W imieniu resortu wypowiedziała się Anna Kornecka, Podsekretarz Stanu w MRPiT. Przedstawicielka wskazuje w piśmie z lutego br., że resort prowadzi prace nad nowelizacją ustawy od początku 2020 r. Celem planowanych zmian jest ułatwienie procesu inwestycyjnego w obszarze lądowej energetyki wiatrowej (onshore) na terenie gmin, których społeczności wyrażają wolę lokowania infrastruktury wiatrakowej. Resort chce także zmniejszyć ograniczenia dotyczące budowy domów w sąsiedztwie tych elektrowni. Projekt nowelizacji zakłada większe upodmiotowienie gmin oraz społeczności lokalnych w procesie inwestycyjnym. Niestety, nie wskazała wprost, kiedy miałaby wejść taka zmiana ustawy. – Prace prowadzone są w tempie umożliwiającym przygotowanie adekwatnych rozwiązań i przepisów prawnych – odpowiednia podsekretarz stanu, tłumacząc, iż nowelizacja ustawy wymaga zmiany szeregu zapisów w polskich regulacjach. MRPiT poinformował w lutym br. redakcję GLOBEnergia.pl, że oprócz instrumentu prosumenta zbiorowego MRPIT pracuje także nad nowelizacją ustawy o inwestycjach w zakresie elektrowni wiatrowych. Nie wskazano też konkretnych dat.

Kierunki zmian ustawy odległościowej

Wiceminister Kornecka poinformowała o kierunkach zmian nowelizacji ustawy antywiatrakowej. Autorzy projektu chcą przede wszystkim utrzymać podstawowe zasady obowiązujących przepisów, czyli generalnej zasady 10 H. Przypomnijmy, że jest to wymóg zachowania minimalnej odległości elektrowni wiatrowych na poziomie dziesięciokrotności całkowitej wysokości urządzenia od zabudowy oraz wybranych form ochrony przyrody. Kornecka wskazuje, że nowa instalacja wiatrowa będzie mogła być lokowana wyłącznie na podstawie Miejscowego Planu Zagospodarowania Przestrzennego (MPZP).

Propozycja przepisów zakłada, że gmina w ramach MPZP oraz na podstawie wyników prognozy oddziaływania na środowisko, mogłaby przyjąć inną odległość elektrowni wiatrowej od budynku mieszkalnego, nie mniejszą jednak niż 500 metrów. Zauważa, że jest to uśredniona minimalna odległość dla której spełnione są normy hałasu farm dla instalacji tego typu, a także zapewnione bezpieczeństwo fizyczne mieszkańców. Ta sama odległość będzie obowiązywała także budynki mieszkalne budowane w pobliżu farm wiatrowych.

Finalna odległość elektrowni wiatrowej od budynków mieszkalnych będzie weryfikowana i określana w ramach procedury wydawania przez Regionalnego Dyrektora Ochrony Środowiska decyzji o środowiskowych uwarunkowaniach, na podstawie raportu oddziaływania na środowisko sporządzanego dla danej inwestycji.

Nowelizacja przewiduje także dodatkowo obowiązkowe konsultacje planowanej lokalizacji elektrowni wiatrowej ze społecznością lokalną. Ponadto planuje się nałożenie obowiązków na eksploatującego elektrownie wiatrową, czyli dewelopera, obejmujących korzystanie z usług serwisów eksploatacji elementów technicznych elektrowni wiatrowych wyłącznie certyfikowanych przez Urząd Dozoru Technicznego.

Poseł Jan Dziedziczak odnosi się także do ograniczenia budowy nowych domów wynikających z ustawy wiatrakowej. Pyta się o stanowisko w sprawie sytuacji mieszkańców, których domy znajdują się na obszarze oddziaływania elektrowni, którzy zgodnie z ustawą mogą tam mieszkać i rozbudowywać swoje posiadłości. Osoby, które chcą dopiero wybudować swoje domy na tym terenie – takiej zgody nie otrzymują. Kornecka tłumaczy i przypomina m.in., że zgodnie z art. 15 ust. 8. ustawy wiatrakowej – w ciągu 72 miesięcy od dnia jej wejścia w życie – to jest do 16 lipca 2022 r. – dopuszcza się uchwalanie planów miejscowych przewidujących lokalizację budynku mieszkalnego albo budynku o funkcji mieszanej, w skład której wchodzi funkcja mieszkaniowa, na podstawie przepisów dotychczasowych. Uchwalenie planu miejscowego w terminie do 16 lipca 2022 r. pozwala na zlokalizowanie budynków mieszkalnych w odległości mniejszej niż 10 h od istniejącej elektrowni wiatrowej. Należy przy tym zwrócić uwagę, że zgodnie z ustawą z dnia 27 marca 2003 r. o planowaniu i zagospodarowaniu przestrzennym (Dz. U. z 2020 r. poz. 293, ze zm.) – uchwalany plan miejscowy nie może naruszać ustaleń obowiązującego studium gminy (art. 20 ust. 1 ustawy).

Nowelizacja ustawy odległościowej przywróci onshore do życia?

Polskie Stowarzyszenie Energetyki Wiatrowej (PSEW) wraz ze Związkiem Gmin Wiejskich Rzeczpospolitej Polskiej (ZGW RP) i Stowarzyszeniem Gmin Przyjaznych Energii Odnawialnej (SGPEO) przedstawiły wspólne stanowisko, w którym wskazano, że lądowa energetyka ma dalej potencjał wprowadzenia mocy z OZE do systemu, szacowany w scenariuszu maksymalnym nawet na 22 GW w perspektywie do 2030 r.

– Dewelopowanie takiego projektu zupełnie od zera w najlepszym przypadku zajmuje średnio 5-7 lat od planowania do momentu wbicia pierwszej łopaty. Potencjał energetyki wiatrowej na lądzie w Polsce sięga 22-24 GW. Oznacza to, że po oddaniu do eksploatacji obecnie realizowanych farm, do zagospodarowania będzie jeszcze 12-14 GW. Przy czym nie należy zapominać, że liberalizacja ustawy odległościowej pozwoli także w przyszłości na kompleksową modernizację działających już farm, czyli tzw. repowering – tłumaczył Janusz Gajowiecki, Prezes PSEW.

Energetyka wiatrowa daje dużo korzyści, jednak nie wszyscy ją popierają. Ustawa odległościowa ma pomóc przede wszystkim gminom, które chcą wspierać rozwój OZE na ich terenach. Według szacunków PSEW obecnie funkcjonujące farmy wiatrowe na lądzie (ok. 6 GW) zasilają budżety gmin i państwa środkami pieniężnymi w kwocie 380 mln zł rocznie i dostarczają ok. 2 mld zł do krajowego PKB. Branża wiatrowa stale poszukuje rąk do pracy.