Kalifornia to jeden ze stanów, które są najbardziej przyjazne odnawialnym źródłom energii. Jest to największy region, w którym przegrał sceptyczny co do OZE Donald Trump. Jednocześnie po skreśleniu przez niego paryskiego porozumienia dyplomatycznego nt. kontroli emisji dwutlenku węgla do atmosfery, stan ten wraz z Nowym Jorkiem i Waszyngtonem kontynuowały swoją politykę, propagującą zieloną energetykę. Kilka dni temu miało tam miejsce głosowanie nt. 100% udziału OZE, który miałby zostać osiągnięty do 2045 roku. Projekt upadł.

Czy Kalifornia ma szansę na 100% OZE?

Można powiedzieć, że w tamtejszej dyskusji zabrakło powodów do wprowadzenia pełnej „odnawialności” stanu. Tymczasem opcja przeciwko posłużyła się solidną argumentacją: kwestionowano stabilność takiego systemu, jego opłacalność ekonomiczną; wskazywano na ogrom prac związanych z jego przekształceniem i problemami, na jakie będzie narażona sieć elektroenergetyczna. Głównym pytaniem jednak okazało się prozaiczne „Czy coś takiego w ogóle jest potrzebne ?”. Dodatkowo mocnym bodźcem za odrzuceniem przedsięwzięcia okazał się wystosowany niedawno przez związki zawodowe list, który nalegał na odrzucenie zarządzenia. Jego twórcy głosili, że transformacja systemu skończy się zwolnieniami na wielką skalę i niestabilnym, problematycznym systemem elektroenergetycznym. Biorąc pod uwagę, że reprezentowały one prawie 120 tys. osób, lokalne władze musiały się z nim liczyć. Był on o tyle zaskoczeniem, że jeszcze kilka miesięcy temu te same związki popierały transformację.

Kalifornijczycy nie chcą rezygnować z projektu ustawy dot. energii odnawialnej

Początkowo starano się ratować ustawę poprzez zmianę „100% udziału odnawialnych źródeł” na „zatrzymanie emisji gazów cieplarnianych” oraz 60% udział OZE, jednak i to nie pomogło. Bardzo możliwe, że projekt wróci w następnym roku. Lokalny rząd otwarcie wspiera ten pomysł, widząc w nim sposób na zarówno bardziej nowoczesną, jak i niezależną energetykę, która nie będzie musiała wymagać wykorzystania paliw kopalnych, pochodzących z innych stanów.

Słoneczna Kalifornia jest jednym z najlepiej przystosowanych do rozwoju fotowoltaiki fragmentów Stanów zjednoczonych. Szczególnie pustynia Nevada jest świetnym miejscem zakładania tego typu instalacji, gdzie farmy fotowoltaiczne mogą osiągać moce ponad gigawatowe. Pytanie brzmi – jeżeli nie udało się tutaj, to gdzie może się udać?

Redakcja GLOBEnergia