Grunt pod turbinę wiatrową kosztuje fortunę. Ten kraj chce ograniczyć dzierżawy

Za grunt pod jedną turbinę wiatrową właściciel może dostać nawet ponad 400 tys. euro rocznie. Niemcy chcą ukrócić licytację deweloperów o najlepsze działki. Wysokie czynsze zaczynają podbijać koszty energii z wiatru.

- Dzierżawa gruntu pod turbinę może przekraczać 400 tys. euro rocznie.
- Niemcy chcą ograniczyć koszt dzierżawy do 3,5% przychodów projektu.
- Wysokie stawki za grunt mogą podnosić koszt energii z wiatru.
400 tys. euro rocznie za grunt pod jedną turbinę
Ponad 400 tys. euro rocznie za możliwość postawienia jednej turbiny wiatrowej – do takich poziomów dochodzą w Niemczech najbardziej ekstremalne stawki za dzierżawę gruntów. To nie jest rynkowy standard, ale skala pokazuje, jak cenna stała się ziemia w dobrych lokalizacjach. Niemiecki rząd uznał, że walka deweloperów o działki może podnosić koszty energetyki wiatrowej i chce ograniczyć wysokość opłat w projektach korzystających ze wsparcia EEG.
400 tys. euro za jedną turbinę
Według danych Windresearch przytaczanych przez niemieckie media w pojedynczych przypadkach roczna dzierżawa terenu potrzebnego pod jedną turbinę przekracza już 400 tys. euro. Chodzi przy tym nie o wynajem samej elektrowni, ale o opłatę dla właściciela ziemi za możliwość wykorzystania działki pod turbinę i związaną z nią infrastrukturę. Tak wysokie stawki są wyjątkiem, jednak dobrze pokazują, jak ostra stała się konkurencja o atrakcyjne lokalizacje.
Mechanizm jest prosty. Terenów z dobrymi warunkami wiatrowymi, możliwością uzyskania pozwoleń i dogodnym przyłączeniem do sieci jest ograniczona liczba. Jeżeli o tę samą działkę zabiega kilku inwestorów, właściciel może podnosić oczekiwania. Niemiecki związek przedsiębiorstw komunalnych VKU alarmuje, że w skrajnych przypadkach żądania właścicieli dochodzą nawet do 30% przychodów projektu. Organizacja uważa, że rozsądniejszym poziomem byłoby około 3-5%.
- Zobacz również: Dlaczego polskie wiatraki na Bałtyku produkują tak mało energii?
Rząd chce zahamować licytację
Problem polega na tym, że koszt dzierżawy ostatecznie trafia do rachunku ekonomicznego farmy. Im więcej inwestor płaci za grunt, tym większych przychodów potrzebuje, aby inwestycja się opłacała. Dlatego w projekcie EEG 2027 przyjętym przez niemiecki rząd 29 lipca przewidziano ograniczenie opłat za grunty dla nowych projektów korzystających z systemu wsparcia. Aktualna wersja zakłada poziom 3,5% potencjalnych przychodów instalacji. Projekt nie jest jeszcze obowiązującym prawem i może zostać zmieniony w toku prac parlamentarnych.
Nie oznacza to również prostego zakazu podpisania droższej umowy. Przekroczenie dopuszczalnego poziomu ma skutkować konsekwencjami finansowymi dla operatora w systemie EEG. Właściciel gruntu nadal może więc żądać więcej, ale dla dewelopera taka umowa stanie się znacznie mniej atrakcyjna.
Chętnych na budowę wiatraków nie brakuje
Skala konkurencji jest widoczna także w aukcjach. W niemieckiej aukcji z 1 maja 2026 r. dostępne było 2495 MW, a inwestorzy zgłosili projekty o łącznej mocy aż 6409 MW. Średnia zwycięska cena spadła do 5,06 eurocenta/kWh.
Niemcy próbują więc rozwiązać ciekawy paradoks: inwestorzy coraz ostrzej konkurują ceną energii, ale jednocześnie przebijają się ofertami za najlepsze grunty. Dla właściciela ziemi turbina może być wyjątkowo dochodowym sąsiadem. Dla systemu energetycznego zbyt wysoka dzierżawa staje się jednak kolejnym kosztem transformacji.
Źródła: Bundesregierung, Bundesnetzagentur, VKU, Windresearch/Handelsblatt, Wirtschaftsprüferkammer.










