Energa zdecydowała się na radykalne działania przeciwko farmom wiatrowym.  Spółka rezygnuje ze współpracy z wieloma inwestorami wiatrowymi, odmawiając kupna zielonych certyfikatów. Blisko 120 umów na ich zakup będzie rozwiązanych przez Energę. Inwestorzy próbują się bronić: jak podaje „Puls Biznesu”, wciąż podejmują próby przeprowadzenia transakcji.

 

Energa odmawia, inwestorzy próbują

Nagłe rozwiązanie umów na zakup zielonych certyfikatów może być bardzo niekorzystne dla wielu inwestorów wiatrowych. Nic dziwnego, że nadal dążą do sprzedaży zielonych certyfikatów, pomimo jasnej odmowy ze strony spółki i nagłego unieważnienia porozumień. ” Rzeczywiście, kilku kontrahentów podjęło próbę przedstawienia Enerdze zielonych certyfikatów do wykupu. Energa, zgodnie z wcześniejszymi deklaracjami, odrzuciła te transakcje” — mówi Przemysław Maciak, cytowany przez „Puls Biznesu” adwokat z kancelarii SMM Legal, reprezentującej Energę. Konflikt pomiędzy Energą a farmami wiatrowymi trwa już blisko dwa lata. W zeszłym tygodniu doprowadził do unieważnienia zawartych wcześniej umów – spółka jako uzasadnienie podaje, że od początku były nieważne, ponieważ nie były realizowane na zasadzie zamówień publicznych. „Uznaliśmy 150 umów zawieranych w latach 2007-13 za nieważne, gdyż nie było zastosowania umowy o zamówieniach publicznych. W przypadku 130 umów są odniesienia do cen rynkowych, a 22 umowy są skrajnie niekorzystne dla naszej grupy, bez żadnego odniesienia do cen rynkowych, zawierane na 15-20 lat, praktycznie niewypowiadalne” – tłumaczył prezes Energi Daniel Obajtek.

Dlaczego kontrahenci wciąż usiłują sprzedać Enerdze zielone certyfikaty?

Aby sprawa mogła trafić do sądu, inwestorzy wiatrowi muszą najpierw wyczerpać wszystkie możliwości – zatem próby sprzedaży zielonych certyfikatów są niezbędnym ruchem, by sprawa mogła być rozpatrzona na takiej drodze. Kontrahenci muszą udowodnić, że Energa, wbrew wcześniej zawartym umowom, rzeczywiście odmawia zakupu uprawnień majątkowych.  Według „Pulsu Biznesu”, inwestorzy wiatrowi zwrócili się o pomoc do dużych kancelarii prawnych.

Zabezpieczenie roszczeń – sposób na zredukowanie strat?

Jakich działań można się spodziewać po inwestorach wiatrowych? kluczowym działaniem może być zabezpieczenie roszczeń. Dzięki temu mogliby oni uzyskać tymczasową ochronę. Istnieje szansa, że skuteczne zabezpieczenie mogłoby sprawić, że Energa aż do czasu zakończenia postępowań będzie zmuszona kupować zielone certyfikaty po cenach określonych w umowach. Byłby to dobry sposób na wybrnięcie z tego typu sytuacji: gdyby Energa z dnia na dzień zaprzestała wypłacania pieniędzy firmom, skutki mogłyby być katastrofalne. Jeśli jednak aż do czasu zamknięcia czynności prawnych związanych z tą sprawą spółka nadal będzie kupować uprawnienia majątkowe po ustalonych wcześniej cenach, firmy wiatrowe będą miały czas, aby przygotować się do zmiany.

Czy Energa ma podstawy twierdzić, że zawarte przez nią umowy są nieważne?

Na czym opiera się twierdzenie, że umowy zawarte przez spółkę z inwestorami wiatrowymi są nieważne? Energa powołuje się na fakt, że nie były one realizowane zgodnie z ustawą o zamówieniach publicznych. Warto jednak zadać pytanie, czy istnieje podstawa, aby zielone certyfikaty (będące uprawnieniami majątkowymi) można było sprzedawać w toku zamówienia publicznego? Zdaniem cytowanych przez „Puls Biznesu” prawników istnieją jedynie trzy rodzaje świadczeń, które obejmuje definicja zamówienia publicznego: usługi, dostawy i roboty budowlane. Trudno uznać zakup papierów wartościowych, jakimi są świadectwa pochodzenia energii, za transakcję mieszczącą się w definicji zamówienia publicznego. Być może zostały one zaliczone przez prawników Energii do tej kategorii ze względu na fakt, że ustawodawca do kategorii dostaw doliczył również sprzedaż praw. Pytanie, czy zakup zielonych certyfikatów mieści się w definicji zamówienia publicznego może być kluczowe dla argumentacji stosowanej przez Energę.

 

Źródło: Puls Biznesu, Biznes Alert