Kontrola dokumentów pomp ciepła na granicy, a kiedy kontrola urządzeń?

pompy ciepła kontrola

UOKiK, Inspekcja Handlowa i Krajowa Administracja Skarbowa ujawniły wyniki kontroli importowanych pomp ciepła. Ujawniono, że 94% pomp ciepła sprawdzanych na polskiej granicy miało nieprawidłowości formalne. Zaznaczamy, że kontroli poddano jedynie dokumentację tych urządzeń.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

pompy ciepła kontrola
  • UOKiK, IH i KAS ujawniły, że aż 94% skontrolowanych modeli pomp ciepła importowanych spoza UE miało nieprawidłowości formalne.
  • Kontrola dotyczyła wyłącznie dokumentacji urządzeń, a nie ich parametrów technicznych.
  • Najczęstsze błędy to braki w dokumentacji technicznej, błędne deklaracje UE i nieprawidłowe etykiety efektywności.

Skala problemu zaskakuje?

Kontroli na granicy poddano dokumentację pomp ciepła importowanych do Polski spoza Unii Europejskiej. UOKiK, IH i KAS sprawdzały zgodność dokumentacji tych urządzeń z wymogami unijnymi. Instytucje opublikowały 24 października raport z tej kontroli. Zgodnie z jego treścią, kontroli poddano 34 modele pomp ciepła, co przełożyło się na 1241 urządzeń. Wyniki wskazują, że 32 z 34 modeli nie spełniło wymogów formalnych. Tym samym na granicy zatrzymano 786 pomp ciepła, co przekłada się na 94% badanych modeli. Kontrole trwały od 3 marca do 30 maja 2025 r. Co więcej wykazano, że każde z zatrzymanych urządzeń nie spełniło dwóch wymogów dokumentacyjnych. To m.in. braki w dokumentacji technicznej, błędne deklaracje zgodności UE i nieprawidłowe etykiety efektywności energetycznej. Część urządzeń w ogóle nie posiadała obowiązkowych kart informacyjnych.

Polska Organizacja Rozwoju Technologii Pomp Ciepła (PORT PC) w opublikowanym komunikacie wspomina o precedensie i zaznacza, że działania kontrolne były konieczne. 

Istotny precedens w egzekwowaniu przepisów unijnych dotyczących efektywności energetycznej i etykietowania produktów. Po raz pierwszy w Polsce przeprowadzono kontrolę urządzeń grzewczych pod kątem zgodności z obowiązkiem wpisu do bazy EPREL. To ważny krok w kierunku skutecznego nadzoru rynku, którego od dawna domagały się organizacje branżowe – komentuje organizacja.

Czy mamy do czynienia z aferą?

Sieć obiegły sensacyjne nagłówki o katastrofalnych wynikach kontroli pomp ciepła. Czy rzeczywiście mamy do czynienia z przełomową kontrolą? Powinniśmy ostudzić emocje. Tak jak wyżej wspomina cytowana PORT PC, to dopiero krok w stronę skutecznego nadzoru rynku. Choć co prawda, kontrola ujawniła nieprawidłowości, to braki udowodniono jedynie w zakresie dokumentów. Nie kontrolowano rzeczywistych parametrów samych urządzeń. Co więcej takie braki w dokumentacji zdarzają się często i są celowym działaniem producentów. Wynika to z prostego faktu – producent (np. chiński) nie ma interesu w tworzeniu instrukcji po polsku na terenie kraju produkcji. Instrukcje zazwyczaj są przygotowywane na miejscu w Polsce i tutaj dołączane do urządzenia. Tym samym urządzenia w momencie przekroczenia granicy nie posiadają części wymaganej dokumentacji. Z taką praktyką można się spotkać często i dotyczy ona nie tylko sprowadzanych pomp ciepła. Można powiedzieć nawet, że w tym zakresie prawo nie jest dostosowane do rzeczywistego obrazu rynku i nie nadąża za nim. Dlatego o ile mówimy o brakach formalnych, nie powinno się podawać tej informacji w tonie afery na granicy. Tym bardziej, że nie kontrolowano samych aspektów technicznych urządzeń i faktu, czy zadeklarowane wydajności są zgodne z osiąganymi parametrami urządzenia. 

Lista ZUM pod lupą

PORT PC w opublikowanym komunikacie na sprawę patrzy jednak szerzej. Ich zaniepokojenie dotyczy nie tylko importowanych urządzeń, lecz także systemu weryfikacji sprzętu dopuszczanego do dofinansowania w programie Czyste Powietrze. Okazuje się, że wiele pomp ciepła i kotłów na pellet, które znalazły się na liście Zielonych Urządzeń i Materiałów (ZUM), nie było zarejestrowanych w obowiązkowej unijnej bazie EPREL, a więc formalnie nie mogło być wprowadzonych do obrotu w Unii Europejskiej.

Organizacja już od początku 2025 r. ostrzegała, że brak egzekwowania tego obowiązku zagraża przejrzystości rynku. Wspólnie ze SPIUG i APPLiA Polska apelowała do Ministerstwa Klimatu i Środowiska oraz NFOŚiGW o natychmiastową weryfikację listy ZUM. Niestety, resort przesunął ten obowiązek aż do 15 grudnia 2025 r.

Czym jest EPREL?

Baza EPREL (European Product Database for Energy Labelling) to publiczny rejestr urządzeń objętych obowiązkowym etykietowaniem energetycznym. Wpis do niej jest warunkiem dopuszczenia produktu do sprzedaży i wsparcia finansowego w UE. Brak wpisu oznacza, że urządzenie nie spełnia wymogów unijnych i nie powinno być sprzedawane ani instalowane. To nie jest drobne uchybienie formalne. Wpis do EPREL to gwarancja, że produkt spełnia europejskie normy jakości i bezpieczeństwa.

W 2025 roku, po wprowadzeniu obowiązkowej weryfikacji wpisów, liczba kotłów na biomasę w bazie EPREL wzrosła z 2200 do ponad 4500 modeli. To pokazuje, jak wiele urządzeń wcześniej funkcjonowało na rynku bez odpowiednich zezwoleń.

Organizacja, w trosce o interes konsumentów i beneficjentów programów wsparcia, wzywa do pilnej kontroli całej listy ZUM oraz do współpracy resortu klimatu, NFOŚiGW i UOKiK w celu usunięcia z rynku urządzeń niespełniających prawa unijnego.

Paweł Lachman, prezes zarządu PORT PC podkreśla: − Skuteczny nadzór rynku i równe zasady dla wszystkich producentów są fundamentem zdrowego rozwoju branży. Uczciwi przedsiębiorcy muszą mieć pewność, że rynek chroni tych, którzy działają zgodnie z prawem i standardami obowiązującymi w całej Unii Europejskiej.

Jak zaznacza organizacja, środki publiczne muszą wspierać wyłącznie legalne i bezpieczne urządzenia. Konsumenci muszą mieć pewność, że kupują produkty zgodne z prawem i europejskimi standardami.

Źródła: własne, PORT PC

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia