Anna Będkowska: Panie Aleksandrze, prowadzi Pan firmę instalacyjną już 15 lat. Pamięta Pan swoją pierwszą inwestycję?

Aleksander Juraszek: Oczywiście, ponieważ pierwszą pompę ciepła zainstalowałem w swoim własnym domu. Był to rok 2008. Ta pompa pracuje u mnie do dzisiaj. Ciekawostką może być to, że była to pierwsza gruntowa pompa ciepła Vaillant w Polsce.

A.B.: Zaczynał Pan instalować pompy ciepła, kiedy cała Polska wywoziła węgiel z kopalni i zapełniała nim kotłownie. Skąd u Pana taki pomysł, żeby zacząć instalować kolektory, a później pompy ciepła?

A.J.: Wszystko zaczęło się w momencie, kiedy budowałem własny dom. Zastanawiałem się, czym go ogrzać. Już wtedy współpracowałem z firmą Vaillant. Firma wprowadziła wtedy na rynek właśnie gruntowe pompy ciepła. Pojechałem na szkolenie autoryzacyjne na te produkty do Krakowa, zobaczyłem pompę ciepła. Stwierdziłem, że skoro to grzeje w Niemczech i nie tylko, a markę Vaillant znałem i jej ufałem, to czemu niby miałaby się u mnie nie sprawdzić. I wszystko zaczęło się od własnej pompy, którą zamontowałem w swoim domu.

Byłem zadowolony z pracy tego urządzenia. Zaczęli pojawiać się potencjalni klienci, którzy przyjeżdżali do domu i oglądali cały system. Zainteresowani odwiedzali mnie w czasie mrozów. Sprawdzali, czy grzeje, czy nie grzeje. Kolejne inwestycje, które miałem przyjemność wykonywać, nie były wynikiem reklamy, marketingu. Były to inwestycje z polecenia.

Realizacja firmy Instalex

A.B.: Co Pana przekonało, żeby u siebie zainstalować pompę ciepła?

A.J.: W miejscu, gdzie budowałem dom, nie było sieci gazowej. Miałem do wyboru kocioł stałopalny albo butlę z gazem. Żadne z tych rozwiązań mnie nie zadowalało. Szukałem i znalazłem – padło na pompę ciepła. Nie było trudno mnie przekonać – poznałem technologię i uwierzyłem, a właściwie zrozumiałem, że takie urządzenie rzeczywiście może działać.

A.B.: Pierwszą pompę zainstalował Pan u siebie, a potem zadziałała u Pana poczta pantoflowa. Co przekonywało Pana pierwszych klientów do pomp ciepła?

A.J.: Wbrew pozorom nie cała Polska jest zgazyfikowana. Mało tego, kilkanaście lat temu około połowa Polski nie miała dostępu do sieci gazowej. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że stosunkowo łatwo było te pompy rozpropagować. Ludzie szukali nowych rozwiązań. Nawet już w 2008 roku pokazały się pierwsze publikacje, artykuły na ten temat.

Ja zawsze powtarzałem klientom, że skoro takie urządzenie działa np. w Skandynawii, to w Polsce to też musi działać. Tak jak mówiłem na początku – zaczęło się od znajomych, których gościłem – dziwnym zbiegiem okoliczności w czasie większych mrozów (śmiech).

W moim przypadku sprawdziła się stara prawda, że najlepszą reklamą jest referencja i polecenie. Zresztą do dzisiaj moja firma tak właśnie funkcjonuje – zdecydowana większość nowych klientów trafia do mnie z polecenia.

A.B.: A czy klientów nie przerażały koszty inwestycyjne? Czy coś się zmieniło, czy jest jakaś różnica w tym, jak ludzie podchodzą do wydatków na pompę ciepła teraz a 13 lat temu?

A.J.: Nie ukrywam, że montowałem wtedy pompy ciepła ludziom, którzy mieli pieniądze. To naturalne – w nowości i drogie systemy inwestują początkowo ludzie, którzy są majętni. Dziś już to jest na tyle powszechne, że ludzie, gdy biorą kredyt i budują dom, to wyposażają go w pompę ciepła. Kalkulują to, bo świadomość ludzi jest coraz większa.

Na początku – oczywiste, że trzeba było znaleźć kogoś odważnego. Ja też nie od razu zaczynałem od kompleksowej oferty. Chociaż na początku odwierty robili mi podwykonawcy, to czułem wewnętrznie, że prędzej czy później sami będziemy to robić. Miałem przeczucie, że to się musi rozkręcić.

A.B.: Jest Pan wierny gruntowym pompom ciepła?

A.J.: Zawsze będę preferował gruntowe pompy ciepła ze względu na ich żywotność, niezawodność i ekonomikę. Montujemy powietrzne pompy ciepła, jednak ja jestem bardziej przekonany do pomp gruntowych. Mam klientów, którzy przychodzą z zapytaniem o powietrzną pompę ciepła, ale i tak połowa wychodzi ode mnie z gruntową.

A.B.: Z jakimi problemami albo jakimi sprawami dzwonią do Pana starzy klienci?

A.J.: Nie wymieniłem żadnej sprężarki w urządzeniach montowanych przeze mnie. Przez te wszystkie lata nie wymieniłem żadnego zaworu rozprężnego. To mówi samo za siebie. Drobne awarie są naprawdę sporadyczne. Moja ekipa wykonuje inwestycje od A do Z. Sami wiercimy, robimy dolne źródło, więc wiemy, że musimy to wykonać dobrze, żeby wszystko działało.

A.B.: Rozumiem, że nadal widzi Pan bardzo duże zainteresowanie pompami gruntowymi? Liczby mówią same za siebie – boom przeżywa rynek powietrznych pomp ciepła.

A. J.: Tak, a ja nadal montuje gruntowe pompy ciepła. Wiadomo, że koszty inwestycyjne tych gruntowych są większe, ale jeżeli ktoś chce mieć stabilne źródło ciepła – zwłaszcza u nas na Żywiecczyźnie, gdzie mamy prawie piątą strefę klimatyczną – wybierze właśnie gruntową. Dwie ostatnie zimy pozwoliły uwierzyć ludziom, że zimy już nie będzie, ale ta tegoroczna przypomniała o sobie. Pokazała, że mrozy i śniegi nie są tylko przeszłością.

Dowiedz się więcej!

Cały wywiad czytaj w GLOBENERGIA 1/2021!


WYDANIE DRUKOWANE JEST DOSTĘPNE 

TUTAJ


WYDANIE ELEKTRONICZNE JEST DOSTĘPNE 

TUTAJ


Rozmawiała Anna Będkowska

Aleksander Juraszek

Firma Instalex