Jak przechowywać pellet? Ten błąd może zniszczyć opał za kilka tysięcy złotych
Pellet potrafi kosztować naprawdę sporo, dlatego niewłaściwe przechowywanie opału może oznaczać realną stratę. Jak przechowywać pellet, żeby wilgoć nie zamieniła go w kruszący się granulat i trociny? Kluczowe znaczenie mają suche miejsce, odpowiednie zabezpieczenie worków i warunki magazynowania.
- Pellet trzeba przechowywać w suchym miejscu i chronić przed wodą. Wilgoć powoduje pęcznienie, kruszenie i spadek jakości paliwa.
- Worki najlepiej trzymać na palecie w garażu, piwnicy lub budynku gospodarczym. Składowanie na zewnątrz wymaga szczelnego zadaszenia i ochrony od podłoża.
- Duże magazyny pelletu wymagają wentylacji i kontroli pyłu. W zamkniętych silosach może gromadzić się także tlenek węgla.
Pellet kosztuje dziś często około 2000 zł za tonę, a przy droższych produktach detalicznych cena w przeliczeniu na tonę dochodzi nawet do 2500 zł i więcej. Utrata części zapasu przez niewłaściwe przechowywanie może więc sporo kosztować. Tym bardziej że pellet jest produkowany jako bardzo suche paliwo, a jego największym przeciwnikiem jest właśnie wilgoć. Zawilgocony granulat może pęcznieć, kruszyć się i ostatecznie zamienić w materiał przypominający trociny.
Pellet ma być suchy – i taki powinien pozostać
Pellet powstaje przede wszystkim ze sprasowanych, wysuszonych pozostałości drzewnych. W systemie certyfikacji ENplus maksymalna dopuszczalna wilgotność pelletu wynosi 10%, a jego wartość opałowa musi wynosić co najmniej 4,6 kWh/kg.
Problem zaczyna się, kiedy granulat dostanie się do wilgotnego środowiska. Pellet może pochłaniać wodę z otoczenia, tracić wytrzymałość mechaniczną i rozpadać się na drobne frakcje. Taki materiał gorzej się transportuje i może powodować problemy w automatycznych podajnikach paliwa. Dodatkowa wilgoć obniża też ilość użytecznej energii, ponieważ część ciepła podczas spalania trzeba przeznaczyć na odparowanie wody.
Najprostsza zasada brzmi więc: suchy pellet powinien pozostać suchy aż do momentu, gdy trafi do kotła.
Garaż, piwnica czy kotłownia?
W przypadku pelletu workowanego nie potrzeba skomplikowanego magazynu. Najważniejsze jest suche pomieszczenie chronione przed deszczem, przeciekami i wilgocią z podłoża.
Może to być suchy garaż, piwnica albo budynek gospodarczy. Worków lepiej nie stawiać bezpośrednio na posadzce, na której może pojawić się woda. Dobrym rozwiązaniem jest pozostawienie pelletu na palecie lub innym podwyższeniu. Warto też co jakiś czas sprawdzić, czy opakowania nie zostały uszkodzone.
Przy ograniczonej ilości pelletu w zamkniętych workach samo składowanie jest stosunkowo proste. Zalecenia dotyczą przede wszystkim ochrony przed wilgocią i uszkodzeniami mechanicznymi. Jeżeli pellet znajduje się w kotłowni, trzeba dodatkowo uwzględnić instrukcję producenta kotła i wymagania przeciwpożarowe. Nie ma jednej uniwersalnej odległości od urządzenia, którą można zastosować do każdego systemu.
Cała paleta pod wiatą? Lepiej zachować ostrożność
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem pozostaje zamknięte i suche pomieszczenie. Jeżeli pellet musi być przez pewien czas składowany na zewnątrz, powinien znajdować się przynajmniej pod szczelnym zadaszeniem, ponad mokrym gruntem i w opakowaniu zabezpieczającym przed wodą.
Sama folia narzucona na paletę nie powinna być traktowana jako gwarancja, że paliwo przetrwa bez zmian kilka deszczowych miesięcy. Szczególnie warto sprawdzać dolne worki, gdzie skutki kontaktu z wilgocią mogą zostać zauważone najpóźniej.
- Zobacz również: Kiedy pellet będzie tańszy? Możliwe są trzy scenariusze
Kilka worków to jedno. Silos z kilkoma tonami – coś zupełnie innego
Przy pellecie kupowanym luzem skala problemu rośnie. Choć jest to rzadki sposób przechowywania pelletu w Polsce, to jednak się zdarza. I o kilku rzeczach warto pamiętać. Magazyn musi być wodoszczelny, ale jednocześnie odpowiednio wentylowany, żeby ograniczać kondensację. Zawilgocony pellet nie tylko się rozpada – podczas pęcznienia może również wywierać znaczny nacisk na ściany magazynu. Trzeba też kontrolować ilość gromadzącego się pyłu.
I tutaj pojawia się mniej oczywiste zagrożenie. Składowany pellet może wydzielać tlenek węgla. Problem dotyczy przede wszystkim zamkniętych silosów, zbiorników i dużych pomieszczeń magazynowych, w których gaz może się kumulować, a jednocześnie spadać stężenie tlenu. Dlatego do takich przestrzeni nie powinno się wchodzić bez odpowiedniego przewietrzenia i procedur bezpieczeństwa.
Pył drzewny może z kolei stworzyć atmosferę wybuchową, jeżeli osiągnie odpowiednie stężenie i pojawi się źródło zapłonu. To również problem przede wszystkim dużych magazynów i instalacji przeładunkowych, a nie kilku zamkniętych worków stojących w garażu.
Dla właściciela domu wniosek jest znacznie prostszy. Pellet w workach potrzebuje przede wszystkim suchego miejsca, ochrony przed wodą i nieuszkodzonych opakowań. Nie warto komplikować magazynowania bardziej, niż jest to konieczne.
Najdroższy błąd jest wyjątkowo banalny: kupić przed sezonem tonę dobrego paliwa za kilka tysięcy złotych, a później pozwolić, żeby przed pierwszym uruchomieniem kotła część zapasu zamieniła się przez wilgoć w trociny.
Źródła: ENplus, Forest Research, Health and Safety Executive, bieżący monitoring cen pelletu.
