Ile instalacji fotowoltaicznych płonie w Polsce w ciągu roku? Mamy dane

Samozapłon fotowoltaiki czy magazynu energii to hasła regularnie pojawiające się w przekazach mających wzbudzić strach i podważyć sens rozwijania energetycznej niezależności gospodarstw domowych. W szerszej perspektywie służą także tworzeniu narracji, która ma hamować transformację energetyczną kraju. Ale czy faktycznie jest się czego bać? Oczywiście, że nie. Dysponujemy oficjalnymi danymi Państwowej Straży Pożarnej oraz statystykami z rynków zagranicznych, które pozwalają spojrzeć na bezpieczeństwo instalacji PV bez emocji i bez manipulacji. Przyjrzyjmy się im wspólnie.

Samozapłon fotowoltaiki czy magazynu energii to hasła regularnie pojawiające się w przekazach mających wzbudzić strach i podważyć sens rozwijania energetycznej niezależności gospodarstw domowych. W szerszej perspektywie służą także tworzeniu narracji, która ma hamować transformację energetyczną kraju. Ale czy faktycznie jest się czego bać? Oczywiście, że nie. Dysponujemy oficjalnymi danymi Państwowej Straży Pożarnej oraz statystykami z rynków zagranicznych, które pozwalają spojrzeć na bezpieczeństwo instalacji PV bez emocji i bez manipulacji. Przyjrzyjmy się im wspólnie.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Samozapłon fotowoltaiki czy magazynu energii to hasła regularnie pojawiające się w przekazach mających wzbudzić strach i podważyć sens rozwijania energetycznej niezależności gospodarstw domowych. W szerszej perspektywie służą także tworzeniu narracji, która ma hamować transformację energetyczną kraju. Ale czy faktycznie jest się czego bać? Oczywiście, że nie. Dysponujemy oficjalnymi danymi Państwowej Straży Pożarnej oraz statystykami z rynków zagranicznych, które pozwalają spojrzeć na bezpieczeństwo instalacji PV bez emocji i bez manipulacji. Przyjrzyjmy się im wspólnie.
  • Liczba pożarów, w których pojawia się fraza „fotowoltaika”, wynosi kilkaset rocznie, co przy ponad 1,5 mln instalacji oznacza mniej niż 0,05% wszystkich systemów.
  • Statystyki PSP nie odzwierciedlają pożarów wywołanych przez PV, lecz jedynie obecność instalacji w miejscu zdarzenia, więc realna liczba faktycznych samozapłonów jest niższa.
  • Wzrost liczby zgłoszeń pokrywa się z szybkim przyrostem mikroinstalacji, co oznacza, że relatywne ryzyko pożaru wcale nie rośnie.

Tak prezentują się liczby

Najlepszą walką z fake newsami są fakty. Dlatego poprosiliśmy Państwową Straż Pożarną o udostępnienie kilku kluczowych liczb, które dadzą obraz na ile faktycznie fotowoltaika lubi się palić. Dane pochodzą z Krajowego Centrum Koordynacji Ratownictwa. Jak zaznaczono w odpowiedzi, jest to statystyka zdarzeń pożarowych, w których wystąpiło słowo „fotowoltaika”.

– Oznacza to, że w obiekcie, w którym prowadzono działania występowała instalacja PV i zostało to potwierdzone w informacji ze zdarzenia sporządzanej przez kierującego działaniem ratowniczym, czyli dotyczy to również zdarzeń, w których instalacja PV nie była objęta pożarem i mogła nie mieć wpływu na prowadzone działania. Jednocześnie informujemy, że PSP nie prowadzi i nie ma możliwości wygenerowania informacji na temat pożarów, które były wywołane przez PV lub dotyczyły stricte pożaru instalacji PV – wyjaśnia st. str. mgr Mariola Główka, z Wydziału Prasowego Biura Komendanta Głównego PSP.

Same zdarzenia zawierające frazę “fotowoltaika” w ciągu lat kształtowały się następująco: 

  • 2020 r. – 145 zdarzeń,
  • 2021 r. – 306 zdarzeń,
  • 2022 r. – 586 zdarzeń,
  • 2023 r. – 602 zdarzenia,
  • 2024 r. – 808 zdarzenia,
  • 2025 r. (do 10.11.) – 759 zdarzeń.

Problem w tym, że pożar fotowoltaiki, sam w sobie nie oznacza jej samozapłonu. Tym samym, wystarczy pożar gospodarstwa domowego od którego płonąć zaczęła PV znajdująca się przykładowo na dachu tego domu i już będzie ona figurować w tej statystyce. Niestety PSP nie prowadzi odrębnej statystyki w zakresie samozapłonu, który może być wywołany np. hot spotem na module. Jednak możemy powyższe dane zestawić z liczbą prosumenckich mikroinstalacji w Polsce i wyciągnąć z tego pewne wnioski. 

Jednocześnie warto dodać, że pożary magazynów energii są też marginalnymi zjawiskami. Badanie RWTH Aachen University pokazuje, że roczne ryzyko pożaru w domowych magazynach energii wynosi zaledwie 0,0049%, co odpowiada około jednemu przypadkowi na 20,4 tys. instalacji.

Samozapłon fotowoltaiki czy magazynu energii to hasła regularnie pojawiające się w przekazach mających wzbudzić strach i podważyć sens rozwijania energetycznej niezależności gospodarstw domowych. W szerszej perspektywie służą także tworzeniu narracji, która ma hamować transformację energetyczną kraju. Ale czy faktycznie jest się czego bać? Oczywiście, że nie. Dysponujemy oficjalnymi danymi Państwowej Straży Pożarnej oraz statystykami z rynków zagranicznych, które pozwalają spojrzeć na bezpieczeństwo instalacji PV bez emocji i bez manipulacji. Przyjrzyjmy się im wspólnie.

Nawet przy założeniu, że wszystkie zdarzenia z frazą „fotowoltaika” dotyczyłyby faktycznego samozapłonu instalacji (a wiemy, że tak nie jest), ich udział w ogólnej liczbie mikroinstalacji pozostaje marginalny.

W Polsce funkcjonuje obecnie ponad 1,5 mln prosumenckich instalacji PV, a liczba incydentów to kilkaset przypadków rocznie, czyli mniej niż 0,05% wszystkich instalacji. Liczba zdarzeń faktycznie rośnie z roku na rok , ale równolegle rośnie masowość rynku PV. W tym samym czasie liczba prosumentów zwiększyła się ponad trzykrotnie.

Tak jest za granicą

Ostatnio opublikowane dane z Wielkiej Brytanii obiegły internet. Statystyki potwierdzają, że także na dojrzałych rynkach fotowoltaiki pożary instalacji zdarzają się rzadko, a ich główną przyczyną nie jest technologia PV sama w sobie, lecz jakość montażu. Analiza przygotowana przez ubezpieczyciela QBE na podstawie wniosków FOI z brytyjskich służb wskazuje, że liczba zdarzeń związanych z instalacjami solarnymi wzrosła z 107 w 2022 r. do 171 w 2024 r. – to ok. 60% więcej. QBE podkreśla jednak, że dane pochodzą jedynie z 37 z 49 jednostek straży pożarnej, więc rzeczywista liczba incydentów może być nieco wyższa, choć wciąż marginalna na tle blisko 1,7 mln instalacji PV w państwie. Najwięcej pożarów odnotowano w Londynie, a zdecydowana większość dotyczyła instalacji domowych. Co ważne, tamtejsze statystyki szczegółowo wskazują źródła zapłonu: w 2024 r. było to m.in. 21 pożarów inwerterów, 20 modułów, 16 przypadków okablowania DC oraz 12 zdarzeń związanych z magazynami energii. 

Brytyjscy analitycy zwracają uwagę, że wzrost liczby pożarów idzie w parze z szybkim tempem przyłączania nowych systemów, jednak skala problemu pozostaje niewielka, a kluczem do minimalizacji ryzyka są poprawne instalacje, certyfikowani wykonawcy, regularne przeglądy i konserwacja. To narracja spójna z danymi z Polski: problemem generalnie nie jest fotowoltaika jako technologia, lecz pojedyncze błędy instalacyjne.

Źródła: własne, QBE.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia