Fotowoltaika w firmach – efekt kuli śnieżnej

Transformacja energetyczna, oparta o odnawialne źródła energii, odbywa się właśnie na naszych oczach. Nie będzie to proces szybki, ale – na całe szczęście dla naszej planety – nieunikniony. Chociaż są wśród nas – konsumentów – osoby, które twierdzą, że taka transformacja póki co nie ma większego sensu – bo w kraju mamy przecież węgla na 200 lat – to w przyszłości transformacja ta osiągnie efekt kuli śnieżnej. Cokolwiek by nie mówić – nikt nie zatrzyma tego procesu.

Kiedy w 2016 roku przygotowywałem finansowanie (leasingiem) zakupu instalacji PV dla firm, zarówno po stronie instytucji finansowych, jak również po stronie samych klientów, mało kto wiedział, jak właściwie funkcjonuje technologia PV.

Dziś, po 3 latach, spotykam mnóstwo klientów bardzo wyedukowanych z zakresu wytwarzania prądu przez panele PV. Strefa biznesu – firmy leasingowe czy banki – szybko zareagowały na ich potrzeby. A jednak uważam, że w procesie finansowania zakupów OZE jesteśmy jeszcze, pomimo całego wachlarza ofert finansowych, na początku drogi. Wyścig instytucji finansowych w walce o klienta zacznie się prawdopodobnie na wiosnę 2020, kiedy to rynek przyzwyczai się do nowych technologii, jak PV czy pompy ciepła.

Spośród kilkunastu firm leasingowych w Polsce, w zasadzie tylko trzy wykazują zainteresowanie przedmiotem, jakim jest fotowoltaika. Może jeszcze dwie kolejne modyfikują ofertę, aby móc finansować elektrownie słoneczne. Jestem przekonany, że w ciągu najbliższych 2–3 miesięcy na rynku oferentów leasingu fotowoltaiki pojawią się nowi gracze.

Fotowoltaika w grupie niepreferowanej

Pamiętajmy jednakże o ważnej rzeczy. Fotowoltaika, jako przedmiot leasingu, jest zaliczana do tzw. grupy niepreferowanej. Właśnie dlatego, firmy leasingowe podchodzą do tematu jej finansowania z dużą dozą ostrożności. Może też ktoś w firmie leasingowej podnosi temat ewentualnej windykacji takiego przedmiotu leasingu, jakim jest PV, albo recyklingu PV.

Ja nie widzę problemów z finansowaniem PV w procedurze uproszczonej, która jest rzeczywiście szybka i trwa zazwyczaj kilka godzin od momentu dostarczenia przez klienta wniosku leasingowego. Jeśli chodzi o procedurę standardową, gdzie oprócz wniosku potrzebne będą wyniki finansowe za ubiegły rok oraz bieżące, to decyzja o finansowaniu może trwać nawet kilka dni.

Uważam, że umieszczenie fotowoltaiki w matrycy przedmiotów niepreferowanych to błąd.

Życzeniem wielu firm leasingowych byłoby, aby klienci sięgali po leasing tylko w przypadku zakupu samochodów osobowych – szybka i przyjazna procedura, bezpieczna transakcja, łatwa windykacja przedmiotu. Zwróćmy tu jednak uwagę na błędne koło – samochód po 3 latach jest wart 50% wartości pierwotnej, a rynek samochodów jest napompowany do granic możliwości. Fotowoltaika po trzech latach będzie działać dalej i będzie na siebie zarabiać.

Mam więc nadzieję, że sytuacja się zmieni. Firmy leasingowe będą wkrótce zwracać również uwagę na to, kto i co sprzedaje:

  • kto sprzedaje – jakie są kompetencje sprzedawcy, czy jest specjalistą w reprezentowanej branży,
  • co sprzedaje – jaka jest jakość i pochodzenie elementów wchodzących w skład instalacji PV.

Myślę, że w przyszłości pojawi się także autoryzacja dostawców. Autoryzowany dostawca może mieć lepsze warunki, jeśli chodzi o w leasing dla swoich klientów. Byłoby to więc rozsądne posunięcie, gdyż rynek fotowoltaiczny rośnie, a fotowoltaika to poważna rzecz.


Cały artykuł w GLOBEnergia 4/2019


 

Robert Jarkiewicz

Broker