Holenderskie turbiny wiatrowe dostaną drugie życie w Ukrainie. Pomoc czy eksport problemu?

Holenderskie turbiny wiatrowe mają dostać drugie życie w Ukrainie, gdzie lokalna produkcja energii jest dziś elementem bezpieczeństwa. Starsze maszyny mogą pomóc szybciej odbudowywać odporność systemu, ale ich ponowne wykorzystanie rodzi też pytania o serwis, demontaż i recykling. Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna przerzucanie problemu na kraj, który czeka odbudowa?

Holenderskie turbiny wiatrowe mają dostać drugie życie w Ukrainie, gdzie lokalna produkcja energii jest dziś elementem bezpieczeństwa. Starsze maszyny mogą pomóc szybciej odbudowywać odporność systemu, ale ich ponowne wykorzystanie rodzi też pytania o serwis, demontaż i recykling. Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna przerzucanie problemu na kraj, który czeka odbudowa?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Holenderskie turbiny wiatrowe mają dostać drugie życie w Ukrainie, gdzie lokalna produkcja energii jest dziś elementem bezpieczeństwa. Starsze maszyny mogą pomóc szybciej odbudowywać odporność systemu, ale ich ponowne wykorzystanie rodzi też pytania o serwis, demontaż i recykling. Gdzie kończy się pomoc, a zaczyna przerzucanie problemu na kraj, który czeka odbudowa?
  • Holenderskie firmy chcą przekazać Ukrainie odnowione, wycofywane turbiny wiatrowe. Dla Ukrainy to szybki sposób na wzmocnienie lokalnej produkcji energii po rosyjskich atakach na infrastrukturę.
  • Turbiny nie muszą być złomem, bo wiele z nich jest demontowanych przez repowering, a nie awarie. Po przeglądach i remontach mogą jeszcze pracować latami, choć wymagają dobrego serwisu i części zamiennych.
  • Projekt łączy pomoc, biznes i gospodarkę obiegu zamkniętego, ale niesie też ryzyko eksportu problemu. Kluczowe jest wcześniejsze ustalenie odpowiedzialności za demontaż, recykling i utylizację turbin po zakończeniu ich pracy.

Holenderskie firmy chcą dać wycofywanym turbinom wiatrowym drugie życie w Ukrainie. Dla Kijowa to szansa na szybsze zwiększenie lokalnej produkcji energii w czasie, gdy rosyjskie ataki regularnie uderzają w elektrownie i sieci. Dla Holandii to element gospodarki obiegu zamkniętego, ale także sposób na zagospodarowanie starszych maszyn, które w kraju ustępują miejsca większym i bardziej wydajnym turbinom. 

Nie chodzi więc o prostą historię o pomocy humanitarnej. To projekt, w którym spotykają się energetyka, biznes, odbudowa Ukrainy i problem, który w najbliższych latach będzie narastał w całej Europie: co robić z turbinami wycofywanymi z pierwszych generacji farm wiatrowych?

Ukraina potrzebuje energii rozproszonej

Według informacji ukraińskich i holenderskich mediów w Holandii setki turbin stopniowo wycofywanych z eksploatacji mogą trafić do ukraińskich projektów energetycznych po odnowieniu i przeglądach technicznych. Branżowa organizacja NedZero wskazuje, że wykorzystanie odnowionych holenderskich turbin ma być jednym z elementów wsparcia odbudowy Ukrainy i budowy bardziej niezależnych lokalnych systemów zasilania, łączonych także z fotowoltaiką i magazynami energii.

Dla Ukrainy taki kierunek ma sens. Rosyjskie ataki pokazały słabość systemu opartego na dużych źródłach i długich liniach przesyłowych. IEA wskazywała, że po nasilonych atakach wiosną 2024 r. prawie dwie trzecie dyspozycyjnych mocy wytwórczych Ukrainy było okupowanych, uszkodzonych albo zniszczonych. Małe i średnie źródła rozproszone nie zastąpią całej energetyki, ale mogą pomóc gminom, firmom, szpitalom czy gospodarstwom rolnym przetrwać przerwy w dostawach prądu.

Dlaczego Holandia ma turbiny na sprzedaż?

Wiele turbin nie jest demontowanych dlatego, że nagle przestały działać. Często chodzi o repowering, czyli wymianę starszych maszyn na większe i bardziej wydajne. W tej samej lokalizacji nowa turbina może produkować znacznie więcej energii, więc operatorom opłaca się modernizować farmy.

Starsze urządzenia mogą jednak nadal mieć wartość. Po inspekcji, remoncie, wymianie zużytych elementów i ponownej certyfikacji mogą pracować jeszcze przez lata. Ich przewaga jest oczywista: są tańsze i dostępne szybciej niż nowe turbiny zamawiane z długich łańcuchów dostaw. Wadą jest wiek, krótszy pozostały czas pracy i większe znaczenie serwisu. I to ważne rozróżnienie. Ukraina nie musi dostawać złomu. Może dostać urządzenia z rynku wtórnego, które dla bogatszego i bardziej nasyconego rynku są już ekonomicznie mniej atrakcyjne, ale dla kraju odbudowującego zniszczoną energetykę mogą być użyteczne.

Pomoc, ale także interes gospodarczy

Projekt ma kilka twarzy jednocześnie. Dla Ukrainy oznacza szybszą energię i większą odporność lokalnych systemów. Dla holenderskich firm – rynek zbytu dla turbin, które i tak są wycofywane z krajowych farm. Dla polityków – przykład solidarności i gospodarki cyrkularnej.

W tym miejscu pojawia się jednak mniej wygodne pytanie: czy to nadal gospodarka obiegu zamkniętego, czy częściowo eksport przyszłego problemu? Używane turbiny nie będą pracować wiecznie. Za 10, 15 albo 20 lat ktoś będzie musiał je zdemontować, zutylizować i rozliczyć środowiskowo.

Największym wyzwaniem są łopaty. WindEurope przypomina, że nawet 90% masy turbiny można już poddać recyklingowi dzięki dobrze znanym procesom dla stali, kabli, betonu i innych materiałów. Trudniejsza część zaczyna się przy łopatach z kompozytów, dlatego branża zobowiązała się do ponownego użycia, odzysku albo recyklingu 100% wycofywanych łopat.

Drugie życie musi mieć zaplanowany koniec

Odnowione turbiny z Holandii mogą być dla Ukrainy realnym wsparciem. W warunkach wojny czas, cena i odporność lokalnego zasilania często są ważniejsze niż najwyższa sprawność dostępna w najnowszej technologii. Każda lokalna megawatogodzina może oznaczać mniej pracy generatorów diesla, większą niezależność gminy albo stabilniejsze zasilanie zakładu.

Nie zmienia to jednak podstawowego warunku: drugie życie urządzenia musi mieć dobrze opisany koniec. Umowy powinny obejmować nie tylko sprzedaż, transport i montaż, ale też serwis, części zamienne, odpowiedzialność za demontaż oraz recykling po zakończeniu pracy turbin.

Jeżeli tak się stanie, holenderskie turbiny w Ukrainie mogą być dobrym przykładem solidarności i rozsądnego wykorzystania zasobów. Jeżeli nie – istnieje ryzyko, że Europa rozwiąże swój problem z wycofywanymi urządzeniami, przenosząc jego ostatni etap do kraju, który już dziś ma wystarczająco dużo problemów z odbudową własnej infrastruktury.

Źródła: NedZero, Ukrinform, IEA, WindEurope.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia