Maxus eTerron9: gigantus to jego drugie imię

Czy pick-up może być samochodem premium? Oczywiście, że tak. A jeśli do tego jest to elektryczny pick-up, wtedy temat robi się jeszcze ciekawszy. Chińska marka Maxus, obecna jest w Europie już od kilku lat, a jej tegoroczna nowość to eTerron9. Ogromny pojazd użytkowy, z dużym akumulatorem i pokaźną dawką luksusu. Ze względu na gabaryty, do tego auta bardziej pasowałoby określenie gigantus.

- Maxus eTerron9 mierzy 5,5 metra długości, jest szeroki na 2 metry i ma równie duży akumulator trakcyjny.
- W kabinie znajdziemy wiele udogodnień, które kojarzą nam się z samochodami klasy premium.
- Miejski zasięg to nawet 450 kilometrów, w trasie bez problemu na jednym ładowaniu przejedziemy 300 km.
- Maxus eTerron9 to jedyny aktualnie oferowany elektryczny pick-up w Unii Europejskiej.
Maxus eTerron9 to jedyny aktualnie elektryczny pick-up oferowany w Europie. Na drogach Starego Kontynentu od czasu do czasu spotkać można Teslę Cybertuck, trafiają do nas również pojedyncze sztuki Forda f150 Ligthning, ale w stałej ofercie jest tylko chińskie auto. Czy eTerron9 to wół roboczy, do codziennej żmudnej orki, czy jest to samochód do zadawania szyku w europejskich kurortach? Dzisiaj spróbuję znaleźć odpowiedź na to pytanie.
Maxus eTerron9: prosto, bez udziwnień, czyli skandynawska estetyka
Patrząc na konfigurację Maxusa zdecydowanie skłaniam się ku temu drugiemu przeznaczeniu. W tym ogromnym nadwoziu zamknięte jest bardzo dużo luksusowego wyposażenia, włącznie z pneumatycznym zawieszeniem sprawiającym, że wszystkie drogi stają gładkie niczym stół.
Bez wątpienia stylizując elektrycznego pick-upa, Chińczycy byli pod mocnym wpływem skandynawskiej estetyki. Typowy dla tego obszaru Europy minimalizm dostrzeżemy zarówno w kształtach nadwozia, jak też i w kabinie, do bólu uporządkowanej i prostej. Brak jakichkolwiek udziwnień, dominujące linie proste, czy też praktyczne dodatki chociażby w postaci listew progowych, to wyróżniki nadwozia semi-monocoque, łączącego w sobie zalety konstrukcji ramowej oraz samonośnej.

Tak, poza tym, ciekawe czy taki język stylistyczny wymusił fakt, że chiński Maxus swoją europejską ofensywę rozpoczął od Norwegii? Chiński eTerron jest duży. Jego długość to 5,5 metra, szerokość prawie 2 metry, zaś wysokość od 1800 do 1860 mm. Rozstaw osi to imponujące 3,3 metra, co przekłada się na naprawdę przestronną kabinę.
Maxus eTerron9: tu jest jakby luksusowo
Jakość materiałów użytych w kabinie nie pozostawia złudzeń: ten samochód przeznaczony jest do wygodnego podróżowania, bo elegancka skóra na fotelach może nie wytrzymać w starciu z brudnymi roboczymi spodniami kierowcy.
Obszerna kabina jest prosta, ale zarazem funkcjonalna. Jeśli kiedyś ktoś mówił wam o szerokim podłokietniku, to w Maxusie macie jego materializację. Z jednej strony zapewnia on dobre podparcie dla kierowcy oraz pasażera, z drugiej zaś skrywa w sobie pojemny schowek. Miejsca na dwa telefony, jedno nawet z indukcyjną ładowarką, dopełniają funkcjonalne cechy tego elementu.

W dobie obowiązującej tabletozy, ekrany w Maxusie eTerron9 nie są przesadnie duże. Z drugiej jednak strony, może one są po prostu małe w stosunku do wielkości kabiny? Tak czy siak, chwała chińskim inżynierom, że zostawili jeszcze całkiem sporo fizycznych przycisków, choć większość funkcji i tak sterowana jest poprzez menu na dotykowym wyświetlaczu o przekątnej ponad 12 cali.
Mnie najbardziej drażniło, że nawet włączanie świateł realizowane było za pośrednictwem dedykowanego menu. Ja preferuję jednak szybszy dostęp do tej funkcji. Tu małe zastrzeżenie: o ile oprogramowanie pracuje dość szybko, to responsywność ekranu pozostawia wiele do życzenia. W tej kwestii mogło by być po prostu lepiej.
Kolejna sprawa, to brak fabrycznej nawigacji. To znaczy ona jest, ale w testowanym egzemplarzu wymagała abonamentu, który nie został wykupiony. Ja wiem, dzisiejsze smartfony mogą ją nam znakomicie zastąpić, ale jednak w tej klasie samochodów to powinno być standardem. Może jakaś aktualizacja to naprawi?
Oczywiście na pokładzie Maxusa znajdziemy cały pakiet systemów wspomagających kierowcę, włącznie z aktywnym tempomatem, czy też asystentem zjazdu ze wzniesienia, przydatnym podczas jazdy terenowej.
Maxus eTerron9: off-road tak, ale kupcie inne opony
A propos wycieczek poza utwardzone drogi, jeśli jesteście miłośnikami off-road’u koniecznie zaopatrzcie eTerrona w odpowiednie ogumienie, przynajmniej jakieś AT-ki. Seryjne opony dobrze spisują się na asfalcie, ale w terenie nawet mokra trawa staje się dużym wyzwaniem, a wtedy nawet napęd na cztery koła nie pomoże.
Pneumatycznie sterowane zawieszenie to z jednej strony niesamowity komfort, z drugiej zaś znaczące zwiększenie możliwości poza ubitymi szlakami. W trakcie jazdy autostradowej pokładowy komputer automatycznie obniży auto, tak by nieco poprawić aerodynamikę.

Jeśli jednak zjedziemy w trudniejszy teren, kierowca ma możliwość podniesienia nadwozia, dla zwiększenia prześwitu. Regulacja wysokości zawieszenia odbywa się w zakresie 7 centymetrów, a w maksymalnym położeniu, eTerron może pokonywać przeszkody o wysokości 26 cm oraz brodzić do głębokości 55 cm.
Regulowane wielowahaczowe zawieszenie ma jeszcze dwie dość istotne funkcje: w szybko pokonywanych zakrętach skutecznie łagodzi boczne wychyły nadwozia, a w razie konieczności może nam również zważyć… masę ładunku, którym obciążymy eTerrona.

Ładowność Maxusa wynosi nieco ponad 600 kilogramów, przy czym tą bardziej wrażliwą część ładunku możemy schować w przednim bagażniku, liczącym prawie 240 litrów objętości. Dla poprawy komfortu użytkowania, eTerron wyposażony jest także w funkcję Easy Load, obniżającą krawędź skrzyni ładunkowej o dodatkowe 60 mm.
Maxus eTerron9: duże gabaryty, to i dużo koników
Chiński pickup wyposażony został w dwa silniki osiowe. Ten przedni generuje 170 koni mechanicznych, tylny dodaje 272 kucyki, a moc systemowa wychodzi na poziomie 442 mechanicznych rumaków. Równie imponujący jest moment obrotowy: aż 700 Nm.
Mimo sporej masy własnej, na poziomie 2900 kilogramów, eTerron9 może przemieszczać się całkiem żwawo. Prędkość maksymalna według producenta to 190 km/h, ale większe wrażenie robi sprint do setki. Czas w okolicach 5,8 sekundy jeszcze całkiem niedawno pasowałby do supersportowego samochodu, a tymczasem technologia elektryczna pozwala sprawnie poruszać nawet takiego Maxusa gigantusa.
Akumulator trakcyjny zbudowany w technologii LFP, ma pojemność 98 kWh netto (około 102 kWh brutto), co według danych katalogowych powinno wystarczyć na przejechanie około 430 kilometrów w trybie jazdy mieszanej.

Solidny zapas energii pozwala na długie podróże, ale trzeba pamiętać o jednym: aerodynamika porównywalna do budki telefonicznej daje się we znaki, zwłaszcza na autostradach. Jazda z prędkością 100-110 km/h przekłada się na zużycie w okolicach 32-33 kWh na 100 km. Jeśli rozpędzimy się do 140 km/h, wtedy zużycie wzrośnie nawet do 40 kWh.
W mieście spokojnie można zejść nawet do poziomu konsumpcji 22-23 kWh/100 km, co tylko potwierdza, że pomiary Maxusa są rzetelne. Zasięgi w mieście na poziomie 450 km są jak najbardziej realne, z drugiej strony przejechanie 300 km po ekspresówkach też jest możliwe. Możliwość holowania przyczepy o dopuszczalnej masie całkowitej 3,5 tony to dodatkowy atut pick-up’a Maxusa.
Maxus eTerron9: pobierasz prąd, ale możesz też oddawać
Według informacji zawartych w katalogu, Maxus eTerron9 ładowany może być prądem stałym z mocą nawet 130 kW. Przy tej pojemności baterii wydaje się ona nieco za niska, ale sytuację ratuje dobrze zaprojektowana krzywa ładowania.

Począwszy od 30 do 70 procent pojemności, komputer trzyma moc pomiędzy 120-130 kW, dzięki czemu ten czas spędzony pod ładowarką nie jest specjalnie długi, jeśli weźmiemy pod uwagę dużą pojemność baterii.
W kwestii zarządzania energią przydatną może być funkcja V2L, czyli możliwości ładowania urządzeń elektrycznych i to z dość dużą mocą. Gniazda na skrzyni ładunkowej i w przednim bagażniku mogą zasilić urządzenia z mocą do 2 kW. Poprzez złącze typu 2 i specjalną przejściówkę, akumulator Maxusa może oddać nawet 6 kW mocy.
Maxus eTerron 9: wielu asystentów, mocne światła
Maxus eTerron9 w Polsce dostępny jest w dwóch poziomach konfiguracji: tańsza Komfort kosztuje 307 tysięcy złotych, ta lepiej wyposażona Premium 320 tysięcy złotych. Jedyną płatną opcją w cenniku jest kolor, który za wyjątkiem białego wymaga dopłaty w kwocie 2900 złotych.
Już w podstawowej konfiguracji dostaniemy skórzaną tapicerkę oraz elektrycznie regulowany (w 8 kierunkach) fotel kierowcy. Po złożeniu przednich foteli uzyskamy łóżko o długości 170 cm. W codziennej eksploatacji przydatnych będzie 20 schowków, na wszelkiego rodzaju drobiazgi.
Dobra widoczność to także kwestia odpowiednich świateł. Te w nowym Maxusie są LEDowe, o zasięgu ponad 400 metrów. Równie efektowna będzie sygnatura świetlna eTerrona, a to za sprawą listwy łączącej przednie reflektory. Całość jest bardzo efektowna, ale też i skuteczna.
Chińskie modele w większości przypadków są znacznie tańsze od swoich europejskich, koreańskich i japońskich odpowiedników. Tyle tylko, że póki co takowych na Starym Kontynencie nie ma.










