Jeden dzień bez prądu kosztowałby Polskę 40 mld zł. Taką cenę ma blackout

Tylko u nas
Blackout to nie chwilowy brak światła, ale paraliż gospodarki, transportu, usług i codziennego życia. Według Ministerstwa Energii jeden dzień takiej awarii mógłby kosztować Polskę aż 40 mld zł. Co trzeba zrobić, żeby najdroższa energia nie okazała się tą, której zabraknie?

Blackout to nie chwilowy brak światła, ale paraliż gospodarki, transportu, usług i codziennego życia. Według Ministerstwa Energii jeden dzień takiej awarii mógłby kosztować Polskę aż 40 mld zł. Co trzeba zrobić, żeby najdroższa energia nie okazała się tą, której zabraknie?

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Tylko u nas
Blackout to nie chwilowy brak światła, ale paraliż gospodarki, transportu, usług i codziennego życia. Według Ministerstwa Energii jeden dzień takiej awarii mógłby kosztować Polskę aż 40 mld zł. Co trzeba zrobić, żeby najdroższa energia nie okazała się tą, której zabraknie?
  • Jeden dzień blackoutu mógłby kosztować Polskę 40 mld zł – to nie rachunek za prąd, ale koszt zatrzymanej gospodarki.
  • Blackout to nie zwykła awaria – brak energii uderza jednocześnie w przemysł, transport, banki, szpitale i usługi.
  • Nowoczesny system energetyczny musi być nie tylko niskoemisyjny, ale też odporny – potrzebuje sieci, magazynów, rezerw i cyberbezpieczeństwa.

Podczas XIV Kongresu PORT PC w Mszczonowie Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii, powiedział, że ile kosztowałby Polskę jeden dzień blackoutu. To kwota, która może brzmieć abstrakcyjnie, ale dobrze pokazuje, dlaczego bezpieczeństwo systemu elektroenergetycznego staje się jednym z najważniejszych tematów transformacji energetycznej. Otóż:

“Jeden dzień blackoutu kosztowałby Polskę 40 miliardów złotych” – powiedział w trakcie wystąpienia Konrad Wojnarowski, podsekretarz stanu w Ministerstwie Energii.

Blackout to nie zwykła awaria. Skąd bierze się ryzyko blackoutu?

Blackout nie oznacza lokalnej przerwy w dostawie prądu po burzy ani awarii jednej linii energetycznej. To rozległe załamanie pracy systemu elektroenergetycznego, które może objąć duży region, całe państwo albo kilka krajów jednocześnie. Skutki nie kończą się na braku światła w domach. Prąd jest potrzebny fabrykom, sklepom, bankom, serwerowniom, szpitalom, transportowi, telekomunikacji i administracji. Dlatego blackout uderza nie tylko w energetykę, ale w całą gospodarkę.

Do rozległej awarii może doprowadzić kilka czynników. Wśród nich są nagła utrata dużych jednostek wytwórczych, awarie sieci przesyłowych, brak rezerw mocy, ekstremalne zjawiska pogodowe, błędy w sterowaniu systemem, cyberataki albo kaskadowe rozprzestrzenianie się zakłóceń. Wraz ze wzrostem udziału OZE dochodzi jeszcze wyzwanie bilansowania popytu i podaży przy większej zmienności produkcji. 

Musimy jednak wyjaśnić, że to nie jest argument przeciwko odnawialnym źródłom energii. To argument za tym, że nowoczesny system musi być nie tylko niskoemisyjny, ale też elastyczny i odporny. Pamiętajmy, że OZE stanowią o naszym braku zależności od paliw kopalnych i pomagają łagodzić skutki globalnego ocieplenia.

Blackout w Polsce – czy jesteśmy gotowi?

Czy obawiasz się przerw w dostawach prądu?*

Czy obawiasz się przerw w dostawach prądu?*

Blackout w Polsce – czy jesteśmy gotowi?

Czy jesteś przygotowany na wypadek blackoutu?*

Czy jesteś przygotowany na wypadek blackoutu?*

Blackout w Polsce – czy jesteśmy gotowi?

Co Twoim zdaniem może zwiększać lub zmniejszać ryzyko blackoutu w Polsce?

Co Twoim zdaniem może zwiększać lub zmniejszać ryzyko blackoutu w Polsce?

Pytanie nieobowiązkowe.

Jaka jest szansa na taką awarię?

Ryzyko blackoutu w Polsce nie jest dziś scenariuszem bazowym, ale nie można go sprowadzać do zera. Krajowy system elektroenergetyczny ma rezerwy, połączenia transgraniczne i procedury awaryjne, jednak PSE oraz Ministerstwo Energii stworzyli tzw. pakiet antyblackoutowy właśnie po to, by ograniczać ryzyko rozległych awarii, cyberataków i problemów z pracą systemu przy rosnącym udziale OZE. Najbardziej prawdopodobne są lokalne lub czasowe ograniczenia dostaw, natomiast pełnoskalowy blackout pozostaje zdarzeniem mało prawdopodobnym. Na szczęście.

40 mld zł to nie rachunek za energię. Ale ile to jest?

Kwota 40 mld zł robi większe wrażenie, gdy porówna się ją z budżetem państwa. To około 4,4% planowanych wydatków budżetu w 2026 r., około 6,2% jego dochodów i niemal 15% planowanego deficytu. Nie chodzi więc o samą wartość niedostarczonej energii. To koszt zatrzymanych zakładów, niedziałających sklepów, opóźnień w logistyce, problemów w usługach, strat w produkcji, zakłóceń w transporcie i awarii systemów informatycznych.

Polska energetyka potrzebuje nowych mocy, ale samo ich dokładanie nie wystarczy. Potrzebne są sieci, magazyny energii, elastyczność odbiorców, rezerwy, automatyka, cyberbezpieczeństwo i sprawne procedury awaryjne. Najdroższa energia to nie ta z wysoką ceną na giełdzie. Najdroższa jest ta, której w krytycznym momencie po prostu nie ma.

Źródło: XIV Kongres PORT PC, Ministerstwo Energii, własne.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia