Masz fotowoltaikę? Operator kupuje drony do kontroli sieci i mikroinstalacji

Drony coraz śmielej wchodzą do pracy operatorów sieci energetycznych. PGE Dystrybucja kupuje 31 takich urządzeń, które mają pomagać w wykrywaniu awarii i kontroli infrastruktury. Dla prosumentów ważne jest jednak także to, że pod lupą mogą znaleźć się instalacje fotowoltaiczne.

Drony coraz śmielej wchodzą do pracy operatorów sieci energetycznych. PGE Dystrybucja kupuje 31 takich urządzeń, które mają pomagać w wykrywaniu awarii i kontroli infrastruktury. Dla prosumentów ważne jest jednak także to, że pod lupą mogą znaleźć się instalacje fotowoltaiczne.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia

Drony coraz śmielej wchodzą do pracy operatorów sieci energetycznych. PGE Dystrybucja kupuje 31 takich urządzeń, które mają pomagać w wykrywaniu awarii i kontroli infrastruktury. Dla prosumentów ważne jest jednak także to, że pod lupą mogą znaleźć się instalacje fotowoltaiczne.
  • Drony trafią do wszystkich oddziałów PGE Dystrybucja. Będą wykorzystywane m.in. do inspekcji linii, słupów, stacji i trudno dostępnych elementów sieci.
  • Urządzenia mają być wyposażone w kamery termowizyjne. Dzięki temu operator szybciej wykryje przegrzewające się elementy i potencjalne miejsca awarii.
  • PGE zapowiada też kontrole obszarów z instalacjami prosumenckimi. Drony mogą pomóc sprawdzać, czy parametry fotowoltaiki zgadzają się z tym, co zgłoszono operatorowi.

PGE Dystrybucja kupuje 31 dronów, które trafią do wszystkich oddziałów spółki. Bezzałogowe statki powietrzne mają wspierać monitoring sieci elektroenergetycznej, lokalizowanie awarii oraz ocenę stanu technicznego infrastruktury. Operator zapowiada też, że drony będą wykorzystywane przy kontrolach obszarów, do których przyłączone są instalacje fotowoltaiczne prosumentów. 

PGE Dystrybucja jest największym operatorem sieci dystrybucyjnej w Polsce. Obsługuje blisko 6 mln odbiorców, a utrzymanie ciągłości dostaw energii wymaga regularnych kontroli linii, stacji, słupów i urządzeń pracujących w terenie. Drony mają przyspieszyć takie działania, szczególnie tam, gdzie dostęp do infrastruktury jest trudny, kosztowny albo wymaga użycia specjalistycznego sprzętu.

Drony z termowizją

Kupowane przez PGE Dystrybucja urządzenia będą wyposażone w systemy obserwacyjne i kamery termowizyjne. To pozwoli wykrywać tzw. gorące punkty, czyli miejsca, w których elementy infrastruktury nadmiernie się nagrzewają. Takie zjawiska mogą być sygnałem przeciążenia, uszkodzenia albo ryzyka awarii.

Dzięki termowizji operator będzie mógł szybciej identyfikować potencjalne problemy i reagować zanim dojdzie do przerwy w dostawach energii. Drony mają też pomagać po awariach: przy ocenie skali uszkodzeń, lokalizacji problemu i planowaniu prac naprawczych. Systemy obserwacyjne pozwolą prowadzić inspekcje także po zmroku.

Fotowoltaika też pod lupą

Najbardziej interesujący dla prosumentów jest jednak inny fragment komunikatu. PGE Dystrybucja zapowiada, że drony będą wspierać pracę sieci także tam, gdzie przyłączone są instalacje fotowoltaiczne. Operator wskazuje, że dla utrzymania prawidłowych parametrów energii konieczne jest kontrolowanie źródeł wytwórczych i mikroinstalacji.

Chodzi m.in. o sytuacje, w których instalacja prosumencka ma inne parametry niż te zgłoszone do operatora. Przykładem może być większa moc niż zadeklarowana w dokumentach. Według PGE Dystrybucja takie przypadki mogą wpływać na stabilność pracy lokalnej sieci i prowadzić do problemów u innych odbiorców podłączonych do tego samego odcinka linii.

Dron nie zastąpi oczywiście pełnej kontroli technicznej w budynku czy przy falowniku, ale może pomóc wykryć instalacje, które na pierwszy rzut oka różnią się od danych zgłoszeniowych. Jeżeli operator stwierdzi nieprawidłowości, może wezwać prosumenta do ich usunięcia. Gdy problem nie zostanie rozwiązany, sprawa może trafić do Urzędu Regulacji Energetyki. W przypadku potwierdzenia naruszeń regulator może nałożyć karę finansową.

Drony dziś, zdalna kontrola jutro?

Ten wątek ciekawie łączy się z projektem nowego rozporządzenia sieciowego, które przewiduje znacznie szersze uprawnienia operatorów wobec mikroinstalacji. Projekt zakłada, że operatorzy mogliby monitorować pracę instalacji w czasie rzeczywistym, kontrolować parametry pracy falownika, a nawet zarządzać mocą czynną, bierną i współczynnikiem mocy. W skrajnych przypadkach pojawia się też możliwość czasowego odłączenia instalacji od sieci. Drony mają więc służyć przede wszystkim inspekcji infrastruktury i weryfikacji instalacji w terenie, ale równolegle w legislacji pojawia się kierunek, w którym operator nie tylko zobaczy fotowoltaikę prosumenta, lecz także będzie mógł technicznie ingerować w sposób jej pracy. To już zupełnie inny poziom kontroli niż sprawdzenie, czy liczba paneli na dachu zgadza się ze zgłoszeniem.

Szybsze kontrole, ale też więcej pytań

Z punktu widzenia operatora drony są logicznym narzędziem. Sieć jest rozległa, coraz bardziej obciążona, a liczba mikroinstalacji rośnie. Szybsza diagnostyka może ograniczyć awarie i poprawić bezpieczeństwo dostaw energii.

Jednocześnie dla prosumentów to kolejny sygnał, że instalacje PV będą coraz dokładniej monitorowane. Własna fotowoltaika nie jest już tylko prywatnym urządzeniem na dachu. Jest elementem systemu elektroenergetycznego, który operatorzy chcą widzieć, analizować i w razie potrzeby kontrolować.

Źródło: PGE Dystrybucja.

Zdjęcie autora: Redakcja GLOBEnergia

Redakcja GLOBEnergia