Komisja Europejska pozwała Polskę, chodzi o jakość powietrza

Polska po latach ostrzeżeń znów trafia pod lupę instytucji unijnych. Komisja Europejska skierowała skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE za wieloletnie przekroczenia poziomu dwutlenku azotu (NO₂) w Krakowie i na Górnym Śląsku. Stawką są nie tylko możliwe kary finansowe, lecz przede wszystkim zdrowie mieszkańców największych aglomeracji.

Polska po latach ostrzeżeń znów trafia pod lupę instytucji unijnych. Komisja Europejska skierowała skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE za wieloletnie przekroczenia poziomu dwutlenku azotu (NO₂) w Krakowie i na Górnym Śląsku. Stawką są nie tylko możliwe kary finansowe, lecz przede wszystkim zdrowie mieszkańców największych aglomeracji.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Polska po latach ostrzeżeń znów trafia pod lupę instytucji unijnych. Komisja Europejska skierowała skargę do Trybunału Sprawiedliwości UE za wieloletnie przekroczenia poziomu dwutlenku azotu (NO₂) w Krakowie i na Górnym Śląsku. Stawką są nie tylko możliwe kary finansowe, lecz przede wszystkim zdrowie mieszkańców największych aglomeracji.
  • Komisja Europejska skierowała skargę do TSUE za wieloletnie przekroczenia poziomu NO₂ w Krakowie i na Górnym Śląsku.
  • Sprawa może zakończyć się wysokimi karami finansowymi dla Polski.
  • Polska łamie unijne normy jakości powietrza w sposób ciągły od kilkunastu lat.
  • Poziomy NO₂ w Krakowie i na Górnym Śląsku przekraczane są odpowiednio od 15 i 14 lat.
  • Komisja uznała, że działania naprawcze były opóźnione, nieskuteczne i niewystarczające.

Wieloletnie przekroczenia i brak skutecznych działań

Komisja Europejska w swoim komunikacie podkreśla, że normy jakości powietrza w Polsce są łamane od kilkunastu lat w sposób ciągły i systematyczny. W aglomeracji krakowskiej dopuszczalne poziomy NO₂ są przekraczane od 15 lat, natomiast w górnośląskiej – od 14 lat. Zgodnie z unijną dyrektywą każde państwo członkowskie, w którym występują przekroczenia, ma obowiązek wdrożyć działania skracające czas ich trwania. Tymczasem, jak zaznacza KE, polskie działania były niewystarczające, opóźnione i pozbawione skuteczności.

Plany ochrony powietrza zakładają osiągnięcie zgodności z normami dopiero do 2026 roku, czyli 16 lat po wejściu w życie obowiązujących limitów. Nawet ten termin nie jest pewny. Komisja zwraca uwagę, że nadal istnieje znacząca luka w zgodności, wynosząca od 6 do 8 mikrogramów na metr sześcienny powyżej dopuszczalnej wartości. To jasno pokazuje, że dotychczasowe działania nie były wystarczająco zdecydowane, by realnie poprawić jakość powietrza.

Strefy niskiej emisji wprowadzane z opóźnieniem

Jednym z najważniejszych narzędzi służących ograniczeniu emisji tlenków azotu są strefy niskiej emisji, czyli obszary, do których nie mogą wjeżdżać najbardziej emisyjne pojazdy. To właśnie transport drogowy jest głównym źródłem NO₂ w dużych miastach. Planowano, że Kraków i Górny Śląsk skorzystają z tego rozwiązania. Jednak, jak zauważa Komisja, wprowadzenie tych stref jest znacząco opóźnione.

W Krakowie strefa niskiej emisji ma zostać uruchomiona dopiero 1 stycznia 2026 roku. W aglomeracji górnośląskiej sytuacja wygląda jeszcze gorzej – obecnie nie istnieją żadne wiążące plany powołania takiej strefy. Do tego dochodzą problemy z innymi narzędziami kontroli zanieczyszczeń, które według KE są zbyt ogólne, nieprecyzyjne lub pozbawione jasno określonego finansowania. Wszystko to sprawia, że realna poprawa jakości powietrza wciąż przesuwa się w czasie.

NO₂ jako cichy zabójca – konsekwencje dla zdrowia

Dwutlenek azotu to jeden z najbardziej niebezpiecznych składników smogu komunikacyjnego. Długotrwała inhalacja tego gazu powoduje rozwój astmy, przewlekłej obturacyjnej choroby płuc, a także schorzeń układu krążenia. Badania wskazują również na zwiększone ryzyko nowotworów, zwłaszcza płuc i piersi, wśród osób narażonych na wysokie stężenia NO₂.

Według danych prezentowanych przez SmogLab w Polsce nawet 1,6 tysiąca zgonów rocznie można przypisać długotrwałej ekspozycji na ten związek. To liczba, która powinna działać jak alarm – pokazuje, że problem jakości powietrza to nie tylko kwestia spełniania norm prawnych, ale przede wszystkim zdrowia i życia mieszkańców.

Polska nie jest sama – inne kraje również pod lupą KE

Choć Polska znalazła się na czele unijnej listy państw z zarzutami dotyczącymi jakości powietrza, nie jest jedynym krajem objętym działaniami Komisji. Skargi do TSUE trafiły również przeciwko Bułgarii, Litwie, Portugalii i Szwecji. Dotyczą one nieprzestrzegania dyrektywy w sprawie redukcji emisji zanieczyszczeń, takich jak amoniak, tlenki azotu czy niemetanowe lotne związki organiczne. Dodatkowo wobec Polski uruchomiono oddzielną procedurę związaną z błędną implementacją przepisów dyrektywy wodnej, dotyczącej okresowego przeglądu poboru wody.

Co oznacza skarga do TSUE? Skutki dla Polski

Skarga do Trybunału Sprawiedliwości UE to ostatni etap procedury naruszeniowej. Jeśli TSUE uzna argumenty Komisji, na Polskę mogą zostać nałożone wysokie kary finansowe. Mogą one przyjąć formę zarówno jednorazowej kary ryczałtowej, jak i naliczanych okresowo sankcji za każdy dzień braku zgodności z unijnym prawem.

Jednak konsekwencje nie kończą się na karach. Sprawa ma również wymiar polityczny i społeczny. Wyrok TSUE może wywrzeć presję na przyspieszenie działań antysmogowych, wymusić skuteczniejsze planowanie i zmobilizować samorządy do realnych działań na rzecz czystszego powietrza.

Źródło: PAP, KE,SmogLab

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia