Kolejny blackout w Europie. Tym razem padło na Bornholm!

Środowy poranek na duńskiej wyspie Bornholm upłynął pod znakiem nagłego i rozległego blackoutu. Prąd zniknął niemal na całym obszarze wyspy, paraliżując codzienne życie mieszkańców i uruchamiając lawinę pytań o bezpieczeństwo infrastruktury energetycznej. Władze uspokajają: to usterka techniczna, ale sprawa jest analizowana z najwyższą uwagą.

- W środę 21 stycznia około godz. 10:15 niemal cała wyspa Bornholm została odcięta od prądu, a blackout dotknął ok. 18,5 tys. gospodarstw domowych, powodując problemy z wodą, ogrzewaniem i łącznością.
- Przyczyną awarii był błąd techniczny w systemie zasilania, który doprowadził do automatycznego odłączenia podmorskiego kabla energetycznego, bez jego fizycznego uszkodzenia.
- Policja i operatorzy wykluczyli sabotaż, a zdarzenie ponownie zwróciło uwagę na silną zależność energetyczną Bornholmu od zewnętrznych połączeń i potrzebę zwiększania odporności systemu.
Blackout na Bornholmie. Co się wydarzyło?
Do awarii doszło około godziny 10:15 w środę 21-go stycznia. Bez energii elektrycznej znalazło się około 18,5 tysiąca gospodarstw domowych, co w praktyce oznaczało blackout na całej wyspie. Bornholm na kilka godzin został energetycznie odcięty od świata. Brak prądu szybko przełożył się na kolejne problemy. Przestały działać pompy w systemach wodociągowych i ciepłowniczych, pojawiły się zakłócenia w łączności telefonicznej i internetowej, a część sklepów oraz punktów usługowych została zmuszona do zamknięcia.
Podmorski kabel pod lupą. Co było przyczyną awarii?
Początkowo lokalny operator Trefor El-Net Øst sugerował, że przyczyną blackoutu mogło być przeciążenie lub awaria podmorskiego kabla energetycznego, który łączy Bornholm z systemem energetycznym Szwecji. Te informacje szybko zdementowała jednak duńska spółka przesyłowa Energinet. Jak wyjaśnił rzecznik Energinet, infrastruktura na dnie Bałtyku nie została uszkodzona. Problemem okazał się błąd techniczny w systemie zasilania, który doprowadził do automatycznego odłączenia kabla. Przyczyny usterki są nadal szczegółowo analizowane.

Policja uspokaja: to nie sabotaż
Stanowisko Energinet potwierdziła policja. Funkcjonariusze jednoznacznie wykluczyli celowe działanie osób trzecich czy akt sabotażu. Według służb był to incydent czysto techniczny, a energia elektryczna miała wrócić do mieszkańców jeszcze tego samego dnia. Policja zwróciła jednocześnie uwagę, że do czasu pełnej stabilizacji systemu mogą występować lokalne problemy z dostawami wody. Blackouty na Bornholmie zdarzały się już wcześniej.
Ogrzewanie i woda wracają
Z biegiem godzin sytuacja zaczęła się stabilizować. Lokalne przedsiębiorstwa komunalne poinformowały, że w Rønne, stolicy wyspy, uruchomiono pompy w systemie ciepłowniczym, a dostawy wody zostały przywrócone. Służby ratunkowe uruchomiły także elektrownię w Rønne, by wesprzeć proces przywracania zasilania. Prąd wracał do odbiorców etapami, aby uniknąć kolejnych przeciążeń i zapewnić bezpieczeństwo całego systemu.
Energetyczna zależność Bornholmu
Bornholm, zamieszkany przez około 40 tysięcy osób, leży na Morzu Bałtyckim bliżej Szwecji i Polski niż Kopenhagi. Ze względu na swoje położenie wyspa w dużym stopniu uzależniona jest od zewnętrznych połączeń energetycznych, głównie podmorskich kabli. To właśnie ta zależność sprawia, że nawet pojedyncza usterka techniczna może mieć tak rozległe i dotkliwe skutki. Blackout z 2025 roku, podobnie jak wcześniejszy incydent z października 2022 roku, ponownie uruchomił dyskusję o odporności infrastruktury energetycznej i potrzebie lokalnych źródeł rezerwowych.
Źródła: TV2Bornholm, Energinet.










