Fotowoltaika w kosmosie. Czy panele z dachów domów przydadzą się na orbicie?

Czy panele znane z dachów domów mogą kiedyś zasilać satelity? Europejscy naukowcy i inżynierowie chcą sprawdzić, czy tanie i masowo produkowane ogniwa krzemowe poradzą sobie w ekstremalnych warunkach kosmosu. Jeśli tak się stanie, może to mocno zmienić przyszłość energetyki orbitalnej.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

  • Obecnie satelity często korzystają z drogich ogniw opartych na arsenku galu. Krzemowe ogniwa z fotowoltaiki naziemnej mogą być tańszą i łatwiej skalowalną alternatywą.
  • Badania skupiają się na ogniwach z tylnym stykiem oraz ich odporności na promieniowanie, próżnię i ekstremalne temperatury.
  • Dla Europy to także kwestia strategiczna. Udane testy mogłyby zmniejszyć zależność od kosztownych i ograniczonych łańcuchów dostaw technologii kosmicznych.

Ziemska fotowoltaika dla satelitów

Holenderski instytut badawczy TNO, producent paneli fotowoltaicznych MCPV oraz Airbus Netherlands rozpoczęli współpracę nad wykorzystaniem krzemowych ogniw słonecznych w zastosowaniach kosmicznych. Brzmi to jak naturalny kierunek, bo krzem od dekad dominuje w fotowoltaice naziemnej. W kosmosie sytuacja wygląda jednak inaczej.

Wiele obecnych paneli satelitarnych korzysta z ogniw opartych na arsenku galu, czyli GaAs. To technologia wydajna i dobrze sprawdzona w trudnych warunkach, ale jednocześnie droga i zależna od wąskiego łańcucha dostaw. TNO wskazuje, że partnerzy chcą sprawdzić, czy wysokiej jakości ogniwa krzemowe, masowo produkowane na Ziemi, mogą być tańszą i łatwiej skalowalną alternatywą dla przyszłych misji satelitarnych.

Co właściwie badają?

Współpraca ma połączyć trzy kompetencje. TNO wnosi rozwój technologii ogniw, MCPV odpowiada za perspektywę uprzemysłowienia produkcji, a Airbus Netherlands za doświadczenie w integracji systemów kosmicznych. Na początku partnerzy nie budują jeszcze gotowego „kosmicznego panelu z dachu”. Najpierw sprawdzają, które koncepcje z fotowoltaiki naziemnej mogą mieć sens poza atmosferą.

“Kluczowym tematem jest opatentowana przez TNO wiedza specjalistyczna w zakresie krzemowych ogniw słonecznych z tylnym stykiem, które umożliwiają wysoce precyzyjną produkcję metodą pick-and-place” – dodano w oświadczeniu.

Ogniwa z tylnym stykiem mają wszystkie kontakty elektryczne z tyłu, co ułatwia projektowanie powierzchni aktywnej i automatyzację montażu. W zastosowaniach kosmicznych liczy się nie tylko sprawność, ale też powtarzalność, masa, niezawodność i możliwość produkcji większych serii. To szczególnie ważne przy konstelacjach satelitów, gdzie potrzeba wielu podobnych paneli, a nie pojedynczych, bardzo drogich rozwiązań.

Kosmos nie wybacza słabych ogniw

Największe pytanie dotyczy trwałości. Ogniwo, które dobrze pracuje na dachu domu, nie musi przetrwać warunków orbitalnych. W kosmosie dochodzą promieniowanie cząsteczkowe, duże wahania temperatury, próżnia i obciążenia mechaniczne przy starcie rakiety. TNO podkreśla, że pierwsze testy mają dotyczyć właśnie „wewnętrznej odporności” technologii, zanim ktokolwiek zacznie dostosowywać procesy produkcyjne specjalnie pod kosmos.

”Jednym z pierwszych pytań technicznych, które są przedmiotem analizy, jest to, jak krzemowe ogniwa z tylnym stykiem zachowują się w warunkach panujących w kosmosie, takich jak promieniowanie cząsteczkowe, ekstremalne cykle termiczne i obciążenia mechaniczne” – czytamy w oświadczeniu TNO.

To kluczowe, bo tradycyjne ogniwa kosmiczne z grupy III-V, do której należą m.in. technologie GaAs, pozostają standardem właśnie dzięki wysokiej odporności i sprawności. NREL wskazuje, że takie ogniwa od lat wyznaczają poziom dla fotowoltaiki kosmicznej, zwłaszcza w środowisku wysokiego promieniowania i ekstremalnych temperatur.

Dlaczego Europa się tym interesuje?

W tle jest coś więcej niż sama cena panelu. Europa chce wzmacniać autonomię technologiczną w kosmosie, a łańcuchy dostaw komponentów satelitarnych stają się coraz ważniejsze strategicznie. Airbus podkreśla, że ma doświadczenie w gotowych systemach paneli słonecznych dla satelitów i konstelacji, w tym rozwiązaniach dla niskiej orbity okołoziemskiej.

Krzem nie musi natychmiast zastąpić najbardziej zaawansowanych ogniw kosmicznych. Może jednak znaleźć miejsce tam, gdzie liczą się koszty, dostępność i produkcja seryjna. Jeżeli technologia przejdzie testy odporności, kosmos może skorzystać z tego, co fotowoltaika naziemna wypracowała przez lata: skali produkcji, automatyzacji i coraz niższych kosztów.

Źródło: TNO, NREL, Airbus, Fraunhofer, Nature, pv-magazine

Energetyka przyszłości
Przenieśmy się na chwilę do lat 2050-2100 roku. Jak wtedy będzie wyglądać energetyka w Polsce? Weź udział w krótkiej ankiecie.

Na jakich technologiach będzie opierać się energetyka przyszłości?*

Na jakich technologiach będzie opierać się energetyka przyszłości?*

Wybierz maksymalnie pięć odpowiedzi.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia