Magazyny energii, które mogłyby zasilić całą Polskę? Imponujące inwestycje w Kalifornii

Prawie 17 GW mocy w bateryjnych magazynach energii – tyle Kalifornia zgromadziła w swoim systemie do końca 2025 roku. To skala, którą można porównać ze znaczną częścią bieżącego zapotrzebowania Polski na moc, choć od razu zaznaczmy, że baterie nie działają jak klasyczna elektrownia przez całą dobę. Jak wygląda skala inwestycji w Kalifornii i jak dokładnie wypadamy na ich tle? Szczegóły poznasz w tym materiale.

Prawie 17 GW mocy w bateryjnych magazynach energii – tyle Kalifornia zgromadziła w swoim systemie do końca 2025 roku. To skala, którą można porównać ze znaczną częścią bieżącego zapotrzebowania Polski na moc, choć od razu zaznaczmy, że baterie nie działają jak klasyczna elektrownia przez całą dobę. Jak wygląda skala inwestycji w Kalifornii i jak dokładnie wypadamy na ich tle? Szczegóły poznasz w tym materiale.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA
Prawie 17 GW mocy w bateryjnych magazynach energii – tyle Kalifornia zgromadziła w swoim systemie do końca 2025 roku. To skala, którą można porównać ze znaczną częścią bieżącego zapotrzebowania Polski na moc, choć od razu zaznaczmy, że baterie nie działają jak klasyczna elektrownia przez całą dobę. Jak wygląda skala inwestycji w Kalifornii i jak dokładnie wypadamy na ich tle? Szczegóły poznasz w tym materiale.
  • Kalifornia zwiększyła moc bateryjnych magazynów energii z 771 MW w 2019 roku do prawie 17 GW pod koniec 2025 roku. To wzrost o ponad 2100% w zaledwie kilka lat.
  • W praktyce taka moc odpowiada dużej części zapotrzebowania Polski, choć trzeba pamiętać, że magazyn energii nie jest źródłem pracującym bez ograniczeń czasowych. Jego siła polega na przesuwaniu energii z godzin nadprodukcji do godzin szczytu.
  • Dla systemów z dużą ilością fotowoltaiki to kluczowa lekcja. Bez magazynów rosną ograniczenia OZE, wahania cen i problemy z wieczornym szczytem, a z magazynami energia ze słońca może realnie pracować wtedy, gdy system najbardziej jej potrzebuje.

Kalifornia pokazuje, po co systemowi są wielkie magazyny energii

Kalifornia to nie tylko słoneczny stan z Doliną Krzemową i Hollywood. To gospodarka większa niż większość państw świata. Według danych przywoływanych przez administrację stanową PKB Kalifornii wyniosło w 2024 roku około 4,1 bln dolarów, co dało jej pozycję czwartej gospodarki świata – za USA, Chinami i Niemcami, a przed Japonią. Dla porównania PKB Polski w 2024 roku wyniosło według Banku Światowego około 918 mld dolarów. Kalifornia jest więc pod tym względem około 4,5 razy większa od Polski.

To ważne, bo mówimy o systemie elektroenergetycznym obsługującym ogromną gospodarkę: technologie, przemysł, logistykę, rolnictwo, usługi cyfrowe i miliony odbiorców. W takim miejscu przerwy w dostawach energii i niestabilność cen nie są abstrakcyjnym problemem, tylko ryzykiem dla całych łańcuchów gospodarczych.

Baterie weszły do codziennej pracy systemu

Kalifornia przez lata była przykładem problemu, który czeka wiele systemów z dużą ilością fotowoltaiki. W południe energii ze słońca bywa bardzo dużo, a wieczorem – gdy ludzie wracają do domów, rośnie pobór prądu, a produkcja PV szybko spada. To klasyczna „duck curve”, czyli coraz głębsza dolina zapotrzebowania netto w dzień i stromy wzrost wieczorem.

Jeszcze kilka lat temu magazyny energii traktowano głównie jako technologię przyszłości. W Kalifornii stały się elementem bieżącej pracy sieci. Stan miał 771 MW magazynów bateryjnych w 2019 roku, a pod koniec 2025 roku już prawie 17 GW dostępnej mocy. To wzrost o ponad 2100%.

Źródło: gov.ca.cov

Polska vs. Kalifornia 

A jak my wypadamy na tym tle? Urząd Regulacji Energetyki wskazuje, że średnie zapotrzebowanie na moc w Polsce waha się w zależności od pory roku, dnia i pogody, jednak zazwyczaj kształtuje się na poziomie około 18-24 GW. Czyli – biorąc pod uwagę, że od wspomnianego pojawiły się nowe magazyny, choć nie ma jeszcze statystyk, to można powiedzieć, że magazyny w Kalifornii teoretycznie mogłyby zasilić Polskę… 

I kolejna ciekawostka. Rekordowe zapotrzebowanie Krajowego Systemu Elektroenergetycznego odnotowano 3 lutego 2026 roku o godz. 9:30. Wyniosło ono 27,7 GW netto, czyli 29,3 GW brutto. Sama moc bateryjnych magazynów energii w Kalifornii odpowiada więc ponad połowie historycznego szczytu zapotrzebowania w Polsce. Oczywiście magazyn nie jest elektrownią pracującą bez końca, ale takie porównanie dobrze pokazuje skalę inwestycji oraz różnicę między poziomem rozwoju rynku magazynów energii w Kalifornii i w Polsce.

Mniej strat z OZE, większa elastyczność

W praktyce baterie ładują się w godzinach wysokiej produkcji solarnej, a oddają energię wieczorem. CAISO, czyli operator głównej kalifornijskiej sieci, wskazuje, że magazyny ograniczają skrajne wahania cen: zwiększają pobór wtedy, gdy energii z OZE jest dużo i jest tania, a oddają ją w godzinach szczytu.

To szczególnie ważne, bo Kalifornia coraz częściej musi ograniczać produkcję z OZE, gdy podaż przewyższa popyt i możliwości przesyłu. Magazyn energii nie rozwiązuje wszystkich ograniczeń sieciowych, ale pozwala przesunąć część produkcji z południa na wieczór. Im więcej OZE w systemie, tym bardziej magazyny energii przechodzą z kategorii dodatku do kategorii infrastruktury krytycznej.

Źródła: California Governor’s Office, California Energy Commission, CAISO, PSE, Bank Światowy.

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA