Ministerstwo Klimatu i Środowiska przekazało do konsultacji publicznych propozycję nowelizacji ustawy – prawo energetyczne oraz ustawy o odnawialnych źródłach energii. To wielka zmiana dla rynku fotowoltaiki w Polsce, która oznacza koniec systemu opustów, czyli prosumenckiego systemu rozliczania wyprodukowanej i oddanej do sieci energii. Resort chce, by prosumenci wchodzący na rynek po 2021 roku nie mogli korzystać z tzw. systemu opustów. Obecnie właściciele instalacji oddają do sieci niewykorzystaną przez siebie energię, a w innym terminie mogą odebrać do 80 proc oddanej nadwyżki i nic za to nie płacą. Prosumenci będą działać w modeli sprzedażowym. Co tak naprawdę się zmieni? Tłumaczyliśmy dokładnie w wideoblogu redakcyjnym z udziałem Grzegorza Burka, redaktora naczelnego Globenergia oraz Bogdana Szymańskiego – prezesa Stowarzyszenia Branży Fotowoltaicznej POLSKA PV.

W przestrzeni publicznej pojawiło się wiele komentarzy co do słuszności proponowanych rozwiązań oraz przyszłości systemu prosumenckiego w Polsce. Do zmian odniósł się ekspert Credit Agricole, Tomasz Kamiński. Uważa on, że zlikwidowanie systemu opustów dla właścicieli mikroinstalacji fotowoltaicznych nie powstrzyma rozwoju tego sektora. Zwrot z inwestycji nieco się wydłuży, ale oszczędność na rachunkach za prąd i tak nadal będzie atrakcyjnym wabikiem dla inwestorów.

Według nowych zasad prosument będzie sprzedawał niewykorzystaną energię elektryczną na rynku za pomocą agregatorów, a gdy zapotrzebowanie przewyższy moc wytwórczą jego instalacji, będzie musiał kupić brakującą ilość na komercyjnych zasadach.
Kamiński zauważa, że według dzisiejszych realiów cena zakupu energii będzie wyższa od ceny sprzedaży nadwyżek. Decyzja rządu może przejściowo obniżyć tempo rozwoju tego sektora, jednak nie na długo. Inaczej uważa branża fotowoltaiczna. Apeluje o wprowadzenie okresu przejściowego dla wprowadzenia nowego modelu rozliczania się prosumentów. Zmiany mogą uderzyć w firmy fotowoltaiczne, co się odbije redukcją etatów. Stowarzyszenie SBF Polska PV alarmowało, że zmiany oznaczają likwidację wielu miejsc pracy w roku 2022 oraz kłopoty dla wielu polskich przedsiębiorców. Pojawią się także inne zagrożenia np. utraty środków unijnych, zwłaszcza tych przeznaczonych na programy parasolowe, które bazują właśnie na net meteringu, uniemożliwiając wręcz sprzedaż energii do sieci.

Pojawią się inne rozwiązania

– Potrzeba jest matką wynalazku, więc możemy spodziewać się rozwoju sektora magazynów energii i kalibrowania instalacji fotowoltaicznych pod kątem maksymalnej autokonsumpcji wytwarzanej energii, zamiast oddawania jej do sieci dystrybucyjnej. Dzięki temu system energetyczny zostanie odciążony, a tak zwany net metering straci na znaczeniu. Ponadto należy się spodziewać, że część firm zajmujących się fotowoltaiką przygotuje system dodatkowych zachęt dla klientów – przewiduje ekspert.

Zwraca także uwagę, że takiej decyzji rządu można się było spodziewać. Tempo w jakim w Polsce zakładane są nowe instalacje fotowoltaiczne, w szczególności prosumenckie, przekracza nawet najbardziej optymistyczne założenia. Według Polskiego Towarzystwa Przesyłu i Rozdziału Energii Elektrycznej, w pierwszym kwartale 2021 roku w porównaniu do 1 kwartału 2020 r. liczba mikroinstalacji fotowoltaicznych w Polsce wzrosła o 180 proc. do 522 tys.

Redakcja GLOBEnergia