KPEiK stawia na wiatraki, tylko że Polska nie stawia wiatraków

Ministerstwo Klimatu i Środowiska ogłosiło w ostatnim czasie nowy projekt krajowej strategii energetycznej, czyli Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. Jest to kolejna wersja dokumentu, dzięki któremu możemy zapoznać się z państwową wizją miksu energetycznego Polski na najbliższe lata. Przedstawiony obecnie projekt zwiększa udział OZE względem poprzednich założeń.

- KPEiK stanowi strategię, która jest opracowywana w oparciu o wyznaczone przez Unię Europejską cele energetyczne.
- W 2019 roku miało być 23% udziału OZE do 2030 roku, obecnie celujemy już w 32% udziału.
- Energetyka wiatrowa ma pozostać liderem w produkcji energii na potrzeby sieci, ale w przeciągu najbliższych 15 lat, to fotowoltaika utrzyma największą moc.
Unijne cele na względzie polskich władz
KPEiK stanowi kluczowy dokument dla Polskiej transformacji energetycznej, który miał zostać przekazany do Komisji Europejskiej już rok temu. Jego najnowsza wersja została jednak zaprezentowana właśnie teraz i widzimy, że cechuje się naprawdę odważnym podejściem, które może być podyktowane potrzebą realizacji celów, do których obecnie dąży Unia Europejska.
Dla przypomnienia, unijna dyrektywa 2018/2001/UE dotycząca odnawialnych źródeł energii (RED II) zakładała, że do 2030 roku udział OZE w końcowym zużyciu energii brutto w całej Unii Europejskiej osiągnie 32%. Cele te zostały później zaktualizowane w ramach dyrektywy RED III, przyjętej w pakiecie regulacji Fit for 55. W pakiecie tym określono nowy cel, jakim jest 42,5% udziału OZE w końcowym zużyciu energii brutto w UE w 2030 roku. Dodatkowo, jak wskazują autorzy polskiej wersji KPEiK, realizacja planu RePowerEU powinna zwiększyć ten udział o kolejne 2,5 punktu procentowego.
Aby osiągnąć unijne cele w zakresie energii odnawialnej, każde państwo członkowskie musi wnieść odpowiedni wkład krajowy. W odróżnieniu od strategii obowiązującej do 2020 r., obecna unijna strategia nie wyznacza indywidualnych, wiążących celów dla poszczególnych państw. Ministerstwo Klimatu podkreśla jednak, że według oceny skutków regulacji dla projektu RED III, Polska powinna orientacyjnie osiągnąć 31–32% udziału OZE w finalnym zużyciu energii brutto. Szacunek ten oparto na wcześniejszej propozycji zakładającej ogólny unijny cel na poziomie 40%.
Zmiany względem starego KPEiK – udział OZE wzrósł!
Wersja KPEiK z roku 2019 zakładała, że Polska sprosta unijnym celom poprzez około 23% udziału OZE w krajowym miksie energetycznym do 2030 roku. Obecnie jednak próg ten został podniesiony do ponad 32% udziału OZE w końcowym zużyciu energii brutto. Co ważne, tyczy się to nie tylko elektroenergetyki, ale także ciepłownictwa, chłodnictwa i transportu. Należy pamiętać, że obecnie ciepłownictwo pochłania najwięcej energii w Polsce, wobec czego stanowi także najważniejszy element dla ogólnego celu krajowego.
Prognozy wskazują jednak, że OZE ma największe szanse na szybki rozwój w sektorze elektroenergetycznym, w którym do 2030 roku może osiągnąć ponad połowę udziału. Do 2040 roku może tu już z kolei być nawet 79%. Liczby dla pozostałych sektorów są już mniej widowiskowe, ale warte równie dużo uwagi, ponieważ do 2030 roku, według prognoz, możemy osiągnąć 36,7% udziału OZE w ciepłownictwie i chłodnictwie, a także niemalże 19% w transporcie. Do 2040 roku będzie to natomiast kolejno 67,6% oraz 47,5%.
Liczby brzmią naprawdę ambitnie, jednak ciężko wyobrazić sobie realizację tych celów, jeśli nie wejdziemy w dokładniejsze szczegóły. Odpowiedzią na pytanie, w czym upatrujemy szansę wzrostu udziału OZE w miksie energetycznym, są planowane do osiągnięcia moce i produkcje OZE na poszczególne lata.
Fotowoltaika z największą mocą, ale wiatraki wyprzedzają pod kątem produkcji energii
Krajowy Plan w dziedzinie Energii i Klimatu do 2030 r. z perspektywą do 2040 r. wskazuje na moc zainstalowaną poszczególnych OZE na kolejnych etapach planowania. Widzimy dobrze, że największy przyrost ma według planu osiągnąć fotowoltaika, która wyprzedzi energetykę wiatrową, zarówno lądową, jak i morską. Warto w tym miejscu podkreślić rolę prosumentów w tych założeniach, ponieważ to oni stanowią ponad połowę mocy, jaką dysponuje obecnie polska energetyka słoneczna.
To również właśnie prosumenci stanowią element systemu, który pozwolił nam na podniesienie progu, jaki zamierzamy osiągnąć do 2030 roku. Ogromny boom fotowoltaiczny w naszym kraju sprawił, że energetyka słoneczna stała się największym odnawialnym źródłem w kraju pod kątem mocy zainstalowanej. Choć obecnie tempo przyrostu nowych instalacji już zwolniło, tak wciąż z miesiąca na miesiąc obserwujemy kolejne setki megawatów mocy. Jeśli obecny trend w przechodzeniu fotowoltaiki od gospodarstw domowych do sektora firmowego się utrzyma, to określone w KPEiK cele mocowe faktycznie mogą się ziścić.
Poza fotowoltaiką obserwujemy także duże wzrosty mocy w przypadku turbin wiatrowych, przy czym energetyka morska jest oczywiście bezpośrednio związana z powstającymi obecnie farmami wiatrowymi na Bałtyku. Zaskakującym może się natomiast wydawać, że jeszcze więcej mocy od farm morskich, mają osiągnąć instalacje lądowe. W trakcie ostatnich 5 lat energetyka wiatrowa na lądzie urosła o około 4 GW. Dołożenie 6,7 GW w następne 5 lat może okazać się trudne, szczególnie w dobie przepisów, które nie wspierają dużych farm wiatrowych na lądzie. Nie można jednak wykluczyć, że w niektórych przepisach zajdą pewne zmiany, które ułatwią osiągnięcie tego celu. Być może władze mają już plan, dzięki któremu ten spory przyrost mocy będzie osiągalny.
Z drugiej strony KPEiK określił także ilości energii, jakie będą rocznie produkowane do kolejnych kamieni milowych. W tym przypadku widzimy już, że to energetyka wiatrowa zagra pierwsze skrzypce, co jest jednak w pełni zrozumiałe, pamiętając o udziale prosumentów w fotowoltaice. Część z produkowanej przez instalacje prosumenckie energii nigdy nie trafia do sieci, ponieważ podlega autokonsumpcji. W przypadku farm wiatrowych niemalże cała produkcja idzie na sieć, dzięki czemu to wiatr jest dominującym OZE w Polsce pod względem produkcji energii i będzie nim dalej w przyszłych latach.
Warto jednak zwrócić jeszcze uwagę na energetykę wodną oraz biomasę, które plan rozwoju zdaje się omijać. W przypadku obydwu z nich, na przestrzeni następnych 15 lat, planowany jest tylko minimalny, a wręcz marginalny wzrost mocy. W przypadku produkcji mamy natomiast spadek, gdy spojrzymy na biomasę. Oznacza to brak większej dywersyfikacji źródeł, na których zamierzamy się opierać w przyszłości, co może budzić pewne wątpliwości. Trzeba pamiętać, że choć biomasa posiada swoje wady związane z emisjami, to jest jednocześnie jednym z najbardziej stabilnych OZE, czego nie można powiedzieć o słońcu i wietrze. Mimo tego dobrze jest widzieć ambitne podejście do transformacji energetycznej i przesuwanie jej celów coraz dalej, w stronę czystszej energetyki.
Źródło: KPEiK









