Była przedstawicielka MRPiT (obecnie Ministerstwo Rozwoju i Technologii) stwierdza w polemice na łamach DGP do wywiadu z wiceministrem klimatu i środowiska Ireneuszem Zyską, że „rządzący po cichu wycofują się z wcześniejszych deklaracji i wracają do modelu bezpośredniego i gwałtownego przejścia na system sprzedażowy”, czyli mniej opłacalnego dla nowych prosumentów. Przypomnijmy, że na początku czerwca 2021 roku pojawiła się propozycja ze strony Ministerstwa Klimatu i Środowiska dotycząca zmiany rozliczeń prosumentów z wyprodukowanej energii w mikroinstalacjach. Według oficjalnych planów zostanie wprowadzony model sprzedaży energii. W ten sposób MKiŚ chce dostosować się do wymagań regulacji europejskich. Na rynku zawrzało, prosumenci przyspieszyli swoje decyzje inwestycyjne chcąc „załapać się” na system opustów oraz przy okazji skorzystać z programu Mój Prąd 3.0, który za chwilę zostanie zamknięty. Na rynku zapanowała nieufność, natomiast rządzący podkreślają istotę bezpieczeństwa energetycznego – system elektroenergetyczny, czyli sieci, nie powinny być traktowane jako „wirtualny magazyn energii”.

Kornecka przypomina, że zapowiedziano też małe modyfikacje. Aby nie „generować nerwowości” na rynku, nowe regulacje miały wejść nie wcześniej niż 1 lipca 2022 roku, natomiast okres przejściowy rozliczeń, czyli tzw. net metering, miał obowiązywać od 1 stycznia 2024 roku. Rynek uspokoił się do momentu opublikowanego wywiadu z Zyską, który poinformował, że okresu przejściowego nie będzie. „Takiego obrotu spraw nikt się nie spodziewał” – podkreśliła była wiceminister.

Kornecka przypomniała, że w resorcie rozwoju pracowano na gruntowną reformą systemu opustowego, który okazał się impulsem inwestycyjnym. Mimo, że był wielokrotnie krytykowany, ma wiele zalet. Przede wszystkim jest prosty dla odbiorcy, gdyż ma charakter „barterowy”. Niemniej jednak, system musi być zmieniony w kierunku promocji autokonsumpcji, magazynowania energii, ponoszenia opłat za usługi dystrybucji energii. W przekonaniu Korneckiej powinien być też bankowalny, czyli termin zwrotu powinien być możliwy do oszacowania.

– Musi być opłacalny dla prosumenta, ale i dla niego prosty i zrozumiały – podkreśla Kornecka.

Dodaje, że wraz ze zmianami personalnym w MRPiT, ale także w rządzie i koalicji, zabrakło adwokata zielonego konserwatyzmu i przedsiębiorczości. Stwierdza, że kompromis osiągnięty przed wakacjami okazał się być fikcją i dziś rząd powrócił do swoich wcześniejszych propozycji, które zostały źle odebrane przez społeczeństwo.

Kornecka dodaje, że rynek energii czeka kolejna zmiana w postaci wdrożenia tzw. Pakietu Zimowego, w tym dyrektywy o rynku energii i dyrektywy RED II. W wyniku implementacji regulacji zmienią się role na rynku. Coraz większą z nich będą odgrywać społeczności energetyczne i agregatorzy. „Słowa kluczowe tej zmiany to rynek, autokonsumpcja energii, bilansowanie produkcji energii” – wskazuje Kornecka. Dodaje, że wraz z rekonstrukcją rządu powrócono do pierwotnych założeń mocno uderzających w rynek fotowoltaiki, na którym przez ostatnie lata wiele firm prężnie działało i planowało dalszy rozwój.

Redakcja: Patrycja Rapacka / Źródło: DGP/Twitter

Redakcja GLOBEnergia