Liberalizacja 10H nie rozwiąże wszystkich problemów. Bariery rozwoju OZE w Polsce

Eksperci sektora energetycznego są zgodni co do tego, że w celu przyspieszenia transformacji energetycznej po wybuchu wojny na Ukrainie kluczowe są regulacje oraz ich wdrożenie. Obecnie na celowniku jest ustawa odległościowa i liberalizacja 10H. Polski rynek energetyczny trawią także inne problemy, które oczami prawnika opisuje w komentarzu dla GLOBEnergia.pl Łukasz Jankowski, councel i szef praktyki energetycznej w warszawskim biurze DLA Piper. 

Zdjęcie autora: Patrycja Rapacka

Patrycja Rapacka

Analityk i redaktor w GLOBEnergia. Transformacja energetyczna, OZE, offshore wind, atom

Obecna sytuacja geopolityczna oraz wojna na Ukrainie spowodowała, że wiele krajów przyspieszyło działania na rzecz uniezależnienia się od importu surowców energetycznych z Federacji Rosyjskiej. W odpowiedzi najczęściej decydenci podejmują działania na rzecz przyspieszenia transformacji energetycznej. Polska zapowiedziała m.in. aktualizację założeń Polityki Energetycznej Polski do 2040 roku, czyli strategicznego dokumentu oraz działania na rzecz rezygnacji z rosyjskich surowców jak węgiel, gaz czy ropa naftowa. Minister Klimatu i Środowiska Anna Moskwa zapowiedziała, że Polska planuje dalszy rozwój OZE - w naszym kraju powinno być zainstalowanych 50 GW do 2030 roku. Może to być spore wyzwanie. 

W ocenie środowiska prawniczego kluczową barierą w rozwoju zielonej energii w Polsce są obecnie regulacje dotyczące budowy lądowych farm wiatrowych oraz procedury związane z przyłączeniami nowych projektów do sieci przesyłowych. Na te kwestie niedawno wskazywali prawnicy kancelarii DLA Piper. Kluczowa w tym momencie jest liberalizacja ustawy odległościowej, ale prace w praktyce zatrzymały się. Wczoraj Ministerstwo Klimatu i Środowiska zakomunikowało, że będzie kontynuować prace przejmując projekt od Ministerstwa Pracy i Rozwoju. 

- Pojawiają się głosy, także w Polsce, o możliwym powrocie do węgla, jednak naszym zdaniem jest to scenariusz całkowicie nierealny, biorąc pod uwagę cele klimatyczne i wysokie ceny uprawnień do emisji – wskazują prawnicy DLA Piper w analizie. 

Polska ma szansę w krótkim czasie skokowo zwiększyć moce wytwórcze zielonej energii, jeśli zostaną zniesione bariery blokujące rozwój farm wiatrowych i usprawnione procedury związane z przyłączeniami nowych projektów do sieci.

Ustawa odległościowa jest kluczowa, są też inne elementy do usprawnienia

Łukasz Jankowski, partner i szef praktyki energetycznej w warszawskim biurze DLA Piper, w komentarzu dla GLOBEnergia.pl wskazuje, że dziś kwestia odległości jest absolutnie kluczowa, lecz często słyszymy od zagranicznych inwestorów, że nasz proces jest dość zawiły: 

- W Polsce każdy projekt zaczyna się od dzierżawy, procesu lokalizacyjnego i decyzji środowiskowej, często tylko po to, aby ustalić, że w danej lokalizacji nie ma żadnych szans na przyłącze do sieci. Proces lokalizacyjny i decyzja środowiskowa angażują czas i koszty, z których jedynym zwrotem jest odmowa przyłączenia do sieci. Taki projekt kończy się, zanim ma szansę się naprawdę zacząć - komentuje Jankowski. 

Dodaje, że poziom zainteresowania i opłacalność inwestycji w onshore jest tak wysoka, że wszędzie tam, gdzie jest dostępna moc w sieci, znaleźliby się zarówno deweloperzy jak i finansowanie. Oznacza to, że od strony biznesowej dziś w Polsce możliwa do realizacji jest każda farma wiatrowa, którą nasi operatorzy – spółki skarbu państwa – dadzą radę przyłączyć.

- Być może dobrym rozwiązaniem byłoby odwrócenie procesu i przetargi na moce przyłączeniowe - zauważa prawnik. 

Potrzebne przejrzyste procesy administracyjne

Kolejnym czynnikiem blokującym są nieprzejrzyste procesy administracyjne.

- Tutaj znowu kłania nam się ustawa odległościowa, która np. zmieniła właściwość organu wydającego decyzję pozwolenie na budowę oraz jest – delikatnie rzecz ujmując – napisana nieprecyzyjnie. Przez ostatnie lata mieliśmy do czynienia z sytuacją, gdy decyzje o zmianie decyzji o pozwoleniu na budowę były wydawane zarówno przez starostów, jak i przez wojewodów. Do dziś tak wydane decyzje funkcjonują w obrocie - wyjaśnia Jankowski. 

Innym przykładem z ustawy odległościowej jest kwestia ustalania kręgu stron w postępowaniach o zmianę pozwoleń na budowę. Bez wdawania się w szczegóły możemy wskazać, że praktyka w tym obszarze różni się w zależności od regionu - dodaje

- Tzw. „lokalność” procesu jest w ogóle dość problematyczna. W praktyce z ciężarem postępowań administracyjnych dużych inwestycji mierzą się małe jednostki samorządowe np. gmina wydająca decyzję środowiskową. Efektem są duże rozbieżności w praktyce orzeczniczej. Jedna gmina oznaczy szczegółowo działki pod omiatanie, druga poda tylko koordynaty turbiny, w jednej decyzji wysokość wieży jest opisana w formie widełek, w drugiej jest wartością bezwzględną, w trzeciej nie ma jej w ogóle w treści decyzji - wskazuje prawnik DLA Piper. 

Co może realnie przyspieszyć wdrażanie projektów OZE w Polsce?

Odpowiedź jest prosta. Jankowski komentuje, że każde uproszczenie będzie miało tu pozytywny wpływ.

- Jednostki samorządowe powinny dostać większe uprawnienia w tym zakresie. Projekt ustawy odległościowej to krok w odpowiednim kierunku, lecz moim zdaniem, zbyt konserwatywny. Gminy powinny bez przeszkód móc ulokować OZE, uwzględniając uwarunkowania lokalne. Przydałyby się też jasne wytyczne w zakresie sposobu procedowania w postępowaniach środowiskowych - wylicza. 

- W procesie budowlanym postulowałbym dopuszczenie bardziej elastycznego projektowania. Dziś praktycznie każda zmiana parametrów technicznych wymaga zmiany decyzji. W przypadku technologii, która rozwija się tak dynamicznie, zmiany – oczywiście w rozsądnym zakresie – powinny być z góry przewidziane i dopuszczone - wyjaśnia komentator GLOBEnergia.pl

Oczywiście nie unikniemy tutaj tematu przyłączeń - zauważa. Wyjaśnia, że operatorom nie zależy na przyłączaniu OZE, bo nie widzą w tym swojego interesu. Odnawialne źródła energii oznaczają dla nich koszty, konieczność rozbudowy oraz skomplikowane zarządzanie siecią. Bez zmian w tym zakresie trudno będzie mówić o przyśpieszaniu. Na pewno jest przestrzeń na bardziej liberalne podejście do przyłączeń, ale do prawdziwego przyspieszenia rozwoju takich źródeł energii potrzebujemy rozwoju trzech rzeczy: sieci, sieci i jeszcze raz sieci - podkreśla prawnik. 

Zobacz również