Indie biją rekordy: zainstalowali już ponad 500 GW

Indie oficjalnie przekroczyły pułap 500 GW mocy zainstalowanej oraz najwyższy w historii, ponad 51% udział energii z OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania - takie informacje obiegły światowe portale Ten spektakularny wzrost nie przebiega jednak bez zgrzytów. Z naszej analizy wynika, że za imponującymi liczbami kryją się problemy, które mogą w przyszłości zachwiać tempem indyjskiej rewolucji energetycznej. Indie przekroczyły 500 GW mocy zainstalowanej i osiągnęły rekordowy, ponad 51% udział OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania. Choć dane imponują, analizy wskazują na szereg ukrytych problemów, które mogą spowolnić tempo transformacji. Za spektakularnymi wynikami stoją zarówno dynamiczne inwestycje, jak i narastające trudności strukturalne i wykonawcze.

Indie oficjalnie przekroczyły pułap 500 GW mocy zainstalowanej oraz najwyższy w historii, ponad 51% udział energii z OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania - takie informacje obiegły światowe portale Ten spektakularny wzrost nie przebiega jednak bez zgrzytów. Z naszej analizy wynika, że za imponującymi liczbami kryją się problemy, które mogą w przyszłości zachwiać tempem indyjskiej rewolucji energetycznej.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Indie oficjalnie przekroczyły pułap 500 GW mocy zainstalowanej oraz najwyższy w historii, ponad 51% udział energii z OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania - takie informacje obiegły światowe portale Ten spektakularny wzrost nie przebiega jednak bez zgrzytów. Z naszej analizy wynika, że za imponującymi liczbami kryją się problemy, które mogą w przyszłości zachwiać tempem indyjskiej rewolucji energetycznej. Indie przekroczyły 500 GW mocy zainstalowanej i osiągnęły rekordowy, ponad 51% udział OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania. Choć dane imponują, analizy wskazują na szereg ukrytych problemów, które mogą spowolnić tempo transformacji. Za spektakularnymi wynikami stoją zarówno dynamiczne inwestycje, jak i narastające trudności strukturalne i wykonawcze.
  • Indie przekroczyły 500 GW mocy zainstalowanej i osiągnęły rekordowy, ponad 51% udział OZE w pokryciu dziennego zapotrzebowania.
  • Choć dane imponują, analizy wskazują na szereg ukrytych problemów, które mogą spowolnić tempo transformacji.
  • Za spektakularnymi wynikami stoją zarówno dynamiczne inwestycje, jak i narastające trudności strukturalne i wykonawcze.

Indie powyżej 500 GW: sygnał nowej ery energetycznej

Pod koniec września 2025 roku system energetyczny Indii osiągnął symboliczny poziom 500,89 GW mocy zainstalowanej. To punkt zwrotny, bo po raz pierwszy w historii kraju ponad połowa całej zainstalowanej mocy pochodzi ze źródeł ekologicznych. Energia słoneczna, która dynamicznie rozwinęła się w ostatnich latach, przekroczyła 127 GW, a wiatrowa dobiła do przeszło 53 GW. Wyniki świadczą o staraniach kraju, który potrafi wykorzystać zarówno swój ogromny potencjał naturalny, jak i rosnące ambicje polityczne i gospodarcze. Kierunek zmian jest widoczny gołym okiem. Do systemu przybyło 28 GW mocy niekopalnej, podczas gdy nowe instalacje konwencjonalne zwiększyły się zaledwie o 5 GW. 

Dzień w którym OZE dostarczyły więcej niż połowę krajowej energii

Przełomowy moment nadszedł 29 lipca 2025 roku. Tego dnia, przy zapotrzebowaniu systemu na poziomie 203 GW, energia z OZE pokryła aż 51,5% całkowitego zużycia.Warunki pogodowe były niemal idealne, dzięki czemu poszczególne regiony kraju dawały z siebie wszystko. Produkcja energii słonecznej osiągnęła 44,5 GW, wiatrowej niemal 30 GW, a hydroenergetyka ponad 30 GW. Po raz pierwszy w historii to właśnie OZE stanowiły fundament dziennego bilansu energetycznego, a system przeszedł ten test bez wstrząsów i bez konieczności interwencji w postaci awaryjnych uruchomień bloków węglowych.

Co ważne, tym wynikiem Indie w praktyce zrealizowały kluczowy element swojego zobowiązania Panchamrit ogłoszonego na COP26. Cel mówiący o 50-procentowym udziale mocy niekopalnych w miksie elektroenergetycznym miał zostać osiągnięty dopiero w 2030 roku. Zrealizowano go jednak aż pięć lat wcześniej.

Boom, choć nie bez turbulencji

Równolegle rośnie segment open-access solar (możliwość, by odbiorcy C&I kupowali energię z dowolnej elektrowni), niezwykle ważny dla przemysłu i dużych odbiorców energii. W pierwszych dziewięciu miesiącach 2025 roku Indie zainstalowały 6,1 GW takich instalacji, co oznacza wyraźny, 13% wzrost rok do roku. Moc open-access osiągnęła łącznie 27,9 GW i rośnie nie tylko dzięki korzyściom finansowym, ale też dzięki presji przedsiębiorstw na redukcję emisji. Największe tempo rozwoju utrzymują takie stany jak Karnataka, Maharashtra czy Gujarat, w których przedsiębiorcy mają łatwiejszy dostęp do infrastruktury i rozwiniętego rynku usług energetycznych.

Nie był to jednak wzrost pozbawiony przeszkód. Trzeci kwartał przyniósł spowolnienie, bo przyrost wyniósł 2,2 GW, co jest wynikiem wciąż imponującym, lecz niższym niż w kwartale poprzednim. Problemy zaczęły nawarstwiać się w postaci przeciągających się zgód na przyłączenia, ograniczonego dostępu do stacji transformatorowych oraz niewystarczającej przepustowości sieci przesyłowych w regionach o słabszej infrastrukturze. Jak podkreślają analitycy Mercom India, przewagi kosztowe open-access są wciąż tak duże, że sektor rozwijałby się jeszcze szybciej, gdyby nie bariery administracyjne i infrastrukturalne.

Za kulisami wzrostu: uwięzione gigawaty

W cieniu rekordowych wyników kryje się jednak mniej efektowna prawda. Ponad 50 GW mocy odnawialnych, już zaplanowanych, częściowo wybudowanych lub nawet ukończonych, utknęło z powodu problemów proceduralnych, infrastrukturalnych i wykonawczych. Szczególnie dotyczy to dużych farm fotowoltaicznych, które odpowiadają za 86% indyjskiej mocy solarnej. To właśnie w tej skali najłatwiej zaobserwować, jak niedoskonałości systemu potrafią spowolnić projekt.

Pierwszym i najbardziej uciążliwym problemem okazuje się chaotyczny proces pozyskiwania gruntów. W Indiach wciąż nie funkcjonuje jednolity, wiarygodny system klasyfikacji działek, przez co deweloperzy niejednokrotnie rozpoczynają prace, by po kilku tygodniach odkryć, że teren należy do kategorii objętych ochroną lub ma nieuregulowany status własnościowy. Do najbardziej nagłośnionych przypadków należy sprawa Oranów w Jaisalmerze – obszaru uznawanego przez lokalną społeczność za święty. Mimo że ziemie figurowały w dokumentach jako państwowe, sąd natychmiast wstrzymał budowę gigantycznego parku słonecznego o mocy 12,5 GW. To przykład, jak jedna luka w dokumentacji może zablokować projekt o strategicznym znaczeniu.

Kolejnym problemem jest pośpiech wykonawców, którzy często rozpoczynają prace budowlane, zanim powstanie pełna dokumentacja projektowa. Skutki takiego działania są łatwe do przewidzenia: konieczność przeróbek, straty materiałowe, narastające opóźnienia i gwałtowny wzrost kosztów. Tymczasem w Europie przecież pełna koncepcja techniczna musi zostać zatwierdzona, zanim koparki wjadą na teren inwestycji.

Następne wyzwanie dotyczy rozfragmentowanego zarządzania budową. Projekty często prowadzone są jednocześnie przez kilku wykonawców, operujących niezależnie od siebie. Brak centralnej koordynacji sprawia, że jedne elementy powstają szybciej, inne się opóźniają, a całość bywa gotowa jedynie teoretycznie. W Radżastanie aż 8 GW ukończonych projektów odnawialnych czeka na oddanie do użytku tylko dlatego, że nie powstały na czas odpowiednie linie przesyłowe. Farmy stoją, panele produkują prąd, ale nie ma gdzie go wysłać.

Nie można też pominąć problemu jakości pracy. Indie wciąż w dużym stopniu opierają się na niewykwalifikowanych ekipach montażowych. Skutkuje to nie tylko niską wydajnością, ale również poważnymi wypadkami. Szczególnie przy montażu konstrukcji i pracach elektrycznych. Często tym pracownikom brakuje nawet podstawowego przeszkolenia i narzędzi pracy.

Swoje dokłada również biurokracja. Deweloperzy tygodniami czekają na kolejne pozwolenia, przy czym każdy urząd posiada własne procedury i terminy rozpatrywania wniosków. Brak przejrzystości w systemie sprawia, że jedne projekty przepychane są szybciej, inne trafiają na długie miesiące do szuflady.

A jakby tego było mało, klimat, największy sprzymierzeniec energetyki słonecznej, potrafi także stać się jej przeciwnikiem. Monsunowe ulewy regularnie niszczą drogi dojazdowe, zalewają wykopy i wymuszają przerwy w pracy ciężkiego sprzętu. W Gujarat gwałtowne deszcze podtopiły wykopy pod linie kablowe w projekcie Tata Power Renewable Energy, co wymusiło przeprojektowanie całej sieci wewnętrznej.

Co dalej?

Rekordy, które Indie biją w energetyce odnawialnej, robią ogromne wrażenie, lecz samymi rekordami transformacji się nie przeprowadzi. Aby utrzymać obecne tempo i uniknąć stagnacji, niezbędna będzie modernizacja podejścia do realizacji projektów: od wprowadzenia zasady „zero budowy przed zatwierdzeniem dokumentacji”, przez cyfryzację zarządzania inwestycjami, po rozwój infrastruktury przesyłowej, która będzie rosła w tym samym rytmie co nowe moce wytwórcze. Indie potrzebują również silniejszego systemu szkoleń oraz jednolitych standardów bezpieczeństwa, aby zapewnić wysoką jakość i powtarzalność budowy setek gigawatów infrastruktury. Pamiętajmy, że transformacja Indii, którą obserwujemy, to dopiero początek. 

Źródła: Mercom India, irena

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia