Jak Polacy nazwaliby samochód elektryczny? Iskra, Izera, Orzeł, a może… U-ONE?

Tylko u nas
Czy nazwa samochodu może przetrwać nawet wtedy, gdy sam projekt zmienia kierunek? Polacy wciąż mocno kojarzą ideę krajowego elektryka z Izerą. Choć nowy projekt dostanie inną nazwę, ta jedna nadal wraca najczęściej. Jak powinien nazywać się polski samochód elektryczny? 

Czy nazwa samochodu może przetrwać nawet wtedy, gdy sam projekt zmienia kierunek? Polacy wciąż mocno kojarzą ideę krajowego elektryka z Izerą. Choć nowy projekt dostanie inną nazwę, ta jedna nadal wraca najczęściej. Jak powinien nazywać się polski samochód elektryczny? 

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Tylko u nas
Czy nazwa samochodu może przetrwać nawet wtedy, gdy sam projekt zmienia kierunek? Polacy wciąż mocno kojarzą ideę krajowego elektryka z Izerą. Choć nowy projekt dostanie inną nazwę, ta jedna nadal wraca najczęściej. Jak powinien nazywać się polski samochód elektryczny? 
  • W ankiecie wzięło udział 1097 osób. Najwięcej głosów zdobyła Izera, mimo że nie była podana jako jedna z gotowych propozycji.
  • Aż 14% uczestników samodzielnie dopisało nazwę Izera. To pokazuje, że marka mocno zapisała się w świadomości odbiorców.
  • Wśród zaproponowanych nazw najlepiej wypadła Iskra z wynikiem 13%. Dalej znalazły się m.in. Orzeł i Piorun, ale część komentujących zwracała uwagę, że nazwa powinna dobrze brzmieć także za granicą.

Jaka nazwa dla polskiego elektryka? Polacy nie chcą zapomnieć Izery… 

Izera miała być pierwszym polskim samochodem elektrycznym i jednym z symboli nowego otwarcia w krajowej motoryzacji. Projekt przez lata budził ogromne emocje: od nadziei na własną markę samochodową, przez pytania o sens finansowania, aż po wątpliwości dotyczące technologii, fabryki i realnych terminów produkcji. Dziś wiadomo, że jeśli polski samochód elektryczny wróci w nowej odsłonie, najprawdopodobniej nie będzie już nosił nazwy Izera. Ale jedno jest pewne: ta nazwa mocno zapisała się w świadomości odbiorców.

Sprawdziliśmy to w naszej ankiecie, w której zapytaliśmy o propozycję nazwy dla polskiego samochodu elektrycznego. Zaproponowaliśmy kilka polsko brzmiących nazw, ale zostawiliśmy też miejsce na własną odpowiedź. W głosowaniu udział wzięło 1097 osób. Wyniki okazały się ciekawsze, niż można było zakładać.

Izery nie było na liście, a i tak wygrała

Największym zaskoczeniem było to, że nazwa “Izera” nie została przez nas zaproponowana, a mimo to aż 14% uczestników ankiety dopisało ją samodzielnie w polu na własną odpowiedź. To najlepszy wynik w całym zestawieniu. Innymi słowy: mimo że projekt pod tą nazwą ma nie być kontynuowany, część odbiorców nadal właśnie z nią kojarzy ideę polskiego samochodu elektrycznego.

Drugie miejsce zajęła nasza propozycja – “Iskra” – z wynikiem 13%. To nazwa krótka, energetyczna i dobrze pasująca do samochodu elektrycznego. Dalej wyniki były już mocno rozdrobnione. Na trzecim miejscu ex aequo znalazły się “Orzeł” i “Piorun”, które uzyskały po 8% głosów. Obie nazwy mają wyraźnie polski charakter, choć mogą budzić różne skojarzenia: od symboliki narodowej po dynamikę i szybkość. Padały też klasyki jak Polonez czy Syrena.

Polska nazwa czy nazwa eksportowa?

W komentarzach część osób zwracała uwagę, że bardzo polskie nazwy mogą nie sprawdzić się za granicą. To ważny argument, bo jeśli samochód miałby być nie tylko projektem krajowym, ale także produktem eksportowym, nazwa powinna być łatwa do wymówienia, neutralna językowo i dobrze brzmiąca poza Polską. Z drugiej strony marka narodowa może świadomie korzystać z lokalnego charakteru.

Jedną z najciekawszych propozycji była nazwa “U-ONE”, czytana jako “ułan”. To bardzo przyjemny przykład gry językowej, która łączy polskie skojarzenie z formą bardziej zrozumiałą dla zagranicznego odbiorcy. Brzmi nowocześnie, a jednocześnie ma ukryty krajowy kontekst. Możecie dać znać w komentarzach, co sądzicie. 

Na oficjalną decyzję w sprawie nazwy trzeba będzie jeszcze poczekać. I ciekawe, że choć projekt Izera może zmieniać kierunek, sama nazwa wciąż żyje w głowach Polaków. Bo trzeba przyznać, że nazwa była naprawdę chwytliwa.

Źródło: GLOBENERGIA.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA