W ramach programu, w 31 małopolskich samorządach miały powstać instalacje OZE, a wśród nich systemy fotowoltaiczne, kolektory słoneczne i pompy ciepła.

Według założeń programu, mieszkańcy gmin mogą liczyć na dofinansowanie w wysokości 60% ze środków unijnych, a resztę kosztów pokryć we własnym zakresie. Na razie muszą się jednak wstrzymać, bo termin oddania instalacji (początkowo planowany na czerwiec 2021), coraz bardziej się oddala. Powodem są kolejne odwołania firm biorących udział w przetargu, a ostatnio dodatkowo – koronawirus.

Przetarg i protesty

Przetarg na dostawę i montaż jednostek wytwarzania energii z OZE – instalacji fotowoltaicznych, zestawów kolektorów słonecznych oraz pomp ciepła w ramach zadania pn. “EKOPARTNERZY NA RZECZ SŁONECZNEJ ENERGII MAŁOPOLSKI” został podzielony na trzy części w ramach czterech Subregionów: Miechowskiego, Olkuskiego, Tarnowskiego oraz Wielickiego. Postępowaniem przetargowym, w imieniu 31 samorządów z tych subregionów, zajmuje się Stowarzyszenie Zielony Pierścień Tarnowa.

Skala problemu

W związku z tym, że w imieniu 31 podmiotów organizowany jest jeden przetarg, montaż instalacji wstrzymany jest we wszystkich gminach. Co więcej, nie mówimy o 2 czy 3 domach. Z dokumentacji przetargowej wynika, że skala jest bardzo duża: ponad 2,5 tysiąca wstrzymanych instalacji kolektorów słonecznych, przeszło 2 tysiąca instalacji fotowoltaicznych i kilkadziesiąt instalacji z pompą ciepła.

Wybór ofert

Pierwsze zawiadomienie o wyborze najkorzystniejszych ofert pojawiło się w połowie grudnia 2019 roku, jednak przetarg nie mógł zostać rozstrzygnięty, a w konsekwencji – umowy na realizację nie mogły zostać podpisane. Powodem był fakt, że do Krajowej Izby Odwoławczej (KIO) wpłynęło 5 odwołań dotyczących wyboru ofert. W związku odwołaniami, od 14 do 24 stycznia 2020 r. w Urzędzie Zamówień Publicznych odbyło się 5 rozpraw odwoławczych.

Z dokumentacji dostępnej na stronie internetowej Zielonego Pierścienia Tarnowa wynika, że żaden z zarzutów nie dotyczył części związanej z pompami ciepła. Wszystkie prośby o wyjaśnienia dotyczyły części związanych z systemami fotowoltaicznymi i kolektorami słonecznymi.
Przykładowe zarzuty firm wykonawczych wobec siebie to zaoferowanie nieistniejącego falownika SofarSolar 2000TL (na rynku dostępny jest falownik SofarSolar 20000TL) czy brak ograniczenia ceny instalacji na gruncie do 110% ceny systemu instalowanego na budynku mieszkalnym. Niektóre firmy zostały też wezwane do potwierdzenia właściwie wskazanej mocy maksymalnej falownika.

Absurdalność sytuacji

Absurdalność sytuacji i tak naprawdę clou problemu polega na tym, że z punktu widzenia poprawności działania instalacji kryteria, o które kłócą się firmy biorące udział w przetargu, mają mało istotne znaczenie.

Dlaczego w takim razie są podstawą do opóźnień i odwołań? Dlatego, że wszystkie kryteria, które zostały zawarte w opisie przedmiotu, SIWZ, czy ogólnie w dokumentacji przetargowej, nawet jeśli nie mają istotnego znaczenia dla poprawności działania instalacji – muszą zostać spełnione. Podmioty takie jak gmina, czy stowarzyszenie, nie mają głębokich kompetencji do poprawnej oceny. Niejasności w dokumentacji dają podstawę do odwołań, przez które ciągnie się całe postępowanie.

Efekty? Wszyscy tracą

  • Czas oczekiwania mieszkańców gmin na instalacje zostaje wydłużony
  • Podmiot, który przegra sprawę odwoławczą musi pokryć koszty postępowania KIO, które mogą dochodzić nawet do kilkudziesięciu złotych
  • W wyniku niedotrzymania terminów, istnieje niebezpieczeństwo, że dotacja będzie musiała zostać częściowo zwrócona Unii

Ponowne zawiadomienie o wyborze najkorzystniejszych ofert

Po ogłoszeniu wyroku KIO z dnia 29 stycznia 2020 roku, najkorzystniejsze oferty zostały ponownie wybrane. Taka informacja wciąż znajduje się na stronie internetowej dotyczącej przetargu, jednak jak podaje Dziennik Polski, w ostatnich dniach do KIO wpłynęły trzy odwołania, a rozstrzygnięcia ponownie zostały oprotestowane.

To jeszcze nie wszystko. Nawet po rozpatrzeniu sprawy przez KIO, podmiot który przegra, będzie mógł się odwołać do sądu od decyzji administracyjnej, co jeszcze bardziej wydłuży postępowanie, opóźni odbiór instalacji przez mieszkańców i zwiększy niebezpieczeństwo niedotrzymania terminów, a w konsekwencji może doprowadzić do konieczności częściowego zwrotu otrzymanej dotacji.

Protesty to nie jedyny problem

Jak podaje Dziennik Polski po rozmowie kierownikiem Referatu Energii Odnawialnej Urzędu Miasta w Niepołomicach, mimo że teoretycznie wyznaczenie rozprawy przed KIO powinno nastąpić w terminie do 15 dni od złożenia odwołania, to w sytuacji zagrożenia koronawirusem trudno powiedzieć, kiedy zostaną one rozpatrzone i jak będzie realizowane postępowanie. Przez zagrożenia rozprzestrzeniania się koronawirusa, KIO całkowicie zawiesiło rozpatrywanie spraw odwoławczych. W związku z zaistniałą sytuacją, przedstawiciel Urzędu Miasta Niepołomice nie był w stanie sprecyzować nawet w przybliżeniu, kiedy może ruszyć montaż urządzeń.

W trakcie epidemii normalne czynności wszelkich instytucji mogą ulegać opóźnieniom. Część pracy realizowana jest zdalnie, dlatego w obecnej sytuacji trudno powiedzieć, kiedy osoby, które złożyły wniosek o dofinansowanie i czekają teraz na jego realizację, będą mogły korzystać ze swoich urządzeń. Cała sytuacja wynikająca z powtórnych odwołań, dotyczących mało istotnych dla instalacji elementów, jest nieco absurdalna. Będziemy się przyglądać tej sprawie.

Źródła: lgdzpt.pl, Dziennik Polski

Redakcja GLOBEnergia