Grecka fotowoltaika wpadła w pułapkę: tysiące mniejszych inwestorów na skraju bankructwa

Grecja przez lata była stawiana za wzór dynamicznego rozwoju energetyki prosumenckiej. Dziś jednak kraj, który skąpany jest w słońcu niemal przez cały rok, mierzy się z paradoksem nadmiaru energii. Ceny prądu w ciągu dnia spadają do zera, a nawet poniżej niego, podczas gdy tysiące właścicieli małych instalacji PV tracą rentowność.

Grecja przez lata była stawiana za wzór dynamicznego rozwoju energetyki prosumenckiej. Dziś jednak kraj, który skąpany jest w słońcu niemal przez cały rok, mierzy się z paradoksem nadmiaru energii. Ceny prądu w ciągu dnia spadają do zera, a nawet poniżej niego, podczas gdy tysiące właścicieli małych instalacji PV tracą rentowność.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Grecja przez lata była stawiana za wzór dynamicznego rozwoju energetyki prosumenckiej. Dziś jednak kraj, który skąpany jest w słońcu niemal przez cały rok, mierzy się z paradoksem nadmiaru energii. Ceny prądu w ciągu dnia spadają do zera, a nawet poniżej niego, podczas gdy tysiące właścicieli małych instalacji PV tracą rentowność.
  • W Grecji ceny energii w godzinach największej produkcji fotowoltaiki regularnie spadają do zera lub wartości ujemnych, a coraz większe ilości energii z OZE są redukowane przez przeciążony system.
  • Małe farmy PV tracą nawet 70% przychodów, przez co tysiące inwestorów znalazły się na granicy niewypłacalności i problemów ze spłatą kredytów.
  • Dynamiczny rozwój fotowoltaiki nie został uzupełniony odpowiednią liczbą magazynów energii, co sprawia, że wieczorami ceny energii gwałtownie rosną nawet do 250 euro za MWh.

Nadmiar energii słonecznej stał się problemem

W godzinach największego nasłonecznienia, czyli między 8:00 a 18:00, hurtowe ceny energii elektrycznej w Grecji regularnie osiągają poziom zerowy lub wręcz ujemny. To właśnie wtedy elektrownie fotowoltaiczne produkują najwięcej energii. Rynek nie jest jednak w stanie jej w pełni zagospodarować.

Skala problemu rośnie błyskawicznie. Według wstępnych danych greckiego regulatora energetycznego od stycznia do kwietnia tego roku zredukowano aż 876,5 GWh energii z OZE. Rok wcześniej w analogicznym okresie było to 588,5 GWh. Dla porównania, w całym 2024 roku poziom redukcji wyniósł około 900 GWh. To oznacza, że ogromne ilości zielonej energii są po prostu wyłączane z systemu. Elektrownie produkują, ale nie mogą oddać energii do sieci.

Małe farmy PV tracą nawet 70% przychodów

Najbardziej cierpią niewielcy i średni inwestorzy. Organizacja POSPIEF, zrzeszająca branże PV w Grecji, alarmuje, że sytuacja staje się dramatyczna. W marcu małe farmy fotowoltaiczne miały stracić około 62% przychodów, a w kwietniu już nawet 70%. Według organizacji zagrożonych jest około 7,5 tys. małych producentów energii, którzy dotychczas stanowili fundament zdecentralizowanego systemu energetycznego kraju.

Rosnące problemy finansowe oznaczają coraz większe ryzyko niewypłacalności. Wielu inwestorów może wkrótce nie być w stanie obsługiwać kredytów zaciągniętych na budowę instalacji PV. W praktyce może to doprowadzić do fali bankructw lub wymuszonej sprzedaży aktywów większym graczom. Taka klęska urodzaju nie jest obca polskiej perspektywie. Krajowy System zmaga się z rosnącym niezbilansowaniem i nierynkowym redysponowaniem.

Przeczytaj także: Tylko w marcu przepadło 108 mln złotych przez niezbilansowanie systemu energetycznego

Grecja zbudowała więcej OZE, niż potrzebuje system

Pod koniec lutego Grecja posiadała już 17,9 GW mocy odnawialnych źródeł energii. Z tego aż 11,7 GW stanowiła fotowoltaika, 5,6 GW energetyka wiatrowa, a pozostałą część inne źródła odnawialne.

Problem polega na tym, że szczytowe zapotrzebowanie kraju na energię wynosi około 11 GW. Co więcej, roczne zużycie energii elektrycznej w Grecji pozostaje praktycznie niezmienne i oscyluje wokół 50–51 TWh. Mimo tego do sieci zgłoszono kolejne projekty OZE o gigantycznej skali. Około 14,1 GW instalacji otrzymało już warunki przyłączenia, a następne 48 GW projektów czeka jeszcze na rozpatrzenie.

Magazyny energii miały uratować system. Problem w tym, że ich brakuje

Kluczowym elementem układanki miały być magazyny energii, które pozwoliłyby przenosić nadwyżki produkcji słonecznej z godzin południowych na wieczorne szczyty zapotrzebowania. Grecja rozpoczęła aukcje dla magazynów energii już w 2023 roku. Przyznano wsparcie dla 12 projektów o łącznej mocy 412 MW. Jednak wdrażanie systemu mocno się opóźniło.

Część instalacji była gotowa do działania już pod koniec 2025 roku, ale nie mogła zostać podłączona do rynku z powodu braku finalnych regulacji operacyjnych. Do kwietnia aktywnie uczestniczyły w rynku jedynie dwa projekty o łącznej mocy około 16 MW. W praktyce oznacza to, że Grecja posiada ogromne ilości energii z PV, ale nie ma gdzie jej magazynować.

Wieczorem ceny energii eksplodują

Paradoks greckiego rynku najlepiej widać po zachodzie słońca. Między 19:00 a 22:00 produkcja energii z PV spada praktycznie do zera. Wtedy ceny energii zaczynają gwałtownie rosnąć. To właśnie w tych godzinach rynek przejmują elektrownie gazowe i duże hydroelektrownie, które potrafią windować ceny energii nawet do poziomu 170–250 euro za MWh.

Zdaniem części przedstawicieli branży obecny model rynku tworzy wyraźnych zwycięzców i przegranych. Najwięcej tracą mali producenci energii słonecznej, podczas gdy największe koncerny energetyczne korzystają na wysokich cenach wieczornych.

Źródła: POSPIEF, pv-magazine

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia