Kto kupuje elektryki? Najwięcej jeździ ich po Warszawie

Mniej niż cztery lata dzielą Polskę od osiągnięcia średniego poziomu rejestracji samochodów całkowicie elektrycznych, jaki obecnie obserwujemy w Unii Europejskiej – wynika z najnowszej edycji raportu „Polish EV Outlook 2025”. Kluczowy moment dla rodzimego rynku nastąpi w przyszłym roku. Nadchodzi ostatni okres obowiązywania dopłat z programów publicznych.

- Aż 82% wszystkich nowych rejestracji samochodów elektrycznych w Polsce przypada na firmy i przedsiębiorców.
- Warszawa jest niekwestionowanym liderem elektromobilności, skupiając 23% całej floty BEV w kraju.
- Najszybciej rośnie popularność kompaktowych SUV-ów segmentu B, które wypierają większe modele
Polska na europejskiej mapie elektromobilności
Jak Polska dogania elektromobilną Europę i jak wygląda przyszłość zeroemisyjnego transportu w kraju? Według analiz Polskiego Stowarzyszenia Nowej Mobilności (PSNM), już w 2028 roku Polska może osiągnąć poziom udziału rynkowego bateryjnych samochodów elektrycznych (BEV) porównywalny ze średnią unijną – czyli około 15,6%. W tym samym czasie Czechy i Włochy będą na podobnym etapie, natomiast kraje takie jak Niemcy, Francja czy Portugalia osiągną dwukrotnie wyższe wyniki.

Źródło: Polish EV Outlook 2025
Liderami w Europie pozostają Dania, Szwecja i Niderlandy, gdzie udział BEV w sprzedaży nowych aut przekracza już 30%. Polska, choć dziś w tyle, nadrabia tempo. Zgodnie z raportem, do 2035 roku nasz rynek powinien osiągnąć poziom zbliżony do obecnego poziomu Danii.
Rejestracje i flota BEV w Polsce
W 2024 roku liczba rejestracji samochodów całkowicie elektrycznych (nowych i importowanych) wyniosła 23,8 tysiąca, a flota BEV sięgnęła 80 tysięcy pojazdów. Już w 2027 roku liczby te wzrosną odpowiednio do 79,5 tysiąca rejestracji i 252 tysięcy aut w ruchu, a do 2035 roku – nawet do 2,24 miliona!
Optymistyczny scenariusz rozwoju przewiduje, że w 2030 roku po polskich drogach będzie jeździć ponad 700 tysięcy BEV, co oznacza siedmiokrotny wzrost względem 2024 roku. Wówczas Polska ma szansę dorównać poziomowi elektromobilności Francji czy Niemiec.
Dopłaty zaraz się skończą
Napęd polskiego rynku samochodów elektrycznych wciąż opiera się na dopłatach z programu NaszEauto, który zakończy się w połowie 2026 roku. Eksperci PSNM przewidują, że po chwilowym spadku rejestracji BEV, rynek ponownie przyspieszy w 2027 roku. Wpływ na to będą miały unijne regulacje dotyczące redukcji emisji oraz rozbudowa infrastruktury ładowania.

Coraz bardziej wyrównują się także ceny pojazdów spalinowych i elektrycznych. W pierwszej połowie 2025 roku średnia cena „elektryka” była tylko o 20% wyższa niż auta spalinowego, podczas gdy rok wcześniej różnica wynosiła prawie 40%. To efekt zarówno wzrostu cen paliwowych modeli, jak i rosnącej popularności mniejszych, tańszych aut elektrycznych.
Kto kupuje „elektryki”? Gdzie jest ich najwięcej?
Polski rynek BEV zdominowany jest przez firmy. Aż 82% nowych rejestracji przypada na przedsiębiorców. Największą flotę samochodów elektrycznych notuje Warszawa, która skupia 23% wszystkich BEV w kraju. Na podium znajdują się także województwa mazowieckie, wielkopolskie i śląskie, podczas gdy na końcu zestawienia pozostają regiony o najmniejszej gęstości zaludnienia – warmińsko-mazurskie, opolskie i lubuskie.
Co ciekawe, coraz większy udział w rynku zyskują SUV-y segmentu B, co wskazuje na zmianę preferencji konsumentów – od dużych modeli w stronę bardziej kompaktowych, miejskich aut.
Źródło: Polish EV Outlook 2025









