Od drzwi do drzwi

Kilka tygodni temu, w województwie śląskim, a dokładnie w powiecie Lubliniec, po osiedlu krążyli przedstawiciele innej “zielonej” firmy, którzy nie dość, że szerzyli wątpliwe informacje, to jeszcze nakłaniali do podpisania umowy już podczas pierwszego spotkania.

Dzwoniąc do drzwi i przedstawiali ofertę na instalację fotowoltaiczną bez wcześniejszego uprzedzenia i ustalenia terminu spotkania. Cała rozmowa trwała ok. 1,5 godziny.

Co można było usłyszeć podczas rozmowy?

  • Gwarantujemy dotację z programu Mój Prąd (pomimo, że nabór już wtedy był zakończony),
  • Jeśli nie otrzymasz dofinansowania, firma zwróci Ci kwotę dotacji z własnych środków (zapewne stąd sztucznie zawyżona cena oferowanego systemu),
  • Tylko my gwarantujemy zwrot z tytułu ulgi termomodernizacyjnej (co nie jest prawdą, bo przecież firma wykonawcza nie ma nic wspólnego z rozliczeniem podatkowym inwestora).

Na deser czarowany klient dowiadywał się, że jeśli umowa zostanie podpisana jeszcze w tym samym dniu, to inwestor dostanie rabat w wysokości 2 000 PLN, a w kolejnym dniu oferta rabatowa już nie będzie aktualna. Oferta pisana na kolanie, bez broszur, czy innych materiałów informacyjnych. Po co? Lepiej nie czytać i szybko podpisać,.

Z naszych analiz oferta odbiegała od średniej rynkowej, była zawyżona o nieco ponad 2 000 PLN – czyli dokładnie o tyle ile wynosi “atrakcyjny rabat”, naliczany w przypadku podjęcia decyzji jeszcze w tym samym dniu.

Na fikcyjne dotacje

Dość popularne w ostatnim czasie, nawet oficjalnie w reklamach internetowych pojawiają się informacje o pewnych dotacjach z programu Mój Prąd, mimo, że nabór wniosków został zakończony na początku grudnia, a o formie i terminie uruchomienia nowego naboru pojawiają się tylko przypuszczenia i spekulacje. Podczas spotkań osobistych handlowcy zapewniają, że dotacja z programu Mój Prąd to “pewniak”, i tylko kwestia czasu. Takie nieodpowiedzialne działania mogą narazić klientów na spore rozczarowanie.

Wypełnij formularz bo w danym dniu będzie audyt

W województwie świętokrzyskim kilka miesięcy temu mieszkańcy dostawali zaklejone koperty do skrzynki na listy. W kopercie list z informacjami, że na danym terenie w konkretnym dniu będą przeprowadzane audyty pod instalacje fotowoltaiczne. W kopertach znajdował się formularz do uzupełnienia i odesłania. Całość sprawia formalne wrażenie i może się kojarzyć z działaniem lokalnych władz. Niby nic strasznego, jednak narracja była jednoznaczna – należy wypełnić ten formularz i odesłać na wskazany adres. Idealny sposób na pozyskanie danych klientów – wystarczy jeden sprytny student, kilkaset kopert z listami i piękna baza mniej, lub bardziej zainteresowanych gotowa. Często oferty takie przedstawiane są w formacie pisma urzędowego, warto więc czytać kto jest nadawcą pisma. W tym przypadku nie oznacza to automatycznie złych intencji, tylko dyskusyjny trik handlowy.

Jak firmy zapraszają na spotkanie informacyjne?

Powszechne są też spotkania z mieszkańcami, to jak dla nas najbardziej pracochłonna i najbardziej wymagająca metoda na przedstawienie swojej oferty. Mieszkańcy danej miejscowości są indywidualnie zapraszani na spotkanie informacyjne w sprawie instalacji fotowoltaicznych. Zaproszenia są roznoszone za pośrednictwem pracowników, pracujących w terenie. Pracownik dzwoni do drzwi, wręcza zaproszenie na spotkanie i pyta: Czy możemy liczyć na Pani/Pana obecność? Proszę jeszcze o informację ile osób od Państwa z domu wybiera się na spotkanie? Bo od sąsiada zgłosiły się dwie osoby, tamten Pan też się wybiera itd….

Po co takie pytanie? To oczywiste – “Jak sąsiad się zapisał, to ja może też pójdę”

I na sam koniec najcenniejszy element – Proszę o numer telefonu i Pana/Pani imię, byśmy mogli jeszcze rano przed spotkaniem przypomnieć Państwu o spotkaniu i potwierdzić obecność.

Metoda – trzeba przyznać wymagająca, pracochłonna. Program spotkania jest często dość rozbudowany o “eksperta” w kwestii finansowania, czasem ubezpieczenia, a współorganizatorem takich spotkań jest często rada miejska, sołecka, gminna. Ale podsumowując merytorykę takich spotkań – są to spotkania czysto sprzedażowe, ukierunkowane na konkretną ofertę konkretnej firmy. Z relacji uczestników – na takich spotkaniach frekwencja jest przeważnie dość duża. Miejsce spotkania jak szkoła podstawowa, forma zaproszenia (niczym pismo urzędowe) sugeruje spotkanie dotacyjne.

Co jeszcze dostajemy od naszych czytelników? Wiele zdjęć naklejek z zaproszeniami do zapoznania się z ofertą, czy ulotek z prośbą o kontakt. Co ciekawe – wiele z nich trafiało do skrzynek osób, które już mają instalacje fotowoltaiczne.

Kliencie – zastanów się zanim podpiszesz, bo będzie kara!

Jedną z najbardziej bulwersujących kwestii, z którą spotkaliśmy się rozmawiając z czytelnikami i rozczarowanymi inwestorami są kary za rezygnacje z umowy, nawet jeśli rezygnacja nastąpi wcześniej niż 14 dni po podpisaniu umowy. Jedna z firm działająca na rynku ma w umowie taki zapis. Kary wynosiły kiedyś niecałe 2000 PLN netto, teraz – z relacji naszych czytelników – są dużo wyższe.. Firma tłumaczy podczas spotkań takie kary wynikają z kosztów poniesionych przed przystąpieniem do montażu: kosztów audytu, czy zamówienia sprzętu z zagranicy.

Dzwonił do nas zrozpaczony klient, który chciał zrezygnować z oferty po dwóch godzinach. Już było za późno. Co zrobić w takiej sytuacji? Proszę pisemnie złożyć rezygnację, powiadomić rzecznika praw konsumentów – często to pomaga. Firmy tego typu nastawiają się na klientów nie walczących o swoje prawa.

Jaka jest branża? Czy fotowoltaika to ryzyko?

Branża w większości składa się z uczciwych firm ceniących klientów. Niestety pojawiło się kilka podmiotów psujących rynek. Pogoń za zyskiem, presja giełdowa, a może brak kontroli bądź przymykanie oka. Według naszych informacji oburzenie w branży narasta, bo kilku dostawców fotowoltaiki może zepsuć pracę kilku tysiącom osób w branży.

Fotowoltaika cieszy już setki tysięcy użytkowników i to najleszy dowód na opłacalność inwestycji. Rosnące ceny energii elektrycznej, malejące ceny fotowoltaiki, tanie kredyty, termomodernizacyjna ulga podatkowa umowżliwiają zwrot z inwestycji po kilku latach. Bo jaką mamy alternatywę? Płacić rachunki za prąd – po ilu latach to się zwróci? No właśnie.

Jaka rada dla wszystkich przyszłych inwestorów?

  • Nie podpisuj niczego na kolanie i w pośpiechu, pod presją czasu
  • Zrób rozeznanie cenowe i zapytaj kilka firm, jest sporo dobrych dostawców
  • Nie wierz w to, że tylko ta jedyna słuszna firma jest w stanie załatwić dofinansowanie
  • Zastanów się, zanim podasz przypadkowej osobie swoje dane kontaktowe – chyba, że akurat jesteś zainteresowany ofertą danej firmy
  • Przeczytaj dokładnie umowę pod kątem kar umownych i obowiązków gwarancyjnych, zapytaj czy możesz bezkosztowo zrezygnować z umowy i sprawdź to
  • Poproś o nazywanie rzeczy po imieniu – “kwalifikowanie na dotacje” może się okazać zwykłym kredytem, który możesz sam załatwić w wybranym przez Ciebie banku i na odpowiadających Ci warunkach

Będziemy o tym dyskutować na na spotkaniu branży fotowoltaicznej 25 lutego 2021 roku w ramach XII Ogólnopolskiego Forum Fotowoltaiki i Magazynowania Energii SOLAR+. W tym roku wyjątkowo w formie online, udział bezpłatny – zapraszamy serdecznie! http://globenergia.pl/wydarzenia/

Redakcja GLOBEnergia