Japonia uwalnia rezerwy ropy. Co dalej z cieśniną Ormuz?

Po eskalacji konfliktu między USA, Izraelem i Iranem strategiczny szlak transportowy ropy został praktycznie sparaliżowany, a Waszyngton naciska na sojuszników, by wspólnie zabezpieczyć żeglugę przez cieśninę Ormuz. Tymczasem reakcje państw są ostrożne, a rynki energii już odczuwają skutki napiętej sytuacji.

- Japonia uruchomiła rekordową część strategicznych rezerw ropy, aby ustabilizować dostawy zagrożone blokadą cieśniny Ormuz.
- USA naciskają na sojuszników, by wspólnie zabezpieczyli żeglugę przez kluczowy dla światowej energetyki szlak transportowy.
- Niektóre państwa, w tym Japonia i Australia, podchodzą jednak ostrożnie do amerykańskich planów wojskowej koalicji w regionie.
Trump wzywa świat do obrony szlaku energetycznego
Prezydent USA Donald Trump zażądał od innych państw większego zaangażowania w zabezpieczenie cieśniny Ormuz, przez którą przepływa około jedna piąta światowych dostaw ropy. W rozmowie z dziennikarzami na pokładzie Air Force One podkreślił, że wiele krajów korzysta z energii transportowanej przez ten szlak i powinno współuczestniczyć w jego ochronie.
Trump poinformował, że prowadzi rozmowy z około siedmioma państwami w sprawie wspólnej operacji morskiej. Jego zdaniem utrzymanie cieśniny otwartej nie powinno być wyłącznie zadaniem Stanów Zjednoczonych, zwłaszcza że amerykańska gospodarka nie jest już tak silnie uzależniona od ropy z regionu. Prezydent sugerował również, że Waszyngton przez lata ponosił ciężar zabezpieczania żeglugi w Zatoce Perskiej, mimo że największymi odbiorcami surowców z regionu są przede wszystkim państwa azjatyckie.
Plan międzynarodowej koalicji eskortującej tankowce
Według informacji przekazanych przez Wall Street Journal administracja USA przygotowuje ogłoszenie międzynarodowej koalicji, której zadaniem byłoby eskortowanie tankowców przez cieśninę Ormuz. Operacja miałaby polegać na obecności okrętów wojennych państw uczestniczących oraz zabezpieczaniu szlaków przed minami i atakami dronów.
Amerykańskie władze wskazują, że zagrożenie dla żeglugi pozostaje realne. Choć – według Waszyngtonu – irańskie zdolności militarne zostały poważnie osłabione w wyniku amerykańsko-izraelskich ataków, Teheran wciąż może destabilizować sytuację na morzu poprzez działania asymetryczne, takie jak zaminowanie szlaków czy użycie bezzałogowców.
Nie jest jednak jasne, czy operacja ruszy jeszcze w trakcie trwającego konfliktu z Iranem, czy dopiero po jego zakończeniu.
Sojusznicy ostrożni wobec amerykańskich oczekiwań
Mimo nacisków ze strony Waszyngtonu nie wszystkie państwa są gotowe włączyć się w operację wojskową. Japonia i Australia już zapowiedziały, że nie planują wysyłania okrętów do cieśniny Ormuz.
Tokio argumentuje, że w obecnej sytuacji politycznej i militarnej nie rozważa uruchomienia misji bezpieczeństwa morskiego w regionie. Podobne stanowisko przedstawiła Canberra, podkreślając, że choć znaczenie cieśniny dla globalnego rynku energii jest ogromne, Australia nie została formalnie poproszona o udział w operacji. Brak jednoznacznego poparcia ze strony sojuszników pokazuje, że pomysł stworzenia międzynarodowej koalicji może napotkać poważne trudności dyplomatyczne.
Japonia uruchamia strategiczne rezerwy ropy
Rosnące napięcia w regionie natychmiast odbiły się na bezpieczeństwie energetycznym państw importujących surowce z Bliskiego Wschodu. Japonia zdecydowała się na uruchomienie części strategicznych rezerw ropy naftowej, aby ustabilizować krajowy rynek.
W pierwszym etapie wykorzystane zostaną zapasy sektora prywatnego odpowiadające około 15 dniom zużycia. Następnie na rynek trafią także rezerwy państwowe. Łącznie może to oznaczać uwolnienie nawet 80 mln baryłek ropy, co odpowiada około 45 dniom japońskiej konsumpcji. To największa interwencja w historii japońskiego systemu rezerw i wyraźny sygnał, jak poważnie Tokio traktuje potencjalne zakłócenia w dostawach surowców.
Cieśnina Ormuz pozostaje kluczowym punktem
Cieśnina Ormuz to jeden z najważniejszych strategicznych dla dostaw, punktów na świecie. Przez ten wąski szlak między Zatoką Perską a Morzem Arabskim transportowana jest znaczna część globalnych dostaw ropy i skroplonego gazu ziemnego. Każde zakłócenie ruchu w tym regionie natychmiast wpływa na ceny surowców i bezpieczeństwo energetyczne wielu państw. Dlatego obecna sytuacja jest bacznie obserwowana nie tylko przez rządy, lecz także przez rynki finansowe i sektor energetyczny.
Najbliższe tygodnie pokażą, czy uda się stworzyć międzynarodową koalicję chroniącą żeglugę w Ormuzie, czy też świat będzie musiał przygotować się na dłuższy okres napięć i niestabilności na rynku energii.
Źródła: Wall Street Journal, PAP









