Morska energetyka wiatrowa (w skrócie MEW, dalej także offshore wind) ma się stać znaczącym źródłem zielonej energii w kolejnych dekadach. Aktualną sytuację dla redakcji GLOBEnergia komentuje Janusz Gajowiecki - prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej.

Z projektu Polityki Energetycznej Polski do 2040 r. wynika, że we wskazanej perspektywie w polskiej strefie Bałtyku stanie ok. 10,3 tys. MW takich mocy. Rozwój MEW stanowi więc część rządowego planu transformacji energetycznej naszego kraju.

Na jakim etapie jest rozwój morskiej energetyki wiatrowej w Polsce?

Obecnie kilka firm (zarówno polskich jak i zagranicznych) jest zaangażowanych w rozwijanie projektów morskich farm wiatrowych. Pierwsze pozwolenia na wzniesienie i użytkowanie sztucznych wysp, na których w przyszłości staną morskie wiatraki zostały wydane w 2011 r., a trzy lata później podpisano pierwszą umowę przyłączeniową dla projektu offshore wind.

Do niedawna takie połączenia miały tylko projekty Polenergii i PGE o łącznej mocy 2,2 tys. MW. Jednak ostatnio polski operator systemu przesyłowego, Polskie Sieci Elektroenergetyczne, wydał warunki przyłączenia do sieci dla kolejnych projektów farm morskich. Obecnie łączna moc projektów z wydanymi warunkami przyłączenia wynosi ok. 7,1 tys. MW.

To milowy krok w kierunku wykorzystania energetycznego potencjału Morza Bałtyckiego. Jednak morska energetyka wiatrowa nie zacznie się rozwijać w Polsce dopóki nie zostaną stworzone stabilne ramy prawne.

Potrzebne wsparcie morskiej energetyki wiatrowej!

O ile energetyka wiatrowa na lądzie jest już technologią na tyle dojrzałą, by na warunkach rynkowych konkurować z technologiami produkcji energii z paliw kopalnych, to morska energetyka wiatrowa nadal potrzebuje subsydiów.

Zarówno Parlamentarny Zespół ds. Morskiej Energetyki Wiatrowej pod przewodnictwem posła Zbigniewa Gryglasa jak i Ministerstwo Energii zaczęły pracę nad ustawą dla MEW. Jej celem jest zarówno wypracowanie optymalnego dla polskich warunków systemu wsparcia dla tej technologii, jak również uzupełnienie luk w istniejących aktach ustawodawczych, które w momencie tworzenia nie uwzględniały takiej technologii produkcji energii.

6 tys. MW do 2030 r. z offshoru?

Niezależnie od prac legislacyjnych konieczne jest nowe podejście do planu zagospodarowania obszarów morskich. Ten proponowany obecnie przez Ministerstwo Gospodarki Morskiej i Żeglugi Śródlądowej uwzględnia aktualne status quo np. wiernie odwzorowuje obszary przeznaczone pod wydobycie węglowodorów, które choć są blokowane wieloletnimi koncesjami mogą nigdy nie zostać wykorzystane do tego celu.

Ten potencjał należałoby uwolnić na nowo rysując obszary, gdzie mogłyby stanąć wiatraki morskie. PSEW widzi możliwość rozwijania tego potencjału do 6 tys. MW w perspektywie 2030 r., a docelowo – nawet do 12-14 tys. MW.

Kiedy pierwsza elektrownia wiatrowa na morzu?

Z deklaracji firm zaangażowanych wynika, że pierwszą energię z Bałtyku moglibyśmy odebrać w połowie przyszłej dekady.

Rozwój energetyki morskiej na Bałtyku jest szansa dla rodzimej gospodarki. Zostanie ona zasilona kolejną porcją czystej energii, co będzie miało coraz większe znaczenie dla polskich eksporterów w kontekście planów znakowania towarów pod względem tzw. śladu węglowego (tj. przy użyciu jakiego rodzaju energii zostały wyprodukowane).

Zyska też polski przemysł, który już dostarcza rozwiązania dla projektów morskich farm rozwijanych za graniczą. Już dziś mamy około 100 przedsiębiorstw gotowych dostarczyć komponenty o wartości 40-50 procent całej inwestycji. W przyszłości będzie to wynosić nawet 80-90 procent. Jednak polski przemysł musi się przygotować, aby osiągnąć taki poziom w tzw. lokalnym łańcuchu dostaw.

Janusz Gajowiecki

Prezes Polskiego Stowarzyszenia Energetyki Wiatrowej