Magazyny gazu wyczerpią się do końca lutego? Najczarniejszy scenariusz dla Europy

Zakończyła się coroczna konserwacja gazociągu Nord Streamu. Podczas 10-dniowego serwisu przepływ gazu spadł do zera. Wówczas panowało przypuszczenie, że Rosja nie wznowi dostaw po zakończeniu prac konserwacyjnych. Przepływy jednak zostały wznowione 21 lipca, niemniej pozostało ryzyko, że w zimie nie wystarczy gazu w Europie. Jaka jest na to szansa? 

Zdjęcie autora: Michał Jakubiec
Zdjęcie autora: Michał Jakubiec

Michał Jakubiec

Redaktor GLOBENERGIA

Podziel się

Gaz ziemny gazociągiem Nord Stream przepływa w tempie 63 milionów m3 na dzień. Odpowiada to wielkości przesyłu sprzed konserwacji, czyli na poziomie 40% przepustowości. Stabilne dostawy gazu z Rosji nie są jednak zagwarantowane. Dalsze zakłócenia przesyłu są bardzo prawdopodobne. Takimi działaniami Rosja stara się wywrzeć polityczną i gospodarczą presję na Europę, która sprzeciwia się rosyjskiej agresji na Ukrainę. 

Co czeka Europę?

Rządy europejskie są świadome ryzyka. Zaczęto ponownie oceniać procedury bezpieczeństwa dostaw. Państwa zachęcają do podejmowania takich działań jak: oszczędzanie gazu, przywracanie zdolności produkcyjnych węgla i zachęcanie do zakupu dodatkowych ilości gazu na potrzeby magazynowania. 

“Według mnie rynki dyskontują ostatnią decyzję, którą podjęli ministrowie energii o dobrowolnym ograniczeniu gazu. To jest sygnał dla rynków, że spodziewamy się kryzysu na rynku gazu” - komentuje Bogdan Szymański, GLOBENERGIA. 

Już teraz na Towarowej Giełdzie Energiii (TGE) ceny gazu kontraktowanego terminowo są rekordowo wysokie i wynoszą ponad 800 zł za megawatogodzinę.

Ceny kontraktów GAS BASE Y23.
Źródło: Towarowa Giełda Energii (TGE).

Firma badawczo-konsultingowa, Wood Mackenzie (WoodMac), prognozuje dwa możliwe scenariusze dla Europy w kontekście nadchodzącej zimy. Zaznacza również, że ten najbardziej prawdopodobny znajduje się gdzieś pośrodku. 

Przepływy Nord Stream na poziomie 40%

Pierwszy scenariusz jest bardziej optymistyczny. Zakłada, że Nord Stream będzie działał z obecną wydajnością. Jeśli przepływy przez Nord Stream utrzymają się na poziomie 40% zdolności przesyłowej do końca roku, a przepływy innymi gazociągami pozostaną na obecnym poziomie, to Europa będzie w stanie uzupełnić zapasy do ponad 80% na początku zimy.

Prognozowania WoodMac zakładają, że zapotrzebowanie na gaz będzie o 12% niższe niż w poprzednich latach ze względu na wysokie ceny i środki łagodzące popyt. W tym wypadku Europa będzie w stanie przetrwać zimę z komfortowym poziomem zapasów. 

Według WoodMac, niezbędna objętość zmagazynowanego gazu, aby zapewnić bezpieczeństwo musi wynosić 10 miliardów m3 wraz z końcem lutego. To minimum zapewniające prawidłowe funkcjonowanie magazynów. 

Wyłączenie Nord Streamu z eksploatacji

Drugi scenariusz zakłada, że przepływ gazociągiem Nord Stream zostanie zmniejszony do zera, ale będzie kontynuowany przesył innymi trasami z Rosji. Jeśli do końca lipca Nord Stream przestanie działać, Europa będzie mogła uzupełnić swoje magazyny do początku zimy w zaledwie 70-75%. Państwa Europy zakończyłyby sezon grzewczy z około 10 miliardami m3 gazu w magazynach, co stwarzałoby znaczne ryzyko ograniczenia popytu.

Największym zagrożeniem będzie mroźna zima. Jeśli taka będzie, to istnieje duże ryzyko, że magazyny gazu wyczerpią się do końca lutego. Wówczas Europa zostanie zmuszona do ograniczenia popytu nawet do 20 miliardów m3

Co zrobi Rosja?

Eksperci WoodMac uważają, że przepływy Nord Streamu raczej nie utrzymają się stale na poziomie 40%, a prawdopodobnie będą niższe. Jest to jedno z narzędzi Rosji do wywierania presji na Europę. W ten sposób Rosja dalej będzie generować przychody ze sprzedaży  gazu i zniechęcać do jego racjonowania i magazynowania. 

Najbardziej narażone są: Niemcy, Austria oraz znaczna część państw Europy Środkowej i Wschodniej. Są to kraje w dużym stopniu uzależnione od rosyjskiego gazu. 

“Europa może znaleźć się w świecie bez rosyjskiego gazu szybciej niż się spodziewamy” - przestrzegają analitycy WoodMac.

Czy Polsce wystarczy gazu?

Według Bogdana Szymańskiego, Polska powinna być bezpieczna pod kątem gazu. Problem może się pojawić w przypadku, gdy kryzys gazowy dotknie któregoś z polskich sąsiadów. Wtedy pośrednio uderzy również w Polskę z uwagi na to, że systemy gazowe, jak i elektryczne są połączone. Jak to się może stać?

W Zachodniej Europie dużą część energii elektrycznej produkuje się z gazu ziemnego. Ograniczenie dostaw gazu bezpośrednio przełoży się na rynki energii elektrycznej w Europie, a więc także na rynek Polski. 

Źródło: Wood Mackenzie, GLOBENERGIA.

Zobacz również