Francja będzie montować milion pomp ciepła rocznie

Europa coraz wyraźniej czuje, że energia przestała być tylko kwestią rachunków i emisji. Dziś to gra o bezpieczeństwo, stabilność i niezależność. Francja postanowiła nie czekać na rozwój wydarzeń i właśnie przyspiesza elektryfikację swojej gospodarki. Francja planuje instalować nawet milion pomp ciepła rocznie, aby radykalnie ograniczyć zużycie gazu w ogrzewnictwie. Dzięki temu kraj chce zastąpić aż 85 TWh energii importowanej w postaci paliw kopalnych energią elektryczną produkowaną lokalnie. Nadchodzi również masowa elektryfikacja transportu, w tym też tego ciężkiego.

Europa coraz wyraźniej czuje, że energia przestała być tylko kwestią rachunków i emisji. Dziś to gra o bezpieczeństwo, stabilność i niezależność. Francja postanowiła nie czekać na rozwój wydarzeń i właśnie przyspiesza elektryfikację swojej gospodarki.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Europa coraz wyraźniej czuje, że energia przestała być tylko kwestią rachunków i emisji. Dziś to gra o bezpieczeństwo, stabilność i niezależność. Francja postanowiła nie czekać na rozwój wydarzeń i właśnie przyspiesza elektryfikację swojej gospodarki. Francja planuje instalować nawet milion pomp ciepła rocznie, aby radykalnie ograniczyć zużycie gazu w ogrzewnictwie. Dzięki temu kraj chce zastąpić aż 85 TWh energii importowanej w postaci paliw kopalnych energią elektryczną produkowaną lokalnie. Nadchodzi również masowa elektryfikacja transportu, w tym też tego ciężkiego.
  • Francja planuje instalować nawet milion pomp ciepła rocznie, aby radykalnie ograniczyć zużycie gazu w ogrzewnictwie.
  • Dzięki temu kraj chce zastąpić aż 85 TWh energii importowanej w postaci paliw kopalnych energią elektryczną produkowaną lokalnie.
  • Nadchodzi również masowa elektryfikacja transportu, w tym też tego ciężkiego.

Elektryfikacja zamiast importu i uzależnienia

Jeszcze niedawno transformacja energetyczna była przedstawiana głównie jako odpowiedź na zmiany klimatu. Dziś ta narracja szybko się zmienia. Francuski rząd mówi wprost: chodzi o interes narodowy. Nie bez powodu. Napięcia na Bliskim Wschodzie, ataki na infrastrukturę energetyczną i praktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz, brutalnie przypomniały Europie, jak krucha jest globalna układanka dostaw paliw kopalnych.

Francja odczuła to szczególnie dotkliwie, wszystko przez wyraźną energetyczną pępowinę łączącą ją z paliwami kopalnymi. Dziś odpowiadają one za około 60%. zużywanej energii, ale w ciągu najbliższych kilku lat udział ten ma zostać zredukowany do poziomu 40%. Kluczem do tej zmiany nie będą półśrodki, lecz głęboka transformacja sposobu, w jaki kraj zużywa energię, od transportu po ogrzewanie budynków. Na pierwszy plan wysuwa się elektryfikacja: dynamiczny rozwój elektromobilności oraz masowe wdrażanie pomp ciepła mają stopniowo wypierać ropę, gaz i inne paliwa kopalne z codziennego życia gospodarki i gospodarstw domowych.

240 mln euro na start

Rząd Francji ogłosił pakiet inwestycyjny o wartości 240 mln euro, który ma przyspieszyć proces elektryfikacji. W tej strategii kluczową rolę odgrywa państwowy gigant EDF. Największy nacisk położono na transport i przemysł, czyli sektory najtrudniejsze do dekarbonizacji.

Sprawdź również: Węgry uniezależnią się od surowców z Rosji? To może okazać się za drogie [VIDEO]

Transport ciężki wchodzi do gry. Ładowarki zamiast diesla

Francja bierze na celownik segment, który dotąd pozostawał poza głównym nurtem transformacji, czyli transport ciężarowy. W ciągu najbliższych trzech lat w całym kraju powstanie 180 stacji ładowania dla elektrycznych ciężarówek. To inwestycja o wartości 50 mln euro, która ma stworzyć fundament dla elektrycznej logistyki. Bez infrastruktury nawet najbardziej ambitne plany pozostają na papierze.

Równolegle uruchomiono wsparcie dla firm transportowych. 30 mln euro trafi do przewoźników, którzy zdecydują się na konwersję swoich pojazdów z diesla na napęd elektryczny. Średnia dopłata wyniesie około 15 tys. euro na ciężarówkę.

Przemysł bez kolejek do sieci. Nowe podejście do inwestycji

Jednym z największych hamulców rozwoju przemysłu opartego na energii elektrycznej są dziś procedury przyłączeniowe. We Francji ma się to zmienić. EDF przeznaczy 80 mln euro na wsparcie nowych projektów przemysłowych, oferując jednocześnie gotowe tereny inwestycyjne z dostępem do sieci. Dla inwestorów oznacza to koniec wieloletniego oczekiwania na przyłączenie. W praktyce może to skrócić proces uruchomienia zakładu z kilku lat do kilku miesięcy. A to zmienia reguły gry.

Pompy ciepła zamiast gazu

Elektryfikacja nie zatrzymuje się na poziomie przemysłu. Schodzi do gospodarstw domowych, gdzie toczy się równie ważna walka o sposób i koszty ogrzewania. Francja planuje wesprzeć 80 tys. gospodarstw o niskich dochodach dopłatą w wysokości 1000 euro do instalacji pomp ciepła. To element większego planu, który zakłada masowe odchodzenie od kotłów gazowych i olejowych.

Zmiana ma być systemowa. Już od 2027 roku w nowych budynkach nie będzie można instalować kotłów gazowych. W dłuższej perspektywie z gazu mają zostać odłączone także mieszkania socjalne, nawet do 2 mln lokali do 2050 roku.

Milion pomp ciepła rocznie

Francja chce instalować nawet milion pomp ciepła rocznie. Cel jest jasny: zastąpić 85 TWh energii importowanej w postaci gazu krajową energią elektryczną. To odpowiada około jednej piątej wydatków państwa na import paliw. W praktyce oznacza to całkowitą zmianę sposobu ogrzewania budynków - od paliw kopalnych do energii elektrycznej produkowanej w kraju.

Dwie trzecie nowych aut elektrycznych

Transformacja obejmuje także transport indywidualny. Do 2030 roku aż 2 na 3 nowe samochody sprzedawane we Francji mają być elektryczne. Aby ten cel nie pozostał tylko na papierze, rząd rozwija programy wsparcia. Jednym z nich jest leasing socjalny, który umożliwia zakup samochodu elektrycznego osobom o niższych dochodach. Dodatkowo przewidziano wysokie dopłaty dla pojazdów użytkowych w wysokości nawet do 100 tys. euro. To sygnał, że elektryfikacja ma objąć cały rynek, nie tylko segment premium.

Atom i OZE razem, francuska strategia bez ideologii

Francja nie wpisuje się w prosty podział na zwolenników odnawialnych źródeł energii i energetyki jądrowej. Zamiast tego buduje miks oparty na obu tych filarach. Obecnie około 67% energii elektrycznej pochodzi z atomu, a udział OZE wynosi 31,3%. To mniej niż w wielu krajach UE, ale Paryż nie traktuje tego jako problemu, a raczej jako punkt wyjścia. Plan zakłada rozwój zarówno energetyki jądrowej (sześć nowych reaktorów), jak i odnawialnych źródeł, szczególnie morskiej energetyki wiatrowej i fotowoltaiki. Cel na 2030 rok to 60% udziału energii elektrycznej w całkowitym zużyciu energii.

Francja gra o niezależność energetyczną

Pakiet EDF to dopiero początek. W szerszej perspektywie Francja planuje przeznaczać nawet 10 mld euro rocznie na elektryfikację transportu i ogrzewania. Co istotne, rząd świadomie odrzucił pomysł obniżania podatków na paliwa. Taki ruch przyniósłby krótkoterminową ulgę, ale w dłuższej perspektywie utrwaliłby zależność od importu. Zamiast tego Francja inwestuje w technologie, które pozwolą tę zależność ograniczyć, nawet jeśli oznacza to wyższe koszty na początku.

Źródła: euronews, wystąpienie Sébastiena Lecornu

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia