Magazyny energii – opodatkowanie, pozwolenia i ceny. Co jeszcze jest do zrobienia?

Magazynowanie energii to obecnie gorący temat. Jest również stosunkowo nowy – ciągle trwa tworzenie i dostosowywanie przepisów i kryteriów do jego potrzeb. Niejednoznaczne są na przykład zasady opodatkowania magazynów energii.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Podziel się

Wątpliwości specjalistów budzą też zapisy prawa budowlanego i energetycznego. Rozwój rynku wymaga jasnych i stabilnych przepisów, a magazynowanie energii prawdopodobnie odegra kluczową rolę w transformacji energetycznej. O to, jak powinno zmieniać się podejście do tych urządzeń, zapytaliśmy eksperta ze stowarzyszenia PIME.

  • W celu wykorzystania potencjału magazynów energii wskazane są pewne zmiany w systemie prawnym i podatkowym.
  • Potrzebujemy certyfikacji magazynów, żeby na rynek nie trafiały urządzenia i systemy niskiej jakości.
  • Wraz z rozwojem technologii magazynowania energii na rynku pojawią się nowe możliwości.

Obecnie powstają przepisy i programy, które mają wspierać rozwój magazynowania energii. Jak zawsze w początkowej fazie rozwoju prawa i rozpowszechniania technologii, panują różne opinie, a wprowadzane zasady są konfrontowane ze zdaniem specjalistów. Zmienia się również świadomość społeczna. Opisaliśmy w skrócie kilka tematów, na które obecnie dyskutuje się w branży.

Prawo budowlane

Niedawno pisaliśmy o planowanej nowelizacji prawa budowlanego, która przewiduje, że magazyny energii do pojemności 20 kWh będzie można montować bez zgłoszenia. Zdaniem wielu ekspertów takie przepisy są niewystarczające i pozostają w tyle za możliwościami technicznymi i potrzebami użytkowników. Krzysztof Kochanowski z PIME opowiedział nam o uwagach, jakie organizacja zgłosiła do nowelizacji ustawy, głównie dla dużych, przemysłowych magazynów energii. 

W opinii PIME wymóg pozwolenia dla instalacji magazynowania energii od 20 kW to absurdalny zapis, który znacząco utrudni realizację inwestycji, a beneficjentów wszelkich systemów wsparcia np. ze środków NFOŚiGW skutecznie może zniechęcić do korzystania z tych środków. Przypomnę, że wprowadzenie obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę dla tak małych urządzeń będzie generowało też konieczność umieszczania tych inwestycji w MPZP. W efekcie spodziewamy się na rynku wzrostu zapotrzebowania na agregaty dieslowskie do 50kW, na które nie trzeba zgłoszenia ani pozwolenia na budowę. W opinii PIME wyłączone z pozwolenia na budowę powinny być instalacje magazynowania energii do mocy przyłączeniowej do 1MW.”  

Taka moc magazynów daje możliwość na przykład instalacji fotowoltaicznej o mocy 150 kW (z których został zdjęty obowiązek uzyskania pozwolenia na budowę) zgromadzić w magazynie energii produkcję z całego dnia i wykorzystać ją poza okresem produkcyjnym tej instalacji.

Obiekcje PIME dotyczą również konieczności uzyskania pozwolenia na budowę dla niektórych typów magazynów. 

Nie ma sensu wprowadzania obowiązku pozwolenia na budowę dla instalacji magazynowania energii, które na stałe nie są związane z gruntem i nie mają fundamentów, bądź nie są w trwałej zabudowie budynkowej. Obowiązkiem pozwolenia na budowę powinny być objęte instalacje o mocy powyżej 1MW, gdy przekraczają powierzchnie 35 mkw i są usadowione na stałe na fundamencie. Mam nadzieję, że to w tym kierunku pójdą te zmiany” – mówi ekspert. Zdjęcie obowiązku uzyskania pozwolenia na budowę z takich dużych instalacji, pozwoliłyby odbiorcom przemysłowym na optymalizację kosztów energii.

Niejasne zasady opodatkowania

Jednym z problemów dotyczących dużych magazynów energii są niejasności w kryteriach podatkowych. W związku z tym istnieje ryzyko, że magazyn energii zostanie uznany w całości jako budowla, co zmusza inwestora do zapłaty podatku od nieruchomości, a to  stanowi dodatkowe duże koszty. 

„Jeżeli magazyn zostanie uznany za budowlę, to inwestor będzie musiał zapłacić podatek od nieruchomości. Wartość takiego podatku to 2% wartości” – komentuje Krzysztof Kochanowski. 

W przypadkach większości dużych magazynów, budowanych w kontenerach, których wartość wyraża się w milionach złotych, podatek od wartości takiego kontenera będzie bardzo wysoki. 

Takie dodatkowe koszty  mogą skutecznie zniechęcić inwestorów lub spowolnić rozwój sektora, co w obecnej sytuacji systemu energetycznego nie jest korzystne.

Potrzebna certyfikacja

Niestety, nie każdy użytkownik magazynu energii jest z niego zadowolony. Zdarza się, że urządzenie słabej jakości, lub mające źle dobrany system informatyczny do zarządzania bateriami (BMS i EMS) może nie działać tak, jak powinno. Przykład takiej sytuacji podaje Krzysztof Kochanowski z PIME:

Dostawaliśmy od odbiorców końcowych takie sygnały, że jakiś dostawca magazynu energii dostarczył magazyn z uproszczonym BMS (ang. Battery Management System – system zarządzania baterią), który nie spowodował automatycznego przełączenia się na pracę z sieci, więc dochodziło do całkowitego rozładowania baterii. Prosument był zaskoczony, że bateria jest całkowicie rozładowana” – mówi ekspert i dodaje, że takie przypadki mogą się zdarzać i wynikają często z braku procedur oceniających, czy na rynek trafia dobrej jakości urządzenie. 

Rozwiązaniem tymczasowym może być na przykład wprowadzenie dla magazynów energii listy, na której (jak na liście ZUM) znalazłyby się rekomendowane urządzenia. PIME pracuje nad innym rozwiązaniem, które, jak mówi Krzysztof Kochanowski, powinno być rozwiązaniem docelowym.

Celem jest wprowadzenie obowiązkowej certyfikacji i homologacji instalacji magazynowania energii. Taka certyfikacja już jest w kilku krajach europejskich, na przykład w Niemczech. Tam jest dobrowolna, nie musi być nakazu prawnego. Jednak ubezpieczyciel nie ubezpieczy instalacji, jeżeli ona nie przejdzie procesu certyfikacji” – mówi ekspert. Jego zdaniem jednak w Polsce certyfikacja urządzeń powinna być obowiązkowa i określona przez odpowiednie regulacje.

Należy też pamiętać, że bateria, która jest źle wykorzystana i eksploatowana, może zagrażać bezpieczeństwu użytkowników tych obiektów. Dlatego ważne jest nie tylko samo urządzenie, ale również odpowiednia instalacja i zabezpieczenie magazynu energii w miejscu jego pracy. Za tą część odpowiedzialni są instalatorzy.

Trzeba mieć to na uwadze, żeby dobierać sprawdzonych dostawców i korzystać z instalatorów, którzy mają uprawnienia elektryczne do instalowania magazynów energii. Obecnie takie uprawnienia nie są jeszcze obowiązkowe. My jako PIME pracujemy nad porozumieniem z SEP (Stowarzyszenie Elektryków Polskich), żeby uruchomić szkolenia dla instalatorów magazynów energii pod kątem nabywania przez nich uprawnień do instalacji magazynów energii” – mówi Krzysztof Kochanowski.  

Rozwój się nie zatrzymuje

Należy się spodziewać, że rozwój technologii magazynów energii nie zatrzyma się w najbliższym czasie, a takie urządzenia będą coraz częściej spotykane – zarówno w małej, domowej skali, jak również zawodowe i przemysłowe. Obecnie na rynku technologii bateryjnych zdecydowanie dominują magazyny litowo-jonowe. Wśród nich najpopularniejszą technologią są ogniwa litowo-żelazowo-fosforanowe (LFP). Prawdopodobnie w niedalekiej przyszłości można spodziewać się innych rozwiązań.

Powoli, wraz ze zwiększającym się zapotrzebowaniem na magazyny energii pojawiają się na rynku inne technologie. W szczególności chciałbym powiedzieć o technologii, którą w tym lub w przyszłym roku zobaczymy już na naszym rynku w Polsce i będzie to bardzo ciekawa alternatywa dla technologii litowo-jonowych. Mówię tutaj o bateriach sodowo-jonowych” – tłumaczy Krzysztof Kochanowski z PIME.

Baterie sodowo-jonowe zamiast litu wykorzystują sód. Wiąże się to z jednym zasadniczym problemem: osiągają mniejszą gęstość energii niż technologia litowo-jonowa. Oznacza to, że bateria o takiej samej masie będzie mogła zmagazynować mniej energii. Baterie sodowo-litowe mają jednak jedną zasadniczą zaletę: cenę.

Będą o 30-40% tańsze od baterii LFP, które w rodzinie baterii litowo-jonowych są najtańsze. Mają oczywiście mniejszą cykliczność, ale są bardziej bezpieczne i nie są uzależnione od wpływu cen na giełdach metali ziem rzadkich” – mówi Krzysztof Kochanowski. 

Rynek magazynowania energii, który obecnie formuje się w Polsce, będzie więc prawdopodobnie rósł i się rozwijał. Zarówno pod względem ilości wykorzystywanych magazynów, jak i rodzaju wykorzystywanej technologii. 

Zdaniem Krzysztofa Kochanowskiego magazyny energii elektrycznej i magazyny ciepła będą decydowały o wzroście inwestycji w OZE, stabilizacji pracy systemu elektroenergetycznego i dekarbonizacji gospodarki. 

Polska potrzebuje dedykowanej Strategii magazynowania energii. Tylko technologie magazynowania energii są w stanie uzupełnić w szybkim tempie brakujące moce w systemie elektroenergetycznym powstałe po sukcesywnym wycofywaniu z użycia elektrowni węglowych. Ostatnie aukcje na rynku mocy pokazały, że inwestorzy są w stanie w szybkim tempie wybudować duże moce w magazynach energii. Z kolei magazyny ciepła zapewnią systemowi elektroenergetycznemu możliwość sezonowego bilansowania OZE i skuteczną dekarbonizację sektora ciepłowniczego. Dlatego tak ważne jest wyeksponowanie roli magazynowania energii w transformacji energetycznej kraju i wdrożenie skutecznych regulacji rynkowych umożliwiających inwestycje. A mam tutaj na myśli m.in. zarówno wdrożenie nowelizacji rynku mocy promującego budowę magazynów energii, jak też wdrożenie rynku usług elastyczności kontraktowanych przez OSD czy też zwolnienia podatkowe dla odbiorców energii inwestujących w magazyny energii” – podsumowuje Kochanowski.  

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia