Kulminacja kryzysu na Kubie. Trump mówi wprost o przejęciu wyspy

Jeszcze kilka miesięcy temu były to „tylko” przerwy w dostawach energii. Dziś Kuba znalazła się w niemal całkowitej ciemności. Blackout objął około 10 milionów z 11 milionów mieszkańców wyspy, stając się kulminacją narastającego od lat kryzysu energetycznego i polityczno-gospodarczego. Ostatnio Donald Trump przyznał wprost, że wyspa będzie jego. Analizujemy sytuację.

- Kuba doświadczyła niemal całkowitego blackoutu, który objął ok. 10 mln mieszkańców i doprowadził do paraliżu państwa oraz ujawnił wieloletnie zaniedbania systemu energetycznego.
- Kryzys został pogłębiony przez odcięcie dostaw ropy, będące efektem działań USA wobec Wenezueli, co doprowadziło do załamania i tak przeciążonej infrastruktury energetycznej.
- Donald Trump otwarcie zasugerował możliwość „przejęcia” lub „wyzwolenia” Kuby, wykorzystując jej osłabienie, co znacząco zaostrza napięcia geopolityczne wokół wyspy.
Eskalacja problemów systemu energetycznego
W poniedziałek kubańskie ministerstwo energii i górnictwa poinformowało o całkowitym odłączeniu Krajowego Systemu Elektroenergetycznego. Przyczyny są badane, a protokoły przywracające działanie sieci wdrażane.
Choć podobne komunikaty pojawiały się już wcześniej, tym razem skala zdarzenia jest bezprecedensowa. Nie chodzi o regionalne ograniczenia czy czasowe wyłączenia, lecz o niemal całkowity paraliż energetyczny kraju. System od jesieni zeszłego roku balansował na granicy wydolności, a teraz po prostu się zatrzymał
Od awarii do lawiny zdarzeń
O początku tych problemów pisaliśmy jeszcze jesienią zeszłego roku. Kolejne tygodnie przynosiły pogłębiające się niedobory mocy, rosnącą liczbę wyłączeń i coraz większe napięcia społeczne. System działał jak przeciążona konstrukcja, w której każdy kolejny element zwiększał ryzyko efektu domina. Ostatecznie wystarczył jeden impuls, by uruchomić kaskadę prowadzącą do całkowitego blackout’u. Przypomnijmy, że od czasu aresztowania Maduro na terenie Wenezueli, Kuba pozostaje odcięta od dostaw ropy, ponieważ nie pozwala na to strona amerykańska.
Energia w cieniu geopolityki
Kubański kryzys energetyczny nie jest wyłącznie problemem technicznym. To historia silnie spleciona z polityką i międzynarodowymi napięciami.
Kluczowym ciosem okazało się wstrzymanie dostaw wenezuelskiej ropy naftowej po zatrzymaniu 3 stycznia prezydenta Nicolasa Maduro przez Stany Zjednoczone. Waszyngton nie tylko ograniczył przepływ surowca, ale również zagroził sankcjami wobec państw dostarczających ropę na Kubę.
Efekt? Wyspa została odcięta od jednego z głównych źródeł paliwa. Prezydent Miguel Díaz-Canel przyznał, że od ponad trzech miesięcy Kuba nie otrzymała dostaw ropy, co w praktyce oznacza funkcjonowanie systemu energetycznego w trybie awaryjnym. Dziś jego fundamentami są energia słoneczna, gaz ziemny i przestarzałe elektrownie cieplne. To jednak za mało, by utrzymać stabilność całego kraju.
Przeczytaj także: Kuba pogrążona w ciemności – nie widać końca serii blackoutów
Dojdzie do aneksji?
W trakcie briefingu prasowego, Donald Trump przyznał wprost, że będzie miał “przyjemność przejęcia Kuby”. Prezydent oczekuje, że Kuba odda się po dobroci, by uratować społeczeństwo przed eskalacją kryzysu humanitarnego. Ewentualnie, Trump wspomniał też o “wyzwoleniu wyspy”, jeżeli sytuacja zacznie się przeciągać. O tym, na co zdecyduje się rząd USA dowiemy się zapewne w ciągu najbliższych tygodni.
Blackout to katalizator napięć społecznych
Trzeba napisać, że sytuacja na Kubie jest dramatyczna. Tak długi blackout całkowicie zmienia sposób funkcjonowania społeczeństwa. Brak energii szybko przekłada się na życie codzienne. Przestają działać wodociągi, komunikacja, systemy chłodzenia żywności i infrastruktura medyczna. W tropikalnym klimacie oznacza to nie tylko dyskomfort, lecz realne zagrożenie dla zdrowia i bezpieczeństwa mieszkańców.
Nic więc dziwnego, że napięcia społeczne zaczynają eksplodować. W ostatnich dniach tłum zaatakował biuro Komunistycznej Partii Kuby. Nagrania krążące w mediach społecznościowych pokazują ogień, kamienie i narastającą frustrację społeczeństwa.
Źródła: Fox News, Reuters










