać się realnym wsparciem dla transformacji energetycznej?

- W 2024 roku około 330 wysypisk w USA wykorzystywano do produkcji energii odnawialnej, głównie z PV. Łączna moc takich projektów to ok. 4,4 GW przy ponad 280 GW całkowitej mocy fotowoltaiki w kraju.
- Wysypiska nie nadają się pod zabudowę mieszkaniową ani komercyjną, ale mogą produkować energię przez dekady. To sposób na ograniczenie presji na grunty rolne i jednoczesne wykorzystanie przestrzeni wyłączonej z tradycyjnego użytkowania.
- Niestabilne podłoże, systemy uszczelnień i odgazowania oraz bardziej rygorystyczne procedury środowiskowe podnoszą koszty inwestycji. Dlatego projekty na wysypiskach rozwijają się wolniej, mimo dużego potencjału.
Fotowoltaika na terenach poprzemysłowych to temat, który w Polsce dopiero zaczyna się pojawiać w szerszej debacie. Tymczasem w Stanach Zjednoczonych coraz częściej wykorzystuje się pod instalacje PV miejsca, które z pozoru nie mają już żadnej wartości użytkowej – zamknięte wysypiska śmieci.
Jeszcze kilkanaście lat temu takich projektów było w USA zaledwie kilkanaście. Dziś działają już setki instalacji na terenach dawnych składowisk, a kolejne otrzymują pozwolenia. Dla samorządów to sposób na zagospodarowanie gruntów, których nie można przeznaczyć pod zabudowę mieszkaniową czy komercyjną, a jednocześnie na wytwarzanie lokalnej energii elektrycznej.
Fotowoltaika na amerykańskich wysypiskach śmieci
Zamknięte wysypiska są specyficzne – nie da się na nich łatwo budować, a ich utrzymanie generuje koszty. Fotowoltaika wydaje się więc naturalnym rozwiązaniem: panele mogą pracować na terenie, który i tak pozostaje wyłączony z normalnego użytkowania. Dodatkowo takie projekty pozwalają ograniczać presję na zajmowanie gruntów rolnych pod farmy PV. W USA podkreśla się również, że instalacje na wysypiskach mogą przynosić lokalne korzyści – od miejsc pracy po dodatkowe wpływy dla gmin.

Źródło: TotalEnergies.
Dlaczego to trudniejsze niż zwykła farma PV?
Budowa instalacji fotowoltaicznej na wysypisku jest jednak znacznie bardziej skomplikowana niż na standardowym terenie. Składowiska mają niestabilne podłoże, wymagają zachowania systemów uszczelnienia i odgazowania, a procedury środowiskowe są bardziej wymagające. W efekcie takie projekty są droższe i często realizowane przez wiele lat. Dlatego mimo rosnącej liczby inwestycji, udział wysypisk w całym amerykańskim rynku PV pozostaje niewielki.
Skala wciąż marginalna, ale potencjał ogromny
Według danych amerykańskiej Agencji Ochrony Środowiska (EPA), w 2024 roku około 330 wysypisk w USA było wykorzystywanych do produkcji energii odnawialnej, w tym fotowoltaiki. Łączna moc instalacji na takich terenach wynosiła około 4,4 GW. Dla porównania, całkowita moc fotowoltaiki w USA przekracza już 280 GW. Oznacza to, że projekty na wysypiskach stanowią tylko ułamek rynku, ale mają duże znaczenie z punktu widzenia zagospodarowania terenów zdegradowanych.
Czy to kierunek także dla Polski?
Z perspektywy Polski temat może być szczególnie interesujący. Wraz z szybkim rozwojem fotowoltaiki coraz częściej pojawia się pytanie o dostępność terenów pod nowe inwestycje oraz o konflikty społeczne związane z lokalizacją farm PV.
Przykład USA pokazuje, że jednym z możliwych kierunków jest szersze wykorzystanie terenów zdegradowanych – takich jak wysypiska, hałdy czy dawne obszary przemysłowe. To rozwiązanie trudniejsze technicznie, ale potencjalnie korzystne, bo pozwala produkować energię bez zajmowania terenów cennych z punktu widzenia rolnictwa czy przyrody.
Warto przy tym zauważyć, że choć administracja Donalda Trumpa nie jest postrzegana jako szczególnie przychylna odnawialnym źródłom energii, w samych Stanach Zjednoczonych wciąż działa wiele stanów, samorządów i firm, dla których transformacja energetyczna pozostaje istotnym kierunkiem rozwoju. To pokazuje, że nawet w niesprzyjającym otoczeniu politycznym projekty OZE mogą się rozwijać – zwłaszcza tam, gdzie łączą względy ekonomiczne z racjonalnym zagospodarowaniem przestrzeni.
Źródło: esgdive.com










