Koncerny samochodowe inwestują w energy storage

Co łączy samochody elektryczne i magazynowanie energii?

Samochody elektryczne maja szereg zalet. Są ciche i tanie w eksploatacji, a bardziej równomierne rozmieszczenie masy niż w samochodach spalinowych powoduje, że jazda jest przyjemniejsza i bardziej bezpieczna. Na plus trzeba też zaliczyć ich niewiarygodną żywotność, która pozwala przekroczyć im milion kilometrów na liczniku. Przy tym wszystkim są przyjazne dla środowiska. W zasadzie największym ich minusem pozostaje cena i niskie zasięgi oraz brak punktów ładowania. Z tym jednak co roku jest coraz lepiej.

Oprócz wyżej wymienionych, warto też wspomnieć o kolejnej możliwości, którą dają pojazdy tego typu. Chodzi o recykling umieszczonych w nich baterii, które łatwo mogą się stać domowymi magazynami energii, wykorzystywanymi do przechowywania prądu wygenerowanego np. przez fotowoltaikę. Co ciekawe, wykorzystanie tych urządzeń jest praktycznie tak samo efektywne w samochodzie i w połączeniu z odnawialnymi źródłami energii. Elon Musk pokazał to świetnie w Australii, gdzie jego firma stworzyła farmę fotowoltaiczną z możliwością magazynowania aż 129 MWh. Wykorzystane ogniwa były praktycznie identyczne z tymi, które montowane są w samochodach Muska.

Kolejnym koncernem, który zamierza wykorzystać ten pomysł, jest Nissan. W swojej ofercie udostępnia on tkz. XSTORAGE, czyli „pojemnik” na wygenerowaną energię elektryczną. Pozwala on, oprócz magazynowania, oddawać nadmiar wygenerowanej energii do sieci.

Co ciekawe, ten trend staje się ostatnio coraz bardziej widoczny wśród producentów samochodów. Swoje wersje systemów do magazynowania energii udostępnili już m.in. Renault oraz Mercedes. Wygląda na to, że koncerny które mają w swoich ofertach samochody elektryczne, bardzo chętnie wchodzą na rynek energy storage, gdzie mogą udostępniać produkty bardzo podobne do ogniw zamontowanych w ich własnych samochodach. Czy już niedługo okaże się, że baterie będą mogły być wyjmowane i wykorzystywane także poza pojazdem? To bardzo prawdopodobne.

Zastosowanie może jeszcze bardziej zbliżyć te dwa sektory. W praktyce oznacza to, że moglibyśmy bezpośrednio ładować baterie naszego samochodu przy pomocy instalacji OZE. Przydomowa elektrownia słoneczna o odpowiedniej mocy stałaby się źródłem darmowych przejazdów.

 

Redakcja GLOBEnergia