Lidl w Niemczech kusi tanim ładowaniem elektryka. Dlaczego w Polsce jest znacznie drożej?

Lidl w Niemczech pokazuje, że ładowanie auta przy sklepie może być czymś więcej niż dodatkiem do parkingu. Promocyjna cena 0,27 euro/kWh wygląda bardzo atrakcyjnie także z polskiej perspektywy. Cóż, zawsze można podjechać na ładowanie do naszych zachodnich sąsiadów, jeżeli mamy niedaleko. A dlaczego Lidl w Polsce nie proponuje takich promocji? Wyjaśniamy.

- Promocja Lidla obowiązuje w Niemczech i dotyczy ładowania DC. Użytkownicy Lidl Plus z aktywnym Lidl Pay mogą ładować auta za 0,27 euro/kWh.
- Różnica między Polską a Niemcami jest nadal bardzo duża. W Niemczech jest ok. 6,7 razy więcej osobowych BEV na 1000 mieszkańców niż w Polsce.
- Tanie ładowanie przy sklepie to element walki o klienta. W Polsce podobne promocje mogą pojawić się szerzej dopiero wtedy, gdy rynek aut elektrycznych mocniej urośnie.
Lidl kusi tanim ładowaniem. Jest haczyk: trzeba jechać do Niemiec
W czerwcu niemiecki Lidl uruchomił promocję, która z polskiej perspektywy wygląda wyjątkowo atrakcyjnie. Użytkownicy aplikacji Lidl Plus, którzy aktywują płatność Lidl Pay, mogą ładować samochody elektryczne prądem stałym za 0,27 euro/kWh, czyli ok. 1,18 zł/kWh. Standardowa stawka wynosi 0,44 euro/kWh, a więc ok. 1,93 zł/kWh. Co ważne, cena promocyjna nie zależy od mocy ładowarki i obejmuje także szybkie punkty DC. W Polsce te ceny wynoszą ok. 2,40-2,75 zł/kWh, czyli zdecydowanie więcej.
Brzmi jak oferta, która mogłaby rozgrzać polskich kierowców elektryków. Problem w tym, że promocja obowiązuje w Niemczech. I to nie jest przypadek. Lidl nie robi u nas podobnych akcji najpewniej dlatego, że polski rynek samochodów elektrycznych jest wciąż znacznie mniejszy niż niemiecki. Dla sieci handlowej taka promocja ma sens wtedy, gdy przy ładowarkach pojawia się odpowiednio duża grupa klientów. W Niemczech już jest. W Polsce dopiero rośnie i dlatego w Polsce nie ma takich promocji. A dlaczego jest drożej ogólnie? Najbardziej prawdopodobnym powodem jest różnica w cenie energii elektrycznej, która w Polsce jest jedną z najdroższych w Europie. To wynika oczywiście z miksu energetycznego, który w dalszym ciągu głównie opiera się na węglu.

Różnica jest duża
Według danych PZPM i PSNM na koniec kwietnia 2026 r. po polskich drogach jeździły 273 122 osobowe samochody z napędem elektrycznym. W pełni elektrycznych aut osobowych BEV było 135 413 sztuk, a hybryd plug-in 137 709 sztuk. Jeżeli doliczyć także pojazdy użytkowe BEV, liczba w pełni elektrycznych samochodów w Polsce wynosiła 147 596 sztuk.
Przy ludności Polski na poziomie ok. 37 mln daje to ok. 3,6 osobowego BEV na 1000 mieszkańców. Jeśli doliczyć BEV osobowe i użytkowe, wychodzi ok. 4 pojazdy na 1000 mieszkańców.
W Niemczech skala jest zupełnie inna. EAFO, powołując się na dane KBA, podaje 2 034 260 osobowych samochodów BEV na 1 stycznia 2026 r. Przy populacji ok. 83,5 mln mieszkańców oznacza to ok. 24,4 osobowego BEV na 1000 mieszkańców. W efekcie w Niemczech jest ok. 6,7 razy więcej osobowych elektryków BEV na 1000 mieszkańców niż w Polsce.
Promocja ma sens tam, gdzie jest klient
Tanie ładowanie przy sklepie nie jest tylko gestem wobec kierowców. To element strategii lojalnościowej. Klient podjeżdża pod market, podłącza samochód, płaci przez aplikację, a w czasie ładowania może zrobić zakupy. Lidl zyskuje ruch, dane, powtarzalność wizyt i dodatkowy powód, żeby klient wybrał właśnie jego parking.
W Niemczech przy ponad 2 mln osobowych BEV taki mechanizm ma już masowy sens. W Polsce sieć ładowania przy sklepach może być ważnym dodatkiem, ale grupa potencjalnych użytkowników jest nadal dużo mniejsza. Dlatego podobna promocja u nas byłaby dziś bardziej wizerunkowym eksperymentem niż narzędziem realnej walki o dużą grupę klientów.
Polska może dojść do tego etapu
To nie znaczy, że takich promocji w Polsce nie będzie. Raczej przeciwnie: gdy samochodów elektrycznych będzie więcej, markety zaczną mocniej walczyć także ceną energii. Ładowarka przy sklepie przestanie być tylko dodatkiem do parkingu, a stanie się usługą przyciągającą konkretnych klientów. Na razie jednak niemiecki Lidl pokazuje, jak może wyglądać kolejny etap rynku. Tanie ładowanie zaczyna działać tam, gdzie elektromobilność przestała być niszą. W Polsce musimy jeszcze poczekać, aż liczba kierowców BEV będzie na tyle duża, by podobne akcje naprawdę się opłacały.
Źródła: Lidl Deutschland, PZPM, PSNM, EAFO, KBA, Destatis, GUS.
Zdjęcie główne: newspix.pl / fot. Przemysław Gryń.











