Kaganiec dla magazynów energii? Nowe prawo pod lupą ekspertów

Nowelizacja Prawa budowlanego miała uprościć inwestycje w OZE, ale w przypadku magazynów energii może przynieść odwrotny efekt. Nowe progi formalne wprowadzają dodatkowe obowiązki tam, gdzie rynek już dawno poszedł o krok dalej. Sprawdzamy, dlaczego regulacje mogą spowolnić rozwój magazynów energii zamiast go przyspieszyć.

- Wprowadzenie progu 30 kWh oznacza, że wiele dziś standardowych instalacji podlega nowym wymogom administracyjnym. Rynek szybko dojrzewa, a przepisy mogą okazać się niedopasowane już na starcie.
- Przekroczenie limitu wiąże się z projektami technicznymi, uzgodnieniami przeciwpożarowymi i dodatkowymi procedurami. To oznacza kilka tysięcy złotych więcej oraz opóźnienie inwestycji nawet o kilkadziesiąt dni.
- Eksperci zwracają uwagę, że regulacje skupiają się na biurokracji, a nie realnym bezpieczeństwie technicznym. Brak standardów montażu i kwalifikacji instalatorów może podważać sens wprowadzanych ograniczeń.
Podpisana 18 grudnia 2025 r. nowelizacja Prawa budowlanego miała być kolejnym krokiem w stronę deregulacji i uproszczenia procesu inwestycyjnego w odnawialne źródła energii. W praktyce jednak część wprowadzonych rozwiązań, szczególnie w odniesieniu do magazynów energii, może przynieść efekt odwrotny od zamierzonego. Zamiast przyspieszać inwestycje, nowe regulacje mogą je wydłużać i znacząco podnosić koszty realizacji.
- Dowiedz się więcej: Stanowisko Fundacji Instytut Trendów w sprawie nowelizacji Prawa budowlanego dotyczącej magazynów energii

Próg 30 kWh, który nie nadąża za rynkiem
Instytut Trendów podkreśla, że kluczową zmianą jest wprowadzenie progów pojemnościowych, po których przekroczeniu inwestorzy muszą spełnić dodatkowe obowiązki formalne. Choć w toku prac legislacyjnych próg zwolnienia z obowiązku uzyskiwania pozwoleń został podniesiony z 20 do 30 kWh, sama idea progów pojawia się w przepisach po raz pierwszy i stanowi istotną zmianę dla rynku. Tymczasem rozwój technologii sprawił, że magazyny o pojemności 10–20 kWh stają się standardem, a instalacje przekraczające 30 kWh są coraz częściej wybierane zarówno przez gospodarstwa domowe, jak i małe firmy. Nowe regulacje mogą więc szybko okazać się niedostosowane do realiów rynkowych.
Nowelizacja miała ułatwiać proces inwestycyjny w OZE, jednak w naszej ocenie w przypadku zmian dotyczących magazynów energii efekt może być odwrotny. Przekroczenie progów 30 kWh, a następnie 300 kWh, wiąże się bowiem z koniecznością wykonania projektu technicznego przez osobę posiadającą odpowiednie uprawnienia, obowiązkiem dokonania zgłoszenia lub uzyskania pozwolenia na budowę (w tym przypadku chodzi o magazyny powyżej 300 kWh), dodatkowymi uzgodnieniami przeciwpożarowymi, a w przypadku instalacji wolnostojących – także z obowiązkiem zawiadomienia Państwowej Straży Pożarnej po zakończeniu budowy. Dla wielu inwestorów, zwłaszcza prywatnych oraz z sektora MŚP, tak wysoki poziom formalności może stanowić istotny czynnik zniechęcający do realizacji inwestycji.
Miesiąc dłużej i kilka tysięcy złotych więcej
Równolegle wydłuża się czas realizacji inwestycji. Instytut Trendów wyjaśnia, że samo przygotowanie projektu zajmuje od jednego do dwóch tygodni, a organ administracyjny ma nawet trzy tygodnie na wniesienie sprzeciwu do zgłoszenia. W praktyce oznacza to opóźnienie uruchomienia magazynu energii od miesiąca do nawet półtоrа. Proces, który wcześniej mógł być realizowany szybko i sprawnie, staje się wieloetapową procedurą angażującą projektantów, rzeczoznawców, instalatorów i urzędników.
Nowe przepisy niosą także ryzyko niepożądanych skutków rynkowych. Różnicowanie obowiązków administracyjnych w oparciu o sztywny próg pojemności może skłaniać część inwestorów do deklarowania magazynów „do 30 kWh”, mimo że rzeczywista pojemność instalacji jest wyższa. Takie zjawisko nie tylko osłabia skuteczność regulacji, ale również zaburza transparentność rynku i równe warunki konkurencji. Co istotne, wprowadzane rozwiązania koncentrują się głównie na formalnościach, nie adresując realnych kwestii bezpieczeństwa. Brakuje standardów technicznych montażu, wymagań dotyczących lokalizacji czy systemu kwalifikacji instalatorów, które miałyby faktyczny wpływ na ograniczenie ryzyka. W efekcie regulacje zwiększają biurokrację, nie oferując proporcjonalnych korzyści.
W dłuższej perspektywie nowe przepisy mogą utrudnić rozwój segmentu magazynów energii, który jest kluczowy dla stabilności systemu elektroenergetycznego i zwiększania autokonsumpcji energii z OZE. Zamiast wspierać nowoczesne i efektywne technologie, regulacje mogą spowolnić tempo inwestycji i ograniczyć potencjał rynku prosumenckiego oraz biznesowego.
Źródło: Fundacja Instytut Trendów.










